Wczoraj byłem na małym spacerze i złapałem królową Formica (duża i rudo-czarna :P), której nie mam zamiaru oznaczać, bo i tak się nie uda :P Już ją miałem wypuścić, ale jednak zdecydowałem się spróbować coś z tym "gadem" zrobić, tak więc wziąłem ją do domu.
No i tu problem, który przerabiałem już kilkakrotnie ale z braku cierpliwości nie udało mi się nigdy uzyskać jakiegoś zadowalającego efektu... Mianowicie, nie wiem jak skłonić tę mrówkę do składania jajek. Opiszę to, co sobie wydumałem a Was proszę o jakieś podpowiedzi.
Pierwszy problem polega na tym, że nie wiem jakie robotnice dać złapanej królowej. Po drodze do domu złapałem kilka (około 10) robotnic F. fusca. Tylko że wziąłem je nie z gniazda, a tak po prostu biegające sobie tu i tam. Nie wiem gdzie jest jakieś gniazdo tego gatunku (zabawne, no nie?) bo w sumie nigdy specjalnie się nim nie interesowałem. A jak wiadomo lepiej jest "użyć" w adopcji mrówek z gniazda, bo te furażerujące po złapaniu będą chciały za wszelka cenę odnaleźć drogę do mrowiska.
1) Czy robotnice, które złapałem na zewnątrz gniazda kiedyś się uspokoją i przestaną szukać wyjścia z probówki oraz zajmą się królową? (jeśli tak, to kiedy to nastąpi i co trzeba zrobić żeby tak się stało?)
W sumie można by też dać królowej robotnice jej gatunku. Tylko, że nie mam pojęcia co to za gatunek... Niedaleko są jednak kopce Formica sp. (rufa raczej).
2)Czy można spróbować dać robotnice z kopca do królowej?
3)Co lepsze: F. fusca czy F. z kopca?
4)Skoro wezmę mrówki z (czyt. z zewnątrz) kopca, to czy nie wystąpi problem z punktu 1.?
Skoro już wybiorę te robotnice, obojętnie jakiego gatunku to pojawia się następne pytanie:
5)Ile powinno ich być, oczywiście poza tym, że im więcej tym lepiej?
Z tego co wiem, wszystkie te duże Fomice składają jajeczka dopiero po zimowaniu... Echhh... Ciężko, ciężko...
.png)
