"Ratunek" dla Lasius Flavus

Obserwacje mrówek w naturalnym środowisku

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy, Moderatorzy

Raclaw
Posty: 163
Rejestracja: czw 31 maja, 2018

wt 05 cze, 2018

Dzisiaj, przechodząc po ogrodzie, zauważyłem, że ptaki (których mam mnóstwo) rozdziobały ziemię między płytami. Ja patrzę, a tu aż się roi od takich malućkich, miodowych mróweczek. Domyśliłem się, że to są właśnie L. Flavus - dopiero od kilkunastu dni zwracam uwagę, że mrówki dzielą się bardziej, niż "czerwone mrówki" i "czarne mrówki".
Z zapałem wyciągały jaja, larwy itd. z gniazda, wokół było pełno czarnych mrówek, które były większe od nich z 3-krotnie, pewnie L. Niger. Były też takie brązowawo-czerwone, podobne wielkością do Nigasów. Oba te większe gatunki łapały po 2-3 Flavusy i zabierały je sobie.
W porywie heroizmu postanowiłem coś uratować. Na ich nieszczęście, nie wiedziałem jak. Odłowiłem do strzykawki sporo robotnic i jaj/larw. W międzyczasie ostro uciekały, więc musiałem ogarniać rzeczywistość na dwa fronty. Szczerze miałem nadzieję, że wyjdzie też królowa, bo inne mrówki już się kłębiły wokół, ale musiałem iść, więc zostawiłem je sobie samym.
Potem, chcąc pomoc, spróbowałem przygotować strzykawkę z wodą i watą, ale coś chyba poszło nie tak:
1. Jak otworzyłem strzykawkę, od razu rozleciały mi się po blacie i zbierałem je małą karteczką wrzucając do drugiej, przygotowanej strzykawki z watą i wodą.
2. Po wrzuceniu przyklejały się do mokrej waty i tak już zostały (pewnie przez swoją nieumiejętność po prostu je uśmierciłem).
3. Nie mając pojęcia jak wygląda królowa L.Flavus zebrałem jedną mrówkę z 3-4 razy większą od nich i podobną, która była wśród nich, a one ją nie atakowały. Jest tam z nimi, ale ledwo chodzi i też się przytopiła w mokrej wacie. Co więcej, teraz wydaje mi się, że to po prostu robotnica innego gatunku.
4. Wziąłem jednego małego mącznika i odciąwszy mu główkę, wrzuciłem, tak, żeby się mogły czymś posilić. Wkręcił się w mokrą watę.

Reasumując, próba pomocy przy wykorzystaniu informacji wyczytanych, ale jeszcze nigdy nie używanych, nie odniosła pożądanego skutku.
Mam nadzieję, że chociaż larwy/jaja jakoś przetrwają, bo może mógłbym je podrzucić królowej L. Flavus (samotnej), którą zamówiłem i może niebawem przyjdzie, ale z racji tego, że większość robotnic walczy o przetrwanie, a ja nie chcę już pogarszać sprawy, to pewnie zakończy się masowym mordem :)
Raclaw
Posty: 163
Rejestracja: czw 31 maja, 2018

czw 07 cze, 2018

A tu dwa zdjęcia z tej masakry moich ulubionych flavusów.
Załączniki
IMG_3196.JPG
IMG_3194.JPG
ODPOWIEDZ