Przedstawiam kolonię mojego ulubionego gatunku rodzimej myrmekofauny - Formica cinerea (Pierwomrówkę żwirową). Ta kolonia jest dla mnie szczególna, ponieważ królową złapałam w miłych dla mnie okolicznościach (trzymając odebraną przed chwilą maturę i dyplom technika w łapach), a ponadto była to pierwsza królowa tego gatunku złapana własnoręcznie. Przez pierwszy rok, matka wychowała metodą klasztorną ok 22 robotnice, po czym nastąpiła stagnacja i pod koniec września trafiły do lodówki na sen zimowy. W Nowy Rok postanowiłam zakończyć hibernacje i stopniowo podnosić temperaturę...
Tutaj kilka chwil po wyjęciu z lodówki

Dzień później, podałam pierwszy pokarm - kropelkę miodu. Robotnica "zwiadowca" znalazla ją, opijając się do syta, a następnie zaniosła do gniazda, gdzie podzieliła się z wygłodniałymi siostrami metodą trofalaksji

No i królowa zaczęła sypać jajami...

Dzień później, padła mi modliszka - jak widać, nie zmarnowała się. Mrówki spałaszowały ją w 2 dni, a odwłok królowej napuchł jak balon od rozwijających się jaj

CDN...
Dziękujemy za uwagę!

.png)



























