Strona 2 z 2

Re: Tak sobie przeglądam formicopedię....

: pn 28 maja, 2007
autor: dzika_mrowka
Mrówek pisze:Z resztą wątpie, by ktokolwiek w tym "chorym" kraju przejmował się tym, że tkośtam <b>h</b>oduje mrówki a już zwłaszcza w jakiejś mieścinie
ty zaloz firme, ty sie przekonasz o wielu cudach dzisiejszego swiata, polskiego prawodawstwa i i praktyki prawnej.

wyjasnie ci to krotko: jesli jakis urzedas bedzie mogl za to dostac nagrode/awans, to cie zgnoja, a pozniej przez 10 lat bedziesz udowadnial, ze nie jestes wielbladem... i nawet jesli na koncu uda ci sie udowodnnic niewinnosc, to sam zobaczysz, ze cala zabawa wiecej cie kosztowala zdrowia, niz to warto bylo.

Re: Tak sobie przeglądam formicopedię....

: pn 28 maja, 2007
autor: lecchu
Och widzę, że dyskusja rozgorzała niczym nieprzymierzając w mrowisku, co to weń kto kija wetknie :). Proponuję poczekać, czy Piotr nie wykopie tych wykluczeń odnośnie ćmawej czy rudnicy. Bo co do tych czterech gatunków ściśle pod ochroną, to nie ma zmiłuj się - jest zakaz i kropka. I nie ma tu tłumaczeń, że sie znamy, że ratujemy rójkowe matki, które normalnie w większej części poległyby na łonie natury. Jest zakaz i kropka - gliniarz czy prokurator nie będzie słuchał naszych tłumaczeń czy powoływał Curtusa na eksperta. Prokurator popatrzy w zapisy prawa i popatrzy na to, co znalazł u nas w domu czy poczyta artykuł na Inecie - i wystawi odpowiedni wniosek do sądu. Kropka. W sądownictwie (jak mi kiedyś powiedział to chełpiąc się nie wiem czym pewien prawnik - bo powinien się wstydzić takich słów) nie dochodzi się sprawiedliwości, a stosuje PRAWO. Zwracam uwagę na tą istotną różnicę - czasem sprawiedliwość pokrywa się z zapisami ustaw i kodeksów, a czasem nie. O tych "czasem nie" często słyszymy w radiu czy telewizji, jak ktoś wyzywa na sąd, iż go pokrzywdził (i czasem ma nawet taki delikwent rację). Jednak to, co interesuje prawników - to jedynie zapisy czarno na białym paragrafów danego kodeksu. I - kończąc już ten przydługawy wywód - w naszym rozpatrywanym przypadku miejsca na swobodę interpretacji nie ma - czterech gatunków ściśle chronionych nie ma z nas żaden prawa mieć. Ćmawą i rudnicę również - o ile Curtus nie wykopie odpowiednich zapisów (podkreślam - zapisów, a nie jakieś własnej interpretacji wtórnego przytoczenia; i nie piszę tego, by ubliżać inteligencji czy zdolnościom Piotra, ale w nas wszystkich dobrze pojętym interesie lepiej, byśmy mieli to jasno rozpatrzone i powieszone np na <a href="http://formicopedia.org/mrowki">formicopedii</a>).

