Strona 1 z 2
Moje mrówy
: pt 07 mar, 2008
autor: ArkadiuszA
Wczoraj o 23 wyjeżdżałem służbowo, z mrówami było wszystko w porządku.
Dzisiaj wróciłem o 21 i prawie wszystkie nie żyją ...
I to jest taki moment, gdy człowiek ma wszystkiego DOŚĆ
Re: Moje mrówy
: pt 07 mar, 2008
autor: Albert
Jak to?? A woda?? A ciepło?? A może nie wyłączyłeś lampki?? Jakie gatunki?? Ile kolonii??
Łączę sie w bólu...
Re: Moje mrówy
: pt 07 mar, 2008
autor: Maximus
uuuaaaa

składam kondolencje..... co mogło być powodem...
Re: Moje mrówy
: pt 07 mar, 2008
autor: bzyx1
Same z siebie nie umarły. Składam szczere kondolencje.
Re: Moje mrówy
: pt 07 mar, 2008
autor: Sroczy
Ja też sie przyłacze ;/
Jaki mógł być tego powód?
Re: Moje mrówy
: sob 08 mar, 2008
autor: Miniu
Opisz dokładnie to o czym wspomniał Albert
A i jeszcze jedno gdzieleżały mrówy w gnieździe czy po za

Re: Moje mrówy
: sob 08 mar, 2008
autor: geb88
może makro robactwo....

Re: Moje mrówy
: sob 08 mar, 2008
autor: ArkadiuszA
Nie potrafię sobie znaleźć miejsca, krew mnie zalewa.
Cały dzień główkuje jak do tego mogło dojść, co było przyczyną ?
Woda, raczej odpada jest po RO. Mrówki stoją u mnie na sosnowym regale.
Dotarł do mnie 2 tygodnie temu i owszem na początku było czuć lakier,
ale po kilku dniach zapach ustąpił. Stoją na nim ponad tydzień.
Zanim postawiłem na nim mrówki robiłem testy temperatury. Maksymalna temperatura w ciągu dnia to 24 st.
Ciekawe jest to że niektóre przed śmiercią przenosiły jaja i kokony w pobliże probówek z wodą.
Generalnie trupki porozrzucane po całym formi. Robali żadnych nie zauważyłem.
Brak skropleń wody na ściankach formi.
Te co były na biurku obok przeżyły wszystkie.
Na regale ocalały:
Formica fusca – zginęło kilkanaście robotnic, królowe z pozostałymi (większością) żyją
Pheidole pallidula - kolonia po przejściach, osłabiona ( 4 robo + Q ), mimo to przeżyła w całości
Camponotus sanctus – zginęło pięć robotnic, królowa i jedna robotnica żyją
Kolonie które odeszły w całości:
Camponotus aethiops
Camponotus herculeanus
Camponotus ligniperdaus
Camponotus vagus
Dolichoderus quadripunctatus
Formica sanguinea
Lasius flavus
Lasius niger
Messor barbarus
Tetramorium caespitum
Aż chce się żyć ...
Re: Moje mrówy
: sob 08 mar, 2008
autor: zielczi
moze ktos gdzies w poblizu uzywal jakichs chemikalii?
Re: Moje mrówy
: sob 08 mar, 2008
autor: gn
Tragedia, na pewno złożyło się na to kilka czynników.
Porównaj śmiertelność między zamkniętymi formikariami a otwartymi.
Czy pomieszczenie jest wietrzone? Czy dzień był słoneczny? Czy słońce mogło świecić na regał? Czy powietrze jest suche? Jak ogrzewane jest pomieszczenie? Czy jednocześnie było ogrzewanie pomieszczenia i wietrzenie? Jak często podajesz wodę mrówom?
Dla mnie najprawdopodobniejsza główna przyczyna to niska wilgotność powietrza.
Re: Moje mrówy
: sob 08 mar, 2008
autor: ArkadiuszA
g n pisze:Porównaj śmiertelność między zamkniętymi formikariami a otwartymi.
Wszystkie moje formikaria są zamknięte ... mam koty
Formikaria to kompakty, szalki Petriego i pudełka po Ferrero Rocher
Padły mrówki z regału, a z przylegającego do niego biurka nie.
g n pisze:Czy pomieszczenie jest wietrzone?
Tak regularnie, o 12-13 małżonka wychodzi codziennie z córką na spacer i otwiera drzwi balkonowe
gn pisze:Czy dzień był słoneczny? Czy słońce mogło świecić na regał?
Chyba tak, ale nie jestem pewny, ja byłem w Budapeszcie.
Regał ma swoją roletę, gdyby ją zdjąć to słońce będzie świecić na niego.
gn pisze:Jak ogrzewane jest pomieszczenie?
CO, aktualnie od kilku dni zakręcone.
Mam otwarte w pokoju akwarium 325 l non stop.
Wilgotność powietrza w pokoju to 40-60%
gn pisze:Jak często podajesz wodę mrówom?
Może to mało estetyczne ale w każdym kompakcie mam probówkę 50 mm z wodą. Gniazdo nawilżam raz na tydzień.
Re: Moje mrówy
: ndz 09 mar, 2008
autor: zielczi
a jak malzonka nastawiona jest do Twojej pasji?
Re: Moje mrówy
: ndz 09 mar, 2008
autor: ArkadiuszA
zielczi pisze:a jak malzonka nastawiona jest do Twojej pasji?
Bardzo pozytywnie. Podczas ciąży więcej siedziała przy mrówkach niż ja.
Upominała że te i te mrówki są głodne i powinny dostać jeść.
Re: Moje mrówy
: ndz 09 mar, 2008
autor: zielczi
w takim razie ja nie mam pojecia co moglo to spowodowac,no chyba ze tak jak wspomnialem wczesniej gdzies w poblizu (tymbardziej ze mowisz ze pomieszczenia sa wietrzone) rozpylil jakas substancje ktora im zaszkodzila
Re: Moje mrówy
: ndz 09 mar, 2008
autor: geb88
wina leży na 90% po stronie miejsca, co chyba ewidentnie widać.. może faktycznie świeciło na nie słońce? kot zwalił roletę albo dziecko szarpnęło, poprawiło i nawet nie pamięta faktu.. Coś w każdym razie z miejscem i raczej z wodą (przenoszenie jajów-larwów koło probówek).
Moje kondolencje...

