Hodowla łączona
: pt 25 lis, 2005
Witam,
A więc mamy zimę (porę roku, której, odkąd zacząłem hodować mrówki, coraz bardziej nie lubię
) Gdyby nie 2 kolonie z królowych z jajami / larwami, też bym się zahibernował 
W ślad za postem "wolne przemyślenia" pozwolę sobie przedstawić moją koncepcję na hodowlę łączoną, jaką planuję utworzyć.
Założenia są takie:
Zamierzam wykorzystać posiadana arenę o rozmiarach 70x120x14 cm z dwoma obszarami oddzielonymi fosą (jeden zajmuje około 85% powierzchni, drugi oczywiście resztę). Jako zabezpieczenie, oprócz fosy, można położyć szklaną szczelną przykrywę ... i mamy biurko
.
Obecnie, od końca sierpnia, zamieszkuje tam F. sanguinea (królowa + około 200 robotnic).
Na początku września tego roku złapałem jeszcze królową Lasius sp. Przynajmniej tak sądzę – nie mam doświadczenia w oznaczaniu mrówek, moja wiedza w tym względzie jest czysto teoretyczna (w tym The Ants of Poland). W każdym razie bruzd na głowie nie zauważyłem, choć za bardzo przyjrzeć się nie mogłem. Z oznaczeniem gatunku (za pomocą klucza) poczekam na robotnice, choć, jako, że złapałem ją w mieście na chodniku, przypuszczam, że jest to L. niger.
Dodatkowo, też we wrześniu br., porwałem jeszcze kilka królowych Myrmica sp. (ale nie wiem ile z nich jest zapłodnionych – co najmniej jedna zachowuje się jak robotnica, długo też nie odrzucała skrzydełek). Tak, czy inaczej larwy już są. Niestety z 5 robotnic przeżyła tylko jedna, a próby dołożenia innych nie powiodły się (być może zbyt długo zwlekałem i odłowione z okolic mrowiska królowe zmieniły zapach, a może te robotnice, które chciałem dołożyć za krótko trzymałem w odosobnieniu i pamiętały zapach rodzimej kolonii – no nic, poeksperymentuję w przyszłym roku). Z oględzin trupków robotnic (miały ostre bruzdy ciągnące się w górę głowy, brak zaokrągleń wokół czułków) raczej wykluczyłem M. rubra, na której, ze względu na agresywność, mi zależało. Postawić mogę chyba na M. rugulosa, ale jak będą robotnice jeszcze pobawię się z tronem czułka –zobaczymy z jakim rezultatem.
Tyle słowem wstępu
– teraz do rzeczy.
Początkowo zamierzałem dodać do F. sanguinea 3 kolonie małych mrówek, a mianowicie: L. niger, T caespitum i M. rubra (agresywność w skali od 1 do 10 – 9). Żniwiarki nie dodam
– a może ktoś podejmował próby łączenia żniwiarki z czymś innym oprócz nasion lnu ?? (słyszałem, że nie ma to żadnych szans powodzenia). Rozważałem też F. fusca ze względu na niewolnicze wypady Zbójnicy (czy ktoś zaobserwował takie akcje?) – ale myślę, że przy rozwiniętej F. sanguinea mogło by to się skończyć po prostu rzezią. Chyba jednak zostanę przy układzie: F. sanguinea + 3 maluchy. Zakładam (a raczej mam nadzieję), że przy dostatku pożywienia Zbójnica zignoruje kolonie małych mrówek i nie będzie ingerować w walki miedzy nimi.
Obecnie plany odnośnie M. rubra lekko zmodyfikowałem i zamierzam użyć posiadanych kolonii. Tak więc do rozwiniętej Zbójnicy na wybieg główny (ten większy) trafią kolonie (dołożone równocześnie, aby żadnej nie dać przewagi), które już posiadam tj. agresywny Lasius sp., nieagresywna Myrmica sp. (M. rubra została raczej wykluczona). Dodatkowo zamierzam dołożyć agresywną T. caespitum, ale że ma zamiar ją dopiero złapać, i wyhodować kolonię będzie to miało miejsce później, stąd trafi do oddzielonej fosą (a potem przerzuci się mostek
)małej części areny.
Jeśli z tego całego zamieszania przeżyją choć dwie kolonie maluchów (z trzech) i F. sanguinea (no, myślę, że tej to nie wykurzą – wielce bym się zdziwił) to będę bardzo zadowolony. Jeśli, nawet nie, to i tak mam w perspektywie (odległej
) obserwację kilkutygodniowej, czy kilkumiesięcznej batalii. Niestety, do czasu wprowadzenia mrówek muszę jeszcze poczekać, aż kolonię osiągną wielkość co najmniej 50 robotnic (jeśli macie inne zdanie w tym względzie bardzo proszę o opinię), a na razie żadna robotnica jeszcze się nie wylęgła (swoją droga muszę podnieść temperaturę – obecnie mają koło 24 st. C).
