L. Niger od czterech miesięcy bez postępów.
: śr 26 gru, 2007
Zacznę od początku.
Cztery miesiące temu(około- bo nie jestem pewien w jakim to miesiącu to było) złapałem na chodniku cztery królowe L niger.(prawdopodobnie jest to ten gatunek bo u mnie żadne doświadczenie, tyle co udało porównać mi się z fotami na forum). Kiedyś wymarzyłem sobie mieć mrowisko, więc takiej okazji nie chciałem przepuścić. Zabrałem je do do domu i stworzyłem początek klasztoru dla każdej z nich.(strzykawka, woda, wata, gniazdo i zatyczka z waty. Po tygodniu zaczęły składać pierwsze jaja. Myślałem, że po czterech tygodniach będę miał cztery kolonie ale jakoś żadna z pretendentek do tronu nie kwapi się do tego. Każda wydała na świat po parę jajek z których niektóre nawet zamieniły się w coś w rodzaju poczwarki i na tym koniec. Siedzą z tym dobytkiem, tylko go pilnują i pewnie częściowo go zjadają bo z czegoś muszą żyć, ale nic poza tym. Królowe znalazłem chyba w sierpniu albo we wrześniu więc temperatury nie mają komfortowej i pewnie z tego powodu tak się ociągaja.(20stopni, a od paźdiernika pewnie jeszcze mniej bo w domu nie stosuję zbyt wielkiej temperatury ze względów zdrowotnych, a moim królowym nie stosuję żadnego dogrzewania). A więc to, że zastopowały rozwój kolonii to pewnie z powodu chłodów co mnie wcale nie martwi bo nie mam dla nich przygotowanych formikariów, ale obawiam się aby takie działanie nie spowodowało tego, że one już nigdy nie stworzą mrowisk. Co powiecie o takiej sytuacji?, czy podniesienie temperatury otoczenia one odbiorą jako początek wiosny i zaczną wychowywać w końcu potomstwo. Czy czekanie do prawdziwej wiosny jest lepszym rozwiązaniem? Czy one będą miały dość cierpliwości?
A więc reasumując. Cztery Królowe L.Niger z paronastoma jajami i paroma larwami czy poczwarkami w próbówkach od sierpnia.
Co zrobić aby ruszyć to dalej i dorobić się kolonii.
Dajcie jakąś radę.
Jeśli zacząć dogrzewać to jaka temperatura optymalna.?
Jeśli czekać do wiosny to czy aby one nie wymrą?
Piszcie proszę co robić
z góry dzięki
Cztery miesiące temu(około- bo nie jestem pewien w jakim to miesiącu to było) złapałem na chodniku cztery królowe L niger.(prawdopodobnie jest to ten gatunek bo u mnie żadne doświadczenie, tyle co udało porównać mi się z fotami na forum). Kiedyś wymarzyłem sobie mieć mrowisko, więc takiej okazji nie chciałem przepuścić. Zabrałem je do do domu i stworzyłem początek klasztoru dla każdej z nich.(strzykawka, woda, wata, gniazdo i zatyczka z waty. Po tygodniu zaczęły składać pierwsze jaja. Myślałem, że po czterech tygodniach będę miał cztery kolonie ale jakoś żadna z pretendentek do tronu nie kwapi się do tego. Każda wydała na świat po parę jajek z których niektóre nawet zamieniły się w coś w rodzaju poczwarki i na tym koniec. Siedzą z tym dobytkiem, tylko go pilnują i pewnie częściowo go zjadają bo z czegoś muszą żyć, ale nic poza tym. Królowe znalazłem chyba w sierpniu albo we wrześniu więc temperatury nie mają komfortowej i pewnie z tego powodu tak się ociągaja.(20stopni, a od paźdiernika pewnie jeszcze mniej bo w domu nie stosuję zbyt wielkiej temperatury ze względów zdrowotnych, a moim królowym nie stosuję żadnego dogrzewania). A więc to, że zastopowały rozwój kolonii to pewnie z powodu chłodów co mnie wcale nie martwi bo nie mam dla nich przygotowanych formikariów, ale obawiam się aby takie działanie nie spowodowało tego, że one już nigdy nie stworzą mrowisk. Co powiecie o takiej sytuacji?, czy podniesienie temperatury otoczenia one odbiorą jako początek wiosny i zaczną wychowywać w końcu potomstwo. Czy czekanie do prawdziwej wiosny jest lepszym rozwiązaniem? Czy one będą miały dość cierpliwości?
A więc reasumując. Cztery Królowe L.Niger z paronastoma jajami i paroma larwami czy poczwarkami w próbówkach od sierpnia.
Co zrobić aby ruszyć to dalej i dorobić się kolonii.
Dajcie jakąś radę.
Jeśli zacząć dogrzewać to jaka temperatura optymalna.?
Jeśli czekać do wiosny to czy aby one nie wymrą?
Piszcie proszę co robić
z góry dzięki