I taka uwaga do geb88 odnośnie relacji praktyk-hodowca vs naukowiec-profesjonał: bardzo możliwe, że większość spośród co bardziej doświadczonych nas myrmekologów-amatorów potrafi lepiej zahodować co poniektóre gatunki niż naukowiec z uczelni. Paru z nas - może nawet większość gatunków umiałaby sztucznie utrzymać przy życiu. Ale naukowiec ma szerszy (inny) punkt spojrzenia. Ma prawdopodobnie w dupie hodowle pojedynczych kolonii - on patrzy na ilość kolonii na danym terenie w ogóle. Na migracje gatunków w czasie. Na zasięg terytorialny, na liczebność kolonii. To on odkrywa nowe gatunki i wie mnóstwo o tych już poznanych - jak już nie wie Curtus, nie wie radiss czy jakieś inne nasze fachury, to się zgłosisz po identyfikację do profesora Czechowskiego, prawda? (A z czyich książek my uczymy się identyfikować samodzielnie? I w ogóle poznawać świat mrówek?) Bo on - może i nie przeprowadziłby poprawnie adopcji przez lodówkę, ale popatrzy na ilość haczyków na segmencie środkowym i będzie wiedział wszystko. Dlatego ustawodawca (czy w naszym przypadku minister pisząc rozporządzenie) poprosi o ekspertyzę właśnie naukowca - bo naukowiec patrząc na zmiany liczności gatunku w czasie czy kurczące się tereny bytowania - będzie wiedział, które gatunki i na jakich obszarach należy chronić. I nie ma w tym żadnego wymierzonego specjalnie w nas amatorów-hodowców ostrza - ot, dostajemy rykoszetem w ogólnym systemie ochrony pewnych gatunków (nawet pewnie nikomu nie przyszło do głowy podczas pisania rozporządzenia, że istnieją tacy sobie myrmekolodzy-amatorzy; zresztą ilu nas jest, by brać pod uwagę w tak ogólnopolskim procesie jak ochrona zwierząt?). Stąd nawzajem się w sumie powinniśmy uzupełniać: naukowiec wiedzą, hodowca - praktyką. Inna sprawa, że często taki pan doktor czy profesor wpada w zawodową arogancję i tyle z nadziei na współpracę :D

Ach rozpisałem się jakoś... sorka...
Lecchu

Re: Tak sobie przeglądam formicopedię....

: wt 29 maja, 2007
autor: dzika_mrowka
lecchu pisze:W sądownictwie (jak mi kiedyś powiedział to chełpiąc się nie wiem czym pewien prawnik - bo powinien się wstydzić takich słów) nie dochodzi się sprawiedliwości, a stosuje PRAWO.
punkt dla kolegi
lecchu pisze:Jednak to, co interesuje prawników - to jedynie zapisy czarno na białym paragrafów danego kodeksu
tutaj uzupelnie - jakby to bylo czarno na bialym, to bylby to pikus - wiadomo czego sie trzymac (tak jak w przypadku 4 gatunkow scisle chronionych)

niestety polskie prawodawstwo jest tak niechlujnie tworzone, ze caly czas musza byc interpretacje. prawo zostalo tak niejednoznacznie napisane, ze na logike to moze znaczy A, B lub C, ale co oznaczalo to sie dowiesz z najblizszej interpretacji ministerialnej. dzis sadzisz ze to A, a jutro wyjdzie interpretacja, ze jednak B i masz przerypane

Re: Tak sobie przeglądam formicopedię....

: wt 29 maja, 2007
autor: gn
lecchu pisze:ustawodawca (czy w naszym przypadku minister pisząc rozporządzenie) poprosi o ekspertyzę właśnie naukowca
oraz organizacje ekologiczne o opinię, zgodnie z POLITYKĄ EKOLOGICZNĄ PAŃSTWA lub też same organizacje monitorują prace nad ustawami. Tworzone są też organy samorządowe zajmujące się ochroną środowiska w skład, których wchodzą przedstawiciele różnych organizacji ekologicznych.

Wiecie, że wystarczy 15 dorosłych obywateli do założenia stowarzyszenia? :-)

Re: Tak sobie przeglądam formicopedię....

: wt 29 maja, 2007
autor: geb88
Ja wiem.. bo jestem już w jednym ;) ale ile to roboty ze spisywaniem statusu i drugie tyle z babraniem się w jego poprawianie.. potem czekać do 3 m-cy w sądzie na legalizację/'inwentaryzację'/czy-jakoś-to-się-tam-nazywa-ale-nazwy-zapomniałam. No i trzeba mieć podpisy,nr dowodów wszystkich członków na jednym zebraniu)(i tu chyba by był największy kłopot), a przede wszystkim zakładających. W stowarzyszeniu niekoniecznie muszą być dorośli.. można być członkiem już od 16 roku życia.

