Pheidole pallidula vs Tetramorium caespitum.

Okolice mrowiska to nie tylko mrówki - zależności, wrogowie, kształtowanie środowiska

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
BartTP
Posty: 410
Rejestracja: pt 03 mar, 2006
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

sob 21 sty, 2017

Mój zeszłoroczny eksperymencik. :3 Niestety, fotki już skasowane. Forma luźna - bo początkowo wysyłałem to tylko chętnym na priva, stąd nie notowałem konkretnych zdarzeń.

Enjoy!

Połączyłem tetrasa i pallidula. Konkretnie w takiej kolejności: duży akryl (gniazdo Pheidole palliula), mała arena (P. pallidula), duża arena (neutralna - nowy element), mała arena z dwoma próbówkami z tetrasem. Początek: 9:00. Najpierw podłączyłem tetrasa, bo wiadomo - tetras jest wolny i nieruchawy, myślę - niech ogarnie nową arenę. Wywlekło się łaskawie nań z 20 mrówek. Po 20 minutach jakoś podłączyłem z drugiej strony Phedole. Na arenie znalazły się również dwa mączniki (oddalone od siebie o około 20 cm) i miód skrystalizowany na tacce z korka (bliżej wyjścia tetrasa). Pheidole, gdy tylko ogarnął, że jest nowa arena - po prostu ją zalał. Niemal całe gniazdo opustoszało, zostały prawie tylko majory-beczki i królowa. Tymczasem tetras sobie właśnie zaczął podjadać miodek i jednego mącznika. Phedole, gdy tylko fala dotarła do miodku, natychmiast wszczął bijatykę. Przejął też mącznika, którego sobie podgryzał tetras. W końcu kilkanaście majorów ruszyło do bitwy - i wlazły napodeścik u wejścia na arenę tetrasa. Tam zaczęła się rzeźba, nie dawano pardonu, czułki, żądła, szczęki, ajajaj! Minory łapały tetrasy za nogi i czułki, wkraczał major i ciach! Ale potworzyły się również pary walczących, szczególnie, gdy tetrasowi udało się pójść w klincz z majorem, żądląc go. Pheidole znosił załatwione tetrasy do gniazda jako łup. padło ich już z 20, może więcej. Tymczasem u tetrasa w gnieździe - pełny luz, jakby nie czaiły, że właśnie są o krok od wyrżnięcia - bo już pierwsze Phedole pchały się do wężyka prowadzącego na arenę tetrasa. Walka toczyła się już nie tylko na podeście, ale również w wężyku. Myślę sobie - chyba czas zakończyć eksperyment, bo mi tetrasa zjedzą. Tymczasem jakiś major przedarł się przez wężyk i spadł na dno areny, gdzie został obleziony przez tetrasy. Teraz jakby coraz więcej ich zaczęło się złazić do wejścia do wężyka i stworzyły kordon. Tymczasem na podejście walka trwała - jeden major potrafił załatwić kilka tetrasów, zanim nie udało się tetrasowi go dziabnąć i związać w klinczu. Ale jakby tetrasów pojawiało się coraz więcej. Powolutku, obezwładniały te kilkanaście majorków, które walczyły u wejścia do wężyka. Gdy obezwładniły większość - Pheidole zaczął się wycofywać spod podestu! WTF!! Jest godzina 10:30. Tetrasa coraz więcej na arenie, Pheidole się cofa, alleluja! Piekła nie ma! Tetras załatwił niemal wszystkie majory, uciekły może dwa-trzy, minory też jakby straciły zapał do walki. Tetras odzyskał panowanie nad miodkiem, wkrótce dopchał się i do mącznika, którego wcześniej podgryzał. ilośc Pheidole na arenie wyraźnie spadła - teraz mrówki podzieliły sobie arenę na dwie równe części, kto włazi na teren przeciwnika - szlag go trafia. Majorów na arenie brak. Tetrasy zaczynają znosić załatwione Pheidole - kilkanascie majorów (szczególnie smaczne, bo robiły też za beczki) i pewną liczbę minorów. Na wszelki wypadek pchnąłem mącznika opanowanego przez Pheidole bliżej ich wężyka. Tetras zaczął szybko obudowywać (nie zamurowywać - obudowywać) swój podest, szczególnie zatykać szczelinki między podestem a wężykiem. Kilka robotnic obecnie je sobie miodek i swojego mącznika. Co ciekawe, minory Pheidole łapią kamyczki i idą w stronę "granicy" - i tam je zostawiają. Obecnie jakieś przepychanki i pojedynki są na środku areny, ale jest mniej-więcej równowaga.

Nie wiem, jakim cudem - ale tetras wyszedł z czarnej pampersa. Byłem pewny, że bitwa jest z kretesem przerżnięta, a tu siurpryza!

Kolonie: Pheidole palidula - ponad 60 majorów, tetrasy - około 300 sztuk. Na moje oko Pheidole miał przewagę dwukrotną - a jednak nie wygrał, a nawet może przegrał, stracił bowiem kilkanaście majorów, co stanowiło około 1/4 jego sił szybkiego reagowania, na dodatek został odepchnięty przez tetrasa, mimo, że w pewnej chwili był na całej arenie w ilości wręcz porażającej (kilka minorów na cm kwadratowy).

Rozłączyłem je jeszcze tego samego dnia.
michal78
Posty: 9
Rejestracja: pn 26 sie, 2019

pn 02 wrz, 2019

Piękna epicka bitwa dwóch walecznych mrowczych narodów. Coś jak starcie rzymskich legionów z macedońską falangą.... A tak przy okazji nieco kontrowersyjnego ale jednak ciekawego tematu, które ze znanych Wam mrówek ocenilibyscie jako najskuteczniejszych wojaków w starciu mrówki vs mrowki?
Awatar użytkownika
slodkie_ciacho
Posty: 376
Rejestracja: sob 23 cze, 2018
Kontakt:

pn 02 wrz, 2019

Witam.
michal78 pisze:
pn 02 wrz, 2019
Piękna epicka bitwa (...)
To bitwa (wojna), gdzie jest cierpienie i tracone życie może być piękna? :szczena: :?
Pozdrawiam
michal78
Posty: 9
Rejestracja: pn 26 sie, 2019

pn 02 wrz, 2019

Taki los żołnierza, niemniej to nie ja urządziłem tę jatkę tylko autor postu...
Tlaloc
Posty: 20
Rejestracja: wt 20 sie, 2019

wt 03 wrz, 2019

michal78 pisze:
pn 02 wrz, 2019
Piękna epicka bitwa dwóch walecznych mrowczych narodów. Coś jak starcie rzymskich legionów z macedońską falangą.... A tak przy okazji nieco kontrowersyjnego ale jednak ciekawego tematu, które ze znanych Wam mrówek ocenilibyscie jako najskuteczniejszych wojaków w starciu mrówki vs mrowki?

Sam jestem ciekaw siły poszczególnych gatunków mrówek i przyłączam się do pytania.
Które gatunki w Polsce są najbardziej waleczne albo mają największy temperament?
michal78
Posty: 9
Rejestracja: pn 26 sie, 2019

śr 04 wrz, 2019

Ja jestem w tematyce mrówczej początkujący ale postawiłbym na Manica Rubida, jeśli siły przeciwniczek liczbowo byłyby podobne to sądzę ze sprostalyby wiekszosci gatunków z naszej szerokości geograficznej
ODPOWIEDZ