Ile trwa wychodzenie ze stagnacji?

Miejsce dla początkujących. Masz podstawowe pytania? - śmiało je zadawaj, każdy kiedyś zaczynał :)

Moderatorzy: slodkie_ciacho, Moderatorzy, mod

Mrowiec32
Posty: 204
Rejestracja: pn 14 sty, 2019

wt 18 lut, 2025

Zacząłem zimowanie mrówek (Nigerek) między Świętami a nowym Rokiem. Wyciągnąłem w końcu stycznia i liczyłem, że zgodnie z zapowiedziami i radami tutaj, rzucą się do powiększania kolonii.
Zimowało mnóstwo poczwarek (rzędu setek na gniazdo)(przy liczebności szacowanej na 300-500 robotnic) i myślałem, że po odgrzaniu, rzucą się na białko, żeby je wykarmić.

Tymczasem zainteresowanie drewnojadami (i innymi mięsnymi rzeczami, których próbowałem)(dać im, nie smakowałem;)) jest minimalne.
Czasem na kroplę miodu podejdzie z 5 robotnic, czasem żadna, ale mięso widzę, że oglądają, czasem łażą po nim, lecz nie widzę, aby któraś się zatrzymywała, "odgryzała" kawałek.

Czy ponad dwa tygodnie w temperaturze 17-18 stopni to za mało?
SithPolska
Posty: 1
Rejestracja: śr 12 lut, 2025

wt 18 lut, 2025

Ja widzę na start dwa problemy. A w sumie to nawet trzy, ale jeden jest niezwiązany z ich aktywnością, a bardziej uwagą w kwestii tego co można a czego nie można hibernować.

- Po pierwsze, polskie mrówki zazwyczaj potrzebują dłuższej hibernacji niż miesiąc. Dwa to w moim doświadczeniu minimum, konsensus między mrówczą naturą a niecierpliwością hodowcy. 2,5-3 miesiące są najbardziej "naturalne" dla kolonii.

- Po drugie, poczwarki nie powinny zimować, bo fizycznie nie przeżyją (wszystkie albo większość). Zimować mogą larwy na dość określonym stadium rozwoju (dlatego znakiem że kolonia chce hibernować jest m.in. zaprzestanie składania jaj przez królową i zaprzestanie wzrostu przez larwy). Przed hibernacją wszystkie poczwarki powinny się wylęgnąć, bo te pozostałe skazujemy na śmierć. Niskie temperatury uniemożliwiają im poprawne przepoczwarzenie, a jakby jakimś cudem dały radę, to ich siostry nie pomogą im wyjść z kokonu. Chyba że od początku mowa była o larwach i tylko doszło do przesłowienia, wtedy wszystko w porządku.

- Po trzecie, 17-18 stopni to za mało by kolonia się aktywnie rozwijała. Takie 15 stopni to dobre stadium przejściowe między hibernacją a wybudzeniem, ale jeśli chcemy żeby kolonia sprawnie ruszyła z rozwojem to jakieś 22 stopnie Celsjusza to raczej minimum, wielu hodowców dogrzewa bliżej 26 stopni żeby rozwijały się w naprawdę fajnym tempie. W 17 stopniach mrówki po prostu są w takim "półśnie" i nie ma co po nich oczekiwać wielkiej żywotności. Ale po miesiącu hibernacji nie wiem czy nie lepszym rozwiązaniem od dogrzewania byłoby wrzucić je "do lodówki" jeszcze na parę tygodni (chociaż tutaj fajnie by było jakby jeszcze ktoś się wypowiedział).

Mam nadzieję że chociaż trochę pomogłem :)
ODPOWIEDZ