Wychowałaby sobie w spokoju nowe pokolenie bardziej "cywilizowanych" robotnic. Btw, stanowczo odradzam zdobywanie koloni metodą "wjazd na chatę"..
F.cinerea w potrzebie...
Moderatorzy: slodkie_ciacho, Moderatorzy
Po mrówczych łowach w ostatni weekend wszedłem w posiadanie królowej F.cincerea, którą zdobyłem niestety w mało subtelny sposób, a mianowicie poprzez rozkopanie kawałeczka duuużej, konfederacyjnej kolonii tych mrówek. Dołożyłem jej około 10 robo z tego samego mrowiska, by miała jakąś służbę na "nowej drodze życia". Od 2 dni trzymam je w "kroku pierwszym" umieszczonym na arenie. Niestety, mimo że królowa czerwi, robotnice zamiast opiekować się nią i jajami są bardziej zajęte namiętnym gryzieniem waty
Poza tym są jakieś takie... dzikie (co nie powinno mnie dziwić, bo są dziko złapane). Odnoszę wrażenie, że robotnice nawet bardziej przeszkadzają królowej niż jej pomagają, w probówce często jest taki kocioł, że monarchini woli wyjść na arenę niż w niej siedzieć. Czy mogę więc odseparować królową od robotnic i czy mając dostęp do pokarmu będzie mogła przeżyć "drugą młodość" i założyć nową kolonię w sposób klasztorny?
Wychowałaby sobie w spokoju nowe pokolenie bardziej "cywilizowanych" robotnic. Btw, stanowczo odradzam zdobywanie koloni metodą "wjazd na chatę"..
Wychowałaby sobie w spokoju nowe pokolenie bardziej "cywilizowanych" robotnic. Btw, stanowczo odradzam zdobywanie koloni metodą "wjazd na chatę"..
A ja musze niestety zaapelować po kiego dropsa rozkopywales mrowiska? nie lepiej poszukac królowej z rójki? Czy wasza desperacja w znalezieniu królowej jest aż tak duża że trzba niszczyć mrowiska? pomysl sobie że w ten sposób kolonia ta nie odbedzie rójki bo zakłuciłes ich naturalny cykl rozwoju dodatkowo jesli ty masz królową to reszta koloni zdechnie , dodatkowo jesli ta krolowa i tobie zdechnie awiec cala kolonia odeszla w niebiosa
.
Dziwisz sie ze sa dzikie ? Uważasz że ich dzikość pochodzi od tego że dziko są złapane?
, a może poczytałbyś jakieś opisy o nich , wtedy dowiedziałbyś sie że to mrówki bardzo aktywne i dosyć agresywne , i czy napewno złapales akurat królową , cinerea dosyc gleboko gniazduje , ja obstawiam że złapales fusce.
I niech to bedzie dla ciebie przestrogą , nigdy nie rozkopuj gniazd , a jesli ta kolonia która wykopales byla jedna z nielicznych na tym terenie? Być może ostatnia?
Podszedles do gniazda , pomyslales sobie ech... co tam rozkopie może sie trafi , może sie nie trafi
Moim zdaniem duuuuuuużżżżżżoooo ciekawiej pochodzić po terenie i złapać rójkową albo jakąś młodą płytko gniazdującą kolonie a najlepiej rójkową królewne.
Przepraszam , chyba troche za ostro to wszystko napisalem , ale budze sie z rana , siadam na komputer i pierwszy temat który odpalam już jest o rozkopywaniu mrowisk hehehe.
Zostanie ci wybaczone jeśli znalazłeś kolonie w trudnej sytuacji gdzie pobranie mrowiska było konieczne
.
POZDRAWIAM
Ps. Królowa najlepsze lata swego życia ma już za sobą , żyła szczęśliwie do momentu zniszczenia jej zamku , wziąłeś kilka giermków , napewno jej nie przeszkadzają , moje królowe formic także latają po arenie.
Dziwisz sie ze sa dzikie ? Uważasz że ich dzikość pochodzi od tego że dziko są złapane?