No właśnie, jak sądzicie, kiedy będą mógł wprowadzić kolonie na wspólny wybieg (ilość robotnic, przypuszczalny czas)? Oczywiście, że można wydać 150 złociszy i wstawić już średnie kolonie od ręki i natychmiast ... ale ... co potem ... kolejny wybieg ... i kolejny ... tak, to w ciągu 2 lat nie będzie miejsca w domu ... (i tak już drugi dla messorki muszę przygotować – oby przeżyła i założyła prężną kolonię). Niektórzy mają po 140 m2 pozajmowane
– serdecznie pozdrawiam
. No i jednak to większa satysfakcja obserwować rozwój kolonii od początku - w przypadku łączenia, możliwe, że do jej końca – może niektórym wyda się to brutalne, ale ... cóż ... takie ryzyko (nie chcę, aby to była bezsensowna rzeź, tylko wojna o teren, dominację itd, ... ale jednak wojna. W naturze przecież tylko 1 na 1000 królowych przeżyje). Wracając do początku akapitu, nie wykluczam, że nie starczy mi cierpliwości ... i zdecyduję się na zakup np. T. caespitum.
Nieważne..., plany są odległe, i może się jeszcze zmienią, wszak to tylko zimowe opowieści ... z całą masą dygresji (ale żem się rozpisał
)
Jeżeli ktoś doczytał do końca
, to bardzo proszę o opinie / uwagi / komentarze / sugestie związane bardziej lub mniej z poruszonym przeze mnie tematem.
Pozdr.,
D.
A więc mamy zimę (porę roku, której, odkąd zacząłem hodować mrówki, coraz bardziej nie lubię
W ślad za postem "wolne przemyślenia" pozwolę sobie przedstawić moją koncepcję na hodowlę łączoną, jaką planuję utworzyć.
Założenia są takie:
Zamierzam wykorzystać posiadana arenę o rozmiarach 70x120x14 cm z dwoma obszarami oddzielonymi fosą (jeden zajmuje około 85% powierzchni, drugi oczywiście resztę). Jako zabezpieczenie, oprócz fosy, można położyć szklaną szczelną przykrywę ... i mamy biurko
Obecnie, od końca sierpnia, zamieszkuje tam F. sanguinea (królowa + około 200 robotnic).
Na początku września tego roku złapałem jeszcze królową Lasius sp. Przynajmniej tak sądzę – nie mam doświadczenia w oznaczaniu mrówek, moja wiedza w tym względzie jest czysto teoretyczna (w tym The Ants of Poland). W każdym razie bruzd na głowie nie zauważyłem, choć za bardzo przyjrzeć się nie mogłem. Z oznaczeniem gatunku (za pomocą klucza) poczekam na robotnice, choć, jako, że złapałem ją w mieście na chodniku, przypuszczam, że jest to L. niger.
Dodatkowo, też we wrześniu br., porwałem jeszcze kilka królowych Myrmica sp. (ale nie wiem ile z nich jest zapłodnionych – co najmniej jedna zachowuje się jak robotnica, długo też nie odrzucała skrzydełek). Tak, czy inaczej larwy już są. Niestety z 5 robotnic przeżyła tylko jedna, a próby dołożenia innych nie powiodły się (być może zbyt długo zwlekałem i odłowione z okolic mrowiska królowe zmieniły zapach, a może te robotnice, które chciałem dołożyć za krótko trzymałem w odosobnieniu i pamiętały zapach rodzimej kolonii – no nic, poeksperymentuję w przyszłym roku). Z oględzin trupków robotnic (miały ostre bruzdy ciągnące się w górę głowy, brak zaokrągleń wokół czułków) raczej wykluczyłem M. rubra, na której, ze względu na agresywność, mi zależało. Postawić mogę chyba na M. rugulosa, ale jak będą robotnice jeszcze pobawię się z tronem czułka –zobaczymy z jakim rezultatem.
Tyle słowem wstępu
Początkowo zamierzałem dodać do F. sanguinea 3 kolonie małych mrówek, a mianowicie: L. niger, T caespitum i M. rubra (agresywność w skali od 1 do 10 – 9). Żniwiarki nie dodam
Obecnie plany odnośnie M. rubra lekko zmodyfikowałem i zamierzam użyć posiadanych kolonii. Tak więc do rozwiniętej Zbójnicy na wybieg główny (ten większy) trafią kolonie (dołożone równocześnie, aby żadnej nie dać przewagi), które już posiadam tj. agresywny Lasius sp., nieagresywna Myrmica sp. (M. rubra została raczej wykluczona). Dodatkowo zamierzam dołożyć agresywną T. caespitum, ale że ma zamiar ją dopiero złapać, i wyhodować kolonię będzie to miało miejsce później, stąd trafi do oddzielonej fosą (a potem przerzuci się mostek
Jeśli z tego całego zamieszania przeżyją choć dwie kolonie maluchów (z trzech) i F. sanguinea (no, myślę, że tej to nie wykurzą – wielce bym się zdziwił) to będę bardzo zadowolony. Jeśli, nawet nie, to i tak mam w perspektywie (odległej
No właśnie, jak sądzicie, kiedy będą mógł wprowadzić kolonie na wspólny wybieg (ilość robotnic, przypuszczalny czas)? Oczywiście, że można wydać 150 złociszy i wstawić już średnie kolonie od ręki i natychmiast ... ale ... co potem ... kolejny wybieg ... i kolejny ... tak, to w ciągu 2 lat nie będzie miejsca w domu ... (i tak już drugi dla messorki muszę przygotować – oby przeżyła i założyła prężną kolonię). Niektórzy mają po 140 m2 pozajmowane
Nieważne..., plany są odległe, i może się jeszcze zmienią, wszak to tylko zimowe opowieści ... z całą masą dygresji (ale żem się rozpisał
Jeżeli ktoś doczytał do końca
Pozdr.,
D.