Na początku miałem 9 mrówek. Królowa + 4 małe robotnice + 4 większe, chyba żołnierze?
W ciągu dwóch pierwszych dni padły 3 najmniejsze mrówki i 2 większe. Chyba stres związany z transportem? Została mi królowa, jedna malutka robotnica i dwie większe, razem cztery czarne stworzonka. Jako nie doświadczony i zajarany mrówczarz dopiero się uczę i niestety popełniam masę błędów. Gdy zostało mi tak mało mrówek zaglądałem tam całe dnie co 10 minut, przestawialem je z miejsca na miejsce, swiecilem latarką żeby lepiej widzieć - czyli same błędy. Probowka z mrowkami leżała na arenie z pełnym dostępem do gniazda. Któregoś razu jak im zaswiecilem mrówki się wkurzyły i przeniosły do korka. Mam cztery mrówki w ogromnym gnieździe
Wyjechałem na tydzień, mrówki miały spokój i chyba królowa złożyła jaja, nie jestem pewien bo jaja białe, piasek biały, ale to co nosi mrówka jest o wiele bardziej gładkie od piasku, zdjęcie w załączniku. Mrówki są na tyle zagubione, że w ogóle nie wychodzą na arenę. W związku z tym nie mam ich jak karmić białkiem. Nie chcę im bezpośrednio do gniazda wrzucać nawet kawałka martwego mącznika, bo jest ich tak mało, że resztek nie wyniosą na zewnątrz tylko do innej komory gdzie pewnie rozwiną się roztocza, a komory w korku nie posprzatam.
Jakieś ogólne rady dla mnie? Jak ugryźć to, że mam cztery mrówki już w korku?
.png)