I niech to bedzie dla ciebie przestrogą , nigdy nie rozkopuj gniazd , a jesli ta kolonia która wykopales byla jedna z nielicznych na tym terenie? Być może ostatnia?
Podszedles do gniazda , pomyslales sobie ech... co tam rozkopie może sie trafi , może sie nie trafi
Przepraszam , chyba troche za ostro to wszystko napisalem , ale budze sie z rana , siadam na komputer i pierwszy temat który odpalam już jest o rozkopywaniu mrowisk hehehe.
Zostanie ci wybaczone jeśli znalazłeś kolonie w trudnej sytuacji gdzie pobranie mrowiska było konieczne
POZDRAWIAM
Ps. Królowa najlepsze lata swego życia ma już za sobą , żyła szczęśliwie do momentu zniszczenia jej zamku , wziąłeś kilka giermków , napewno jej nie przeszkadzają , moje królowe formic także latają po arenie.
mrówki są wszędzie wystarczy spojrzeć pod nogi.
Zgadzam się z Tobą 5elements, że rozkopywanie mrowiska to nie jest dobry pomysł i nic nie daje takiej satysfakcji jak królowa z rójki. Jednak nie sądzę, żeby moja nieprzemyślana akcja zakończyła egzystencję kolonii w naturze, gdyż z tego co wiem F.cinerea zakłada duże kolonie poliginiczne, więc brak 1 królowej nie zaboli ich aż tak bardzo. A co do przynależności gatunkowej, to jestem pewien na 100%, mam też F.fuscę, więc nie mylę tych 2 gatunków. Szczerze mówiąc nie wiedziałem, że F.cinerea gniazduje głęboko, może miałem szczęście, albo wysoka temperatura powietrza skłoniła ją do zajęcia komory bliżej powierzchni?
Witam 
A ja stanę sobie po środku tej dyskusji.
Po pierwsze - rozkopywanie dużych gniazd rzeczywiście nie jest dobrym pomysłem gdy chcemy pozyskać królową do długoletniego chowu - mamuśka, która ma tak dużo potomstwa, nie jest już pierwszej młodości i diabli wiedzą ile jeszcze pociągnie. Idąc dalej - po diabła to robić, skoro pod kamieniami znaleźć można na prawdę sporo młodych królowych bez uszkadzania dużych rójkowych kolonii ?
Jednak - w przypadku mocno poliginicznych gatunków jakimi są np. Myrmica sp. czy Formica cinerea zawsze istnieje szansa na to, że królowa zabrana z dużego gniazda, jest jedną z wielu tam rezydujących a więc poza dodatkową pracą nad odbudową infrastruktury gniazda, na dobrą sprawę wielkiej krzywdy mrówom się nie zrobiło. Nawet gdy była jedyna - po najbliższej rójce robotnice przyjmą sobie do "towarzystwa" młodą matkę(ki) i to nie koniecznie własnego gatunku
Unikajmy w każdym razie takich działań
A ja stanę sobie po środku tej dyskusji.
Po pierwsze - rozkopywanie dużych gniazd rzeczywiście nie jest dobrym pomysłem gdy chcemy pozyskać królową do długoletniego chowu - mamuśka, która ma tak dużo potomstwa, nie jest już pierwszej młodości i diabli wiedzą ile jeszcze pociągnie. Idąc dalej - po diabła to robić, skoro pod kamieniami znaleźć można na prawdę sporo młodych królowych bez uszkadzania dużych rójkowych kolonii ?
