Hodowanie zwierząt

Mrówki to nie wszystko! Na inne tematy też można pogadać ;)

Moderator: Moderatorzy

Małcin B)
Posty: 177
Rejestracja: sob 11 sie, 2018
Lokalizacja: Pomorze Gdańskie

pt 26 kwie, 2019

Kiedyś, kiedy jeszcze formicopedia tętniła życiem, istniał sobie taki użytkownik, jak ohmlet. Typol w moim odczuciu był całym rozsądkiem, moralnością i spostrzegawczością tego forum. Dostrzegał pewne problemy, o których nikt nie mówił i to dzięki niemu użytkownicy nabierali oleju w głowie. Nadawał ciekawe tematy do debatowania. Po części chciałbym to kontynuować, bo widzę, że dzieje się coś, co miejsca nie powinno mieć. A o to moja pierwsza przemowa na temat zwierząt, nawet już nie mrówek czy terrarystycznych pupili.

Z pewnością was męczy to, że w każdy tydzień, a zwłaszcza w sezonie, wpadają tu nowicjusze, by ratować w ostatniej chwili swoją kolonię. Okej, możecie mi narzucić, że po to jest formicopedia, żeby pomagać wszystkim mrówczarzom. Ale co parę dni wpadają ostatnio ludzie i płaczą w postach, że "przecież podawali żółtko jaj i pokarm podstawowy! Bo tak przeczytali, że to już posiada białko, a teraz została przy życiu jedynie królowa". Czy was nie męczy to, że wszystko zatacza kręgi i te same problemy wracają? Że musimy robić tak naprawdę "kopiuj", "wklej"? Że inni początkujący nawet nie mają pojęcia, czego do życia potrzebują ich pupile w takim świecie, gdzie istnieje internet, a w nim atlas mrówek online, myrmeblog, formicopedia? Ja już wiem, czemu. Dotyczy to wszystkich zwierząt hodowlanych.

To są trendy, a nowicjuszom albo zależy na sławie, albo na zaspokojeniu potrzeby posiadania. W obu przypadkach pseudo hodowcy grają na czasie, by jak najszybciej mieć jakieś zwierzę. Problem właśnie tkwi w tym punkcie, bo zapominają, że to żywe stworzenia i mają odrębne zapotrzebowania. Podążają za modą, ale nie wiedzą o niej NIC. Oglądają marne filmy Reziego. Dzięki niemu mamy przypadki Messorów w korku. Dzięki niemu niektórzy podają żywe owady. Nikt nie lubi czytać, a więc brakuje popularnych osób z dobrze zaczętymi hodowlami. Czy to oznacza, że musimy się stawać popularni i naprawiać błędy innych? Moglibyśmy, a nawet musielibyśmy. Inaczej pojawiłoby się takich przywódców zła nieco więcej, a po tym fala hodowców do poratowania przez nas. Z drugiej strony jednak możemy po prostu powtarzać hodowcom z ust do ust, by zagłębiali się w lekturach o ich stworzeniach. Jeżeli każdy z nas rozkaże koledze z, na przykład papugą, by obiecał, że poczyta coś o swoim zwierzęciu, to kto wie? Może dzięki temu ocalimy jakieś życie? Niech takie prośby są przekazywane dalej. Argumentujmy to, na przykład lepszą znajomością własnych lokatorów, ich potrzeb. Stwórzmy łańcuszki o tym, że przez naszą nieznajomość giną niewinne stworzenia. Jesteśmy temu winni tym wszystkim zwierzętom w niewoli, jak mrówki w formikariach, gryzonie i ptaki w klatkach.