A co do hodowca vs dozorca naukowy.. Może i macie rację, ale ile ludzi tyle poglądów ;)

:mrgreen:

Re: Tak sobie przeglądam formicopedię....

: wt 29 maja, 2007
autor: Albert
Tak, z tym stowarzyszeniem to jest źle... w naszej Grupie Radomskich Terrarystów (głupia nazwa co?) jest 8 osób i nie możemy sie zalogowac/rejestrować/nie-wiem-jak-to-sie-nazywa-tak-jak-geb88. Ehhh...

Re: Tak sobie przeglądam formicopedię....

: wt 29 maja, 2007
autor: Mrówek
To ja powiem krótko, jeśli chodzi o hodowlę mrówek które są obięte ochroną: Jeśli będę miał warunki i możliwość hodowli takowej królowej to to zrobię - bezpatrzenia na takie durne przepisy BO JA WIEM, ŻE NIE CZYNIĘ NATURZE NIC ZŁEGO WRĘCZ PRZECIWNIE. Tego stanowiska się bede trzymał, a jak się ktoś przyczepi to wtedy pogadamy.

Re: Tak sobie przeglądam formicopedię....

: wt 29 maja, 2007
autor: Mrówkolew
lecchu pisze:Jest zakaz i kropka - gliniarz czy prokurator nie będzie słuchał naszych tłumaczeń czy powoływał Curtusa na eksperta. Prokurator popatrzy w zapisy prawa i popatrzy na to, co znalazł u nas w domu czy poczyta artykuł na Inecie - i wystawi odpowiedni wniosek do sądu. Kropka.
Przydała by się w sumie taka afera, bo może w końcu ktoś by zwrócił uwagę na te nieścisłości w prawie :)
Swoją drogą, to miło się Ciebie czyta lecchu :)
gn pisze:Wiecie, że wystarczy 15 dorosłych obywateli do założenia stowarzyszenia?
Teraz pewnie spodziewasz się, że napiszę: To co zakładamy stowarzyszenie myrmekologiczne? :D

Re: Tak sobie przeglądam formicopedię....

: wt 29 maja, 2007
autor: geb88
Albert pisze:w naszej Grupie Radomskich Terrarystów (głupia nazwa co?) jest 8 osób i nie możemy sie zalogowac/rejestrować/nie-wiem-jak-to-sie-nazywa-tak-jak-geb88.
1. macie 8 osób ;)
2. najpierw trzeba mieć status i podpisy założycieli.. wtedy daje się do sądu takiego wyższego niż zwykły w mniejszych miastach..ale tu znowu moja pamięć zawodzi i mimo, iż zdawałam wos, nie pamiętam jak się nazywa.. ale u nas na pomorzu jest w Gdańsku ;P

Re: Tak sobie przeglądam formicopedię....

: śr 18 lip, 2007
autor: Tekturowy
Albert pisze: jest 8 osób i nie możemy sie zalogowac/rejestrować/nie-wiem-jak-to-sie-nazywa-tak-jak-geb88.
Macie przecież rodziny/znajomych dysponujących dowodami osobistymi. ;)
MAck pisze:istnieje zakaz "przemieszczania urodzonych i hodowanych w niewoli do stanowisk naturalnych."
Nie wiem, czy w przypadku rójki można mówić o hodowli młodej królowej w niewoli. Ale jak to ktoś mówił - prawo to prawo, nie musi być logiczne.

Re: Tak sobie przeglądam formicopedię....

: śr 18 lip, 2007
autor: Albert
Tekturowy pisze:Macie przecież rodziny/znajomych dysponujących dowodami osobistymi.
Sek w tym że my jesteśmy juz "wiekowi" ale jest nas za mało...

Re: Tak sobie przeglądam formicopedię....

: śr 18 lip, 2007
autor: Tekturowy
Właśnie dlatego proponuję dobranie brakujących siedmiu osób spośród waszego otoczenia. ;)