Jednak - w przypadku mocno poliginicznych gatunków jakimi są np. Myrmica sp. czy Formica cinerea zawsze istnieje szansa na to, że królowa zabrana z dużego gniazda, jest jedną z wielu tam rezydujących a więc poza dodatkową pracą nad odbudową infrastruktury gniazda, na dobrą sprawę wielkiej krzywdy mrówom się nie zrobiło. Nawet gdy była jedyna - po najbliższej rójce robotnice przyjmą sobie do "towarzystwa" młodą matkę(ki) i to nie koniecznie własnego gatunku
Unikajmy w każdym razie takich działań
Pozdrawiam :)
Piotr Frąszczak [url=http://curtus.pl]CURTUS[/url]
Piotr Frąszczak [url=http://curtus.pl]CURTUS[/url]
F. cinerea wcale nie gniazduje tak głęboko. wprawdzie nie równa się płytkością F. fusce, która mrowiska ma bardzo prymitywne, ale nie nie gniazduje zbyt głębokoŁukasz S pisze:Szczerze mówiąc nie wiedziałem, że F.cinerea gniazduje głęboko, może miałem szczęście, albo wysoka temperatura powietrza skłoniła ją do zajęcia komory bliżej powierzchni?
To, że robotnice zachowują się niespokojnie to normalny objaw i "dzikość" nie ma tu nic do rzeczy. Dzika jest każda mrówka, nie słyszałem o mrówkach domowych lub udomowionych. Twoje mrówki wyrwane ze swojego świata, pozbawione własnego domu i zamknięte w czymś co w 1/100 nie odzwierciedla ich naturalnego środowiska po prostu próbują wrócić do domu, znaleźć drogę wyjścia. Za wszelką cenę wydostać się z klatki do jakiej je wsadziłeś bo wata i szkło to nie to co do tej pory widziały i na czym zostawiały ślady zapachowe. Niedługo pewnie przywykną jeśli warunki pozwolą ale teraz mają stres bo śladów nie ma i nie wiedzą gdzie są. Taki stres jaki sam miałbyś gdyby ktoś zburzył Twój dom i Ciebie zamknął w klatce. Ciekawe czy Twoje zachowanie byłoby wtedy "dzikie" czy "cywilizowane".
To, że założyłeś swoją kolonię " łopatologicznie " to zła rzecz.
To, że część osób na forum HODOWCÓW MRÓWEK swoimi wypowiedziami wyraźnie i jednoznacznie tego nie potępia to też zła rzecz.
Pozdrawiam,
Adam.
To, że założyłeś swoją kolonię " łopatologicznie " to zła rzecz.
To, że część osób na forum HODOWCÓW MRÓWEK swoimi wypowiedziami wyraźnie i jednoznacznie tego nie potępia to też zła rzecz.
Pozdrawiam,
Adam.
AdamG 
Złą rzeczą w rozumieniu KAŻDEGO dzikiego zwierzaka jaki trafia z natury do "klatki" jest domowe utrzymywanie w sztucznych warunkach. Skoro toleruje się terrarystykę, akwarystykę czy choćby sokolnictwo i całokształt "zoomaniactwa" poza chowem zwierzaków od dawna udomowionych, hipokryzją byłoby jednoznacznie potępiać mrówkarza za błąd tego typu.
Nie wydawajmy sądów - nie będziemy sądzeni.
Gdy dowiaduję się o smarkaczu od sąsiadów przypalającym mrówki lupą, jest mi przykro i najwyżej zwrócę rodzicom uwagę, gdy widzę market wyrastający na jeszcze pół roku temu zalesionym terenie z pięknymi gniazdami F.rufa, muszę wzruszyć ramionami. Gdy czytam o łowach na pełne, duże kolonie - mogę najwyżej stwierdzić, że to niewskazane - Twoje oburzenie wskazuje na spore emocjonalne podejście do tematu - to wspaniale, jednak pamiętaj, że czyjeś uczucia również mogą ucierpieć w wyniku takich ocen.
Mając nadzieję, że temat przestanie się negatywnie rozwijać, życzę Wszystkim udanego sezonu rójek
Złą rzeczą w rozumieniu KAŻDEGO dzikiego zwierzaka jaki trafia z natury do "klatki" jest domowe utrzymywanie w sztucznych warunkach. Skoro toleruje się terrarystykę, akwarystykę czy choćby sokolnictwo i całokształt "zoomaniactwa" poza chowem zwierzaków od dawna udomowionych, hipokryzją byłoby jednoznacznie potępiać mrówkarza za błąd tego typu.