Niech to będzie nasze zadanie. Upomnieć 10 osobom o to, aby lepiej poznało swoje zwierzaki. Nieważne, czy właścicieli żółwia, czy kota. Poproście, by oni też poprosili o to innych, a ci inni - jeszcze innych. Dzięki temu może nie zlikwidukemy, ale znacząco przyczynimy się do ratowania bezbronnych stworzeń. Czemu nie spróbować?
Jesteś na tyle interesujący, na ile głębokie są Twoje zainteresowania...
srebrny
Posty: 1087
Rejestracja: śr 16 lip, 2014
Kontakt:

pt 26 kwie, 2019

Małcin B) pisze:
pt 26 kwie, 2019
Kiedyś, kiedy jeszcze formicopedia tętniła życiem, istniał sobie taki użytkownik, jak ohmlet. Typol w moim odczuciu był całym rozsądkiem, moralnością i spostrzegawczością tego forum. Dostrzegał pewne problemy, o których nikt nie mówił i to dzięki niemu użytkownicy nabierali oleju w głowie. Nadawał ciekawe tematy do debatowania. Po części chciałbym to kontynuować, bo widzę, że dzieje się coś, co miejsca nie powinno mieć. A o to moja pierwsza przemowa na temat zwierząt, nawet już nie mrówek czy terrarystycznych pupili.

Z pewnością was męczy to, że w każdy tydzień, a zwłaszcza w sezonie, wpadają tu nowicjusze, by ratować w ostatniej chwili swoją kolonię. Okej, możecie mi narzucić, że po to jest formicopedia, żeby pomagać wszystkim mrówczarzom. Ale co parę dni wpadają ostatnio ludzie i płaczą w postach, że "przecież podawali żółtko jaj i pokarm podstawowy! Bo tak przeczytali, że to już posiada białko, a teraz została przy życiu jedynie królowa". Czy was nie męczy to, że wszystko zatacza kręgi i te same problemy wracają? Że musimy robić tak naprawdę "kopiuj", "wklej"? Że inni początkujący nawet nie mają pojęcia, czego do życia potrzebują ich pupile w takim świecie, gdzie istnieje internet, a w nim atlas mrówek online, myrmeblog, formicopedia? Ja już wiem, czemu. Dotyczy to wszystkich zwierząt hodowlanych.

To są trendy, a nowicjuszom albo zależy na sławie, albo na zaspokojeniu potrzeby posiadania. W obu przypadkach pseudo hodowcy grają na czasie, by jak najszybciej mieć jakieś zwierzę. Problem właśnie tkwi w tym punkcie, bo zapominają, że to żywe stworzenia i mają odrębne zapotrzebowania. Podążają za modą, ale nie wiedzą o niej NIC. Oglądają marne filmy Reziego. Dzięki niemu mamy przypadki Messorów w korku. Dzięki niemu niektórzy podają żywe owady. Nikt nie lubi czytać, a więc brakuje popularnych osób z dobrze zaczętymi hodowlami. Czy to oznacza, że musimy się stawać popularni i naprawiać błędy innych? Moglibyśmy, a nawet musielibyśmy. Inaczej pojawiłoby się takich przywódców zła nieco więcej, a po tym fala hodowców do poratowania przez nas. Z drugiej strony jednak możemy po prostu powtarzać hodowcom z ust do ust, by zagłębiali się w lekturach o ich stworzeniach. Jeżeli każdy z nas rozkaże koledze z, na przykład papugą, by obiecał, że poczyta coś o swoim zwierzęciu, to kto wie? Może dzięki temu ocalimy jakieś życie? Niech takie prośby są przekazywane dalej. Argumentujmy to, na przykład lepszą znajomością własnych lokatorów, ich potrzeb. Stwórzmy łańcuszki o tym, że przez naszą nieznajomość giną niewinne stworzenia. Jesteśmy temu winni tym wszystkim zwierzętom w niewoli, jak mrówki w formikariach, gryzonie i ptaki w klatkach.

Niech to będzie nasze zadanie. Upomnieć 10 osobom o to, aby lepiej poznało swoje zwierzaki. Nieważne, czy właścicieli żółwia, czy kota. Poproście, by oni też poprosili o to innych, a ci inni - jeszcze innych. Dzięki temu może nie zlikwidujemy, ale znacząco przyczynimy się do ratowania bezbronnych stworzeń. Czemu nie spróbować?
To fakt, powoli zaczynamy działać i w tym temacie
ODPOWIEDZ