Re: Moje mrówy
: ndz 09 mar, 2008
autor: Miniu
Jeny jak przeczytałem ile Ci ich padło to mi sie płakać zachciało

.
A mieszkasz w domku czy w bloku bo jak w bloku to może administrator klatki coś rozpylał żeby sie "robactwo" nie lęgło.

Re: Moje mrówy
: ndz 09 mar, 2008
autor: Artur Wrzos
przykra sprawa
kiedyś straciłem kolonię wścieklic przy przeprowadzce, wystarczyły dwie godziny by wyginęły na parapecie w ostrym słońcu
pozdrawiam
Re: Moje mrówy
: ndz 09 mar, 2008
autor: Mr.Q
Zgadzam się z Geb. Wg mnie ugotowały się. Może żona zapomniała zasunąć rolety? Jajka poszły w okolice probowek pewnie dla ochłody. Nie ma nic gorszego niż sauna w szklanym formicarium.
Przykra sprawa

Re: Moje mrówy
: ndz 09 mar, 2008
autor: gn
Wygląda na to że w formikariach, pomimo zamknięcia, wilgotność była za niska a źródła wilgoci mało wydajne.
Wczesna wiosna jest i słońce sięga dalej do pomieszczeń niż latem. Tym sposobem pomieszczenia przejmują dużo ciepła bezpośrednio od słońca. Słońce pewnie szybko wysuszyło formikaria, na które świeciło.
Re: Moje mrówy
: ndz 09 mar, 2008
autor: ArkadiuszA
Wydaje mi się że macie racje, chodzi o temperaturę.
Takie wynoszenie jajek w pobliże wody zaobserwowałem praktycznie tylko wtedy gdy miały za ciepło w formi,
lub miały za sucho w gnieździe - czyli dokładnie tak jak pisał
gn i zresztą nie tylko on
Od samego początku nie dawało mi to spokoju. Robiłem dzisiaj małe testy.
Dwa kompakty, jeden stał w cieniu, drugi w pełnym słońcu.
Ten w cieniu osiągnął 28 st.C i 67% wilgotności
Ten w słońcu osiągnął 57 st.C i 81% wilgotności
Chyba nie wszystko wiem o tym "uroczym" dniu
Nasza córeczka ma dopiero 3 miesiące, także to na pewno nie ona

Re: Moje mrówy
: ndz 09 mar, 2008
autor: gn
Wszystkim do zapamiętania:
Nigdy, ale to nigdy, formikarium nie może stać w miejscu, na które może zaświecić słońce.
Re: Moje mrówy
: ndz 09 mar, 2008
autor: ArkadiuszA
I pozwolę sobie zostawić to bez komentarza ...
Jestem , ze tak powiem delikatnie GUPOLEM ... to prawda
I jest mi z tego powody strasznie przykro ...
Re: Moje mrówy
: pn 10 mar, 2008
autor: Albert
Nie martw się, zawsze możesz złapać sobie nowe mrówki a i jestes bogadszy o doświadczenia z nimi związane.
Trzymam kciuki za odrodzenie hodowli.
Pozdrawiam:D
Ps: Mamy wiele wspólnego, mnie też kiedyś się mrówki ugotowały...
I mamy takie same kurtki

Re: Moje mrówy
: pn 10 mar, 2008
autor: ArkadiuszA
Dzisiaj w nocy padły mi kolejne dwie kolonie, tym razem na biurku.
I na pewno nie od temperatury.
Ręce opadają ...
Re: Moje mrówy
: pn 10 mar, 2008
autor: ehx-ray
Muszą być jakieś chemikalia. Przejdź się spytać do administracji czy nie robili jakichś oprysków.
Żal strasznie mrów, szczególnie że wiele to egzotyczne i piekne gatunki...
Niestety , nieszczęscia się zdarzają.