Strona 1 z 1
Moje problemy by Dreake
: ndz 09 lis, 2008
autor: Dreake
Pociągnę rozmowę z tematu
viewtopic.php?t=2295 o małej ilości robotnic, a i żeby nie zaśmiecać forum mnogą ilością nowych tematów, tu będę Wam się z wszystkiego żalił
Otóż po lipcowo-sierpniowej rójce L. niger (jak ustaliliśmy w tamtym temacie) do dziś dnia mam tylko 2 robotnice. Jak zdałem sobie teraz sprawę jest to pewnie spowodowane upuszczeniem (przeze mnie niestety :/) starego pojemnika, tak niefortunnie że przygniótł on królową. Rodzicielka dała się jednak odratować wraz z prawie wszystkimi jajeczkami, przeprowadzona do nowego lokum miała już tylko lepiej. W pełni korzystała z miodu i znosiła w spokoju kolejne jajeczka. Na stan obecny jest około 7 larw i pakiecik jajeczek trudnych do policzenia. Taka pokrótce historia mojej koloni
No i teraz pytanie:
W porównaniu do Was dużo jestem w plecy?
PS
Co do takiej mokrej waty to spowodowane to jest dziurą do uzupełniania wody, niby mały otwór, ale przy dogrzewaniu pojemnika lampką woda paruje jak głupia i z troską o dobrą wilgotność staram się dolewać co rusz do pełna.
[ Dodano: Nie 09 Lis, 2008 ]
Prosze o przeniesienie chyba się zagapiłem przy umieszczaniu tematu
Gdzie chcesz ten temat umieścić?
Re: Moje problemy by Dreake
: ndz 09 lis, 2008
autor: ogon__
Normalnie królowa z przełomu lipca i sierpnia jesienią powinna mieć już ze 20 robotnic, ale nie martw się, odrobi straty w następnym roku - przecież nie ma konkurencji, z którą twoja kolonia musiałaby walczyć. O tej porze roku normalnie larwy się już nie przepoczwarzają, ale skoro je podgrzewasz i wciąż są jaja, to chyba nie ma potrzeby jeszcze zimować - jeśli jednak zauważysz sytuację, gdy masz tylko larwy, a żadnego jaja ani kokonu, wtedy powinieneś wysłać je na ferie do lodówki na jakiś miesiąc lub dwa - to znacznie przyspiesza rozwój wiosną. Jeśli w naturalny sposób nie dojdzie do stagnacji (z powodu podgrzewania) to możesz z tym poczekać, aż będziesz miał te kilkanaście-kilkadziesiąt robotnic, ale przynajmniej na początku nowego roku powinieneś przerwać dogrzewanie na kilka tygodni, a potem przezimować. Pamiętaj że Lasius niger to nie tropikalny gatunek, ciągłe utrzymywanie mrówek w szklarniowych warunkach może rozregulować ich cykl życiowy i na dłuższą metę im zaszkodzić.
Re: Moje problemy by Dreake
: ndz 09 lis, 2008
autor: Dreake
To jeszcze się podpytam odnośnie wilgotności w gnieździe, bo nie znalazłem satysfakcjonującej mnie odpowiedzi. Mówi się że mrówy potrzebują mieć mokrawo, załóżmy że mam fizyczną możliwość sprawdzenia tego, więc jaka powinna być względna wilgotność powietrza, aby żyło im się najlepiej? Ew. jaką mają tolerancje i w jakim stopniu same mogą nawilżać gniazdo?
Re: Moje problemy by Dreake
: ndz 09 lis, 2008
autor: xXLukasXx
Dreake, miałem dokładnie takie same pytania jak Ty

Po prostu musisz obserwować, i na bazie własnych obserwacji "wyczuć" to wszystko. Jednym z takich