A żeby je cholera...
Od tygodnia dookoła gniazda macierzystego kartonówki łaziły osobniki płciowe... w tę i spowrotem się kręciły wraz z robotnicami... Dzisiaj w końcu po godzinie 16.00 zaczęły odlatywać
I tu kończy się bajka - pieroństwo jest tak małe, że przy mojej ślepocie do godziny 19.00 nie udało mi się znleźć nic, poza kilkoma skrzydlatymi samiczkami, które widocznie nie zostawszy jeszcze zapłodnionymi (nawet nie próbowały sobie obłamywać skrzydełek a za to usiłowały jeszcze podlatywać), padały ofiarami Myrmica sp. oraz własnych sióstr (robotnic z tej kolonii, tyle że w trakcie żerowania na drzewach oddalonych od kolonii głównej o jakieś 10-15m). Dopiero około 20.30 psim swędem trafiłem dwie młode królowe zaiwaniające po jasnej powierzchni betonowego podjazdu... Najlepszy numer jest taki, iż pomimo niby znajomości wyglądu, pierwszą z nich uznałem na pierwszy rzut oka za robotnicę C.fallax furażerującą zdala od gniazda w poszukiwaniu żarcia
Echhh... jednak okulary mi się kłaniają...
.png)