Witam serdecznie i prosze o pomoc C. ligniperda
: wt 01 lip, 2008
Witam ;D
Na początku chciałabym się przywitać z szanownym gronem forumowym Może tytułem wstępu chcielibyśmy się razem z kolega Ranwersem (który niedawno przedstawiał swój pomysł na projekt formi dla C. ligniperda ) pochwalić ze od wczoraj jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami kolonii tychże fantastycznych mrówek ;D
Zanim oczywiście mrówki finalnie do nas dotarły czytaliśmy na forum odnośnie jakie formi ,warunki, co lubią itp
Mrówki dotarły do nas wczoraj i tak naprawdę jako poważnie początkujący zastanawiamy się co możemy robić nie tak i gdzie jest problem .
Problem .....no to od początku ,trochę się rozpisze ale mam nadzieje ze nie uśniecie
Paczka w stanie nienaruszonym dotarła wczoraj ,probówka z mrówami została umieszczona na arenie ich przyszłego domku i otworzona . Na początku wyszło kilka większych mrówek które zaczęły krążyć trochę nieśmiało wokół probówki a potem rozpoczęły odważniej zwiedzać teren .
Z upływem czasu coraz więcej mrówek zaczęło wychodzić i coraz śmielej zwiedzać arenę a także wchodzić do korka gdzie poruszały po korytarzach i komorach .
W międzyczasie zostały wyniesione z probówki martwe ;( towarzyszki i przeniesione w najdalszy kat areny .Niestety naliczyliśmy się ich aż siedem sztuk .Pomyśleliśmy trudno ,zdarza sie po prostu nie przeżyły transportu ,takie życie ,najważniejsze ze reszta ma się świetnie .
Dostały pic (przegotowana odstałą wodę )i jeść (miód) . Po pewnym czasie do jedzenia podeszły 2 mniejsze mrówki które siedziały przy nim z dobre 15 minut
Późnym wieczorem do jednej z komór korka przeniosła się królowa z reszta kolonii .Pomyśleliśmy super ,popodziwiawszy jeszcze chwilkę trzeba było iść spać bo do pracy rano .Zgasiliśmy lampkę która dogrzewamy formi (temp ok 32 C ) i tak siedziały do rana .
Rano widać było ze panuje niewielki ruch w korku ,dostały jedzonko i poszliśmy do pracy nie zapalając (może to był błąd ?) im lampki.
Po powrocie z pracy na arenie były 2 mrówki a reszta siedzi w środku , tylko ze maja takie chwile "jak gdyby przestoju" tz na chwile sie ożywiają zaczną się poruszać a za chwile siedzą nie ruchome Dogrzewanie zostało załączone, jedzenie trudno stwierdzić (było oczywiście usunięte wczorajsze) czy ruszone ,wodę tez maja .
Najgorsze jest to i w sumie to jest główny problem ze powrocie znaleźliśmy kolejna martwa mrówkę wyniesiona na arenę .Nie wiadomo czy to padła bo kiepsko zniosła podroż czy padła z jakiegoś innego (tfu odpukać )powodu.
Zaczynamy się powoli bać ze zaraz nam zaczną padać kolejne a my robimy jakiś głupi błąd związany z ich opieka .
Nie mam chwilowo pojęcia co możne być nie tak.
Prosilibyśmy o jakieś sugestie ew porady bo zaczynamy się coraz bardziej martwic .
Pozdrawiamy
WrednaBestia&Ranwers
Na początku chciałabym się przywitać z szanownym gronem forumowym Może tytułem wstępu chcielibyśmy się razem z kolega Ranwersem (który niedawno przedstawiał swój pomysł na projekt formi dla C. ligniperda ) pochwalić ze od wczoraj jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami kolonii tychże fantastycznych mrówek ;D
Zanim oczywiście mrówki finalnie do nas dotarły czytaliśmy na forum odnośnie jakie formi ,warunki, co lubią itp
Mrówki dotarły do nas wczoraj i tak naprawdę jako poważnie początkujący zastanawiamy się co możemy robić nie tak i gdzie jest problem .
Problem .....no to od początku ,trochę się rozpisze ale mam nadzieje ze nie uśniecie
Paczka w stanie nienaruszonym dotarła wczoraj ,probówka z mrówami została umieszczona na arenie ich przyszłego domku i otworzona . Na początku wyszło kilka większych mrówek które zaczęły krążyć trochę nieśmiało wokół probówki a potem rozpoczęły odważniej zwiedzać teren .
Z upływem czasu coraz więcej mrówek zaczęło wychodzić i coraz śmielej zwiedzać arenę a także wchodzić do korka gdzie poruszały po korytarzach i komorach .
W międzyczasie zostały wyniesione z probówki martwe ;( towarzyszki i przeniesione w najdalszy kat areny .Niestety naliczyliśmy się ich aż siedem sztuk .Pomyśleliśmy trudno ,zdarza sie po prostu nie przeżyły transportu ,takie życie ,najważniejsze ze reszta ma się świetnie .
Dostały pic (przegotowana odstałą wodę )i jeść (miód) . Po pewnym czasie do jedzenia podeszły 2 mniejsze mrówki które siedziały przy nim z dobre 15 minut
Późnym wieczorem do jednej z komór korka przeniosła się królowa z reszta kolonii .Pomyśleliśmy super ,popodziwiawszy jeszcze chwilkę trzeba było iść spać bo do pracy rano .Zgasiliśmy lampkę która dogrzewamy formi (temp ok 32 C ) i tak siedziały do rana .
Rano widać było ze panuje niewielki ruch w korku ,dostały jedzonko i poszliśmy do pracy nie zapalając (może to był błąd ?) im lampki.
Po powrocie z pracy na arenie były 2 mrówki a reszta siedzi w środku , tylko ze maja takie chwile "jak gdyby przestoju" tz na chwile sie ożywiają zaczną się poruszać a za chwile siedzą nie ruchome Dogrzewanie zostało załączone, jedzenie trudno stwierdzić (było oczywiście usunięte wczorajsze) czy ruszone ,wodę tez maja .
Najgorsze jest to i w sumie to jest główny problem ze powrocie znaleźliśmy kolejna martwa mrówkę wyniesiona na arenę .Nie wiadomo czy to padła bo kiepsko zniosła podroż czy padła z jakiegoś innego (tfu odpukać )powodu.
Zaczynamy się powoli bać ze zaraz nam zaczną padać kolejne a my robimy jakiś głupi błąd związany z ich opieka .
Nie mam chwilowo pojęcia co możne być nie tak.
Prosilibyśmy o jakieś sugestie ew porady bo zaczynamy się coraz bardziej martwic .
Pozdrawiamy
WrednaBestia&Ranwers