Nie wydawajmy sądów - nie będziemy sądzeni.
Gdy dowiaduję się o smarkaczu od sąsiadów przypalającym mrówki lupą, jest mi przykro i najwyżej zwrócę rodzicom uwagę, gdy widzę market wyrastający na jeszcze pół roku temu zalesionym terenie z pięknymi gniazdami F.rufa, muszę wzruszyć ramionami. Gdy czytam o łowach na pełne, duże kolonie - mogę najwyżej stwierdzić, że to niewskazane - Twoje oburzenie wskazuje na spore emocjonalne podejście do tematu - to wspaniale, jednak pamiętaj, że czyjeś uczucia również mogą ucierpieć w wyniku takich ocen.
Mając nadzieję, że temat przestanie się negatywnie rozwijać, życzę Wszystkim udanego sezonu rójek
Pozdrawiam :)
Piotr Frąszczak [url=http://curtus.pl]CURTUS[/url]
Piotr Frąszczak [url=http://curtus.pl]CURTUS[/url]
Dzięki Piotrze, że występujesz w mojej obronie, bo widzę, że wiele osób chętnie "spaliłoby mnie na stosie" za "wybryk" z F.cinerea... Ja nie podchodzę do mrówek w równie emocjonalny sposób jak AdamG, chociaż oczywiście szanuję jego punkt widzenia. We mnie mrówki budzą raczej fascynację i zaciekawienie niż przywiązanie czy przyjaźń. Każdy z nas jest inny i to chyba dobrze, że podchodzimy do naszego wspólnego hobby na różne sposoby. Co do kolonii F.cinerea, to mrówki chyba zaczęły aklimatyzować się w nowych warunkach i wszystko zmierza w dobrym kierunku
Nie zamierzam w przyszłości zdobywać koloni w podobny sposób... No może jakąś młodą kolonię Myrmic gniazdującą pod kamieniem, ale to mi chyba wybaczycie 
Po prostu promuje się prawidłowe zachowania, a potępia nieprawidłowe.Łukasz S pisze:Dzięki Piotrze, że występujesz w mojej obronie, bo widzę, że wiele osób chętnie "spaliłoby mnie na stosie" za "wybryk" z F.cinerea...
Ja również nie przywiązuję się emocjonalnie, ale nie zabijałbym mrówek czy nie rozwalał mrowiska dla zdobycia królowej. Lepiej chyba poczekać na rójkę lub spytać czy ktoś nie ma nadmiarowych królowych. Ja planuję złapać w tym roku nadmiarową liczbę królowych i liczę, że uda się którejś założyć kolonię w warunkach, które jej przygotowałem. Resztę będę trzymał w próbówce, wyślę komuś lub założę mrowisko na wolnym powietrzu w ogrodzie.Ja nie podchodzę do mrówek w równie emocjonalny sposób jak AdamG, chociaż oczywiście szanuję jego punkt widzenia. We mnie mrówki budzą raczej fascynację i zaciekawienie niż przywiązanie czy przyjaźń. Każdy z nas jest inny i to chyba dobrze, że podchodzimy do naszego wspólnego hobby na różne sposoby.
Cieszę się, że Ci się udało.Co do kolonii F.cinerea, to mrówki chyba zaczęły aklimatyzować się w nowych warunkach i wszystko zmierza w dobrym kierunkuNie zamierzam w przyszłości zdobywać koloni w podobny sposób... No może jakąś młodą kolonię Myrmic gniazdującą pod kamieniem, ale to mi chyba wybaczycie
No i się narobiło.
W sumie to dobrze się narobiło bo kolonia Łukasza S doszła do siebie, Łukasz S postanowił zakopać łopatę, temat rozwinął się pozytywnie a my wszyscy wymieniliśmy trochę uwag na temat.
Napewno z pożytkiem dla mrówek i młodych mrówczarzy którzy tu kiedyś zajrzą. Jestem zdania, że po to jest forum żeby wyrażać swoje opinie zwłaszcza na tak ważny temat. Przemilczanie takiego tematu dające ciche przyzwolenie złym praktykom zaowocuje tym, że kiedyś ktoś z młodych napisze posta w stylu " byłem u wujka, pożyczyłem koparkę i wszedłem w posiadanie całkiem sporej kolonii...".
Nie zgadzam się z opinią PIOTRA na temat hodowli zwierząt. Hodowla w godnych warunkach to co innego niż w złych, zwłaszcza królowej L.niger znalezionej na ruchliwym miejskim chodniku. Natomiast zgadzam w kwestii bezradności w przypadku wielkiej budowy- tu pojedyńcza osoba nic nie poradzi.
Moja opinia nie wynikała z emocji lecz z normalnego rozróżniania czarnego i białego i nie ma tu znaczenia fakt czy ktoś poczuje sie urażony, czy nie. Post nie zawierał wulgaryzmów i słów unanych za obelżywe a jedynie ocenę.
Łukasz S - nie zamierzam Cię palić na stosie, to tylko jeden wypadek przy pracy a któż ich nie ma. Powodzenia.
Pozdrawiam,
Adam.
W sumie to dobrze się narobiło bo kolonia Łukasza S doszła do siebie, Łukasz S postanowił zakopać łopatę, temat rozwinął się pozytywnie a my wszyscy wymieniliśmy trochę uwag na temat.
Napewno z pożytkiem dla mrówek i młodych mrówczarzy którzy tu kiedyś zajrzą. Jestem zdania, że po to jest forum żeby wyrażać swoje opinie zwłaszcza na tak ważny temat. Przemilczanie takiego tematu dające ciche przyzwolenie złym praktykom zaowocuje tym, że kiedyś ktoś z młodych napisze posta w stylu " byłem u wujka, pożyczyłem koparkę i wszedłem w posiadanie całkiem sporej kolonii...".
Nie zgadzam się z opinią PIOTRA na temat hodowli zwierząt. Hodowla w godnych warunkach to co innego niż w złych, zwłaszcza królowej L.niger znalezionej na ruchliwym miejskim chodniku. Natomiast zgadzam w kwestii bezradności w przypadku wielkiej budowy- tu pojedyńcza osoba nic nie poradzi.
Moja opinia nie wynikała z emocji lecz z normalnego rozróżniania czarnego i białego i nie ma tu znaczenia fakt czy ktoś poczuje sie urażony, czy nie. Post nie zawierał wulgaryzmów i słów unanych za obelżywe a jedynie ocenę.
Łukasz S - nie zamierzam Cię palić na stosie, to tylko jeden wypadek przy pracy a któż ich nie ma. Powodzenia.
Pozdrawiam,
Adam.
Spoko Adam, wiem że Twój post nie miał na celu mnie urazić i urażony się nie poczułem, tekst o "paleniu na stosie" był pewnym przejaskrawieniem i w tym celu ująłem go w cudzysłów. Krytyka mnie nie boli, zwłaszcza gdy jest słuszna (jak w tym przypadku). Cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło, kolonia ma się ok i doszliśmy razem do konstruktywnych wniosków
Pozdrawiam wszystkich i życzę wielu satysfakcjonujących zdobyczy w niedawno rozpoczętym sezonie
Pozdrawiam wszystkich i życzę wielu satysfakcjonujących zdobyczy w niedawno rozpoczętym sezonie
W ramach solidarności, a jak! Ja też wszedłem w posiadanie dwóch kolonii w taki sposób! Co prawda były i tak skazane na zagłade ale co tam! Poddam sie osądowi "żądnego krwi tłumu" 
Ostatnio zmieniony sob 21 kwie, 2007 przez Albert, łącznie zmieniany 1 raz.
rzepa żepa ziepa ziepa
Żądny, a rządny to różnica. ;p No cóż. Ja nie będę rozkopywał istniejących mrowisk.Albert pisze:W ramach solidarności, a jak! Ja też wszedłem w posiadanie dwóch kolonii w taki sposób! Co prawda były i tak skazane na zagłade ale co tam! Poddam sie osądowi "rządnego krwi tłumu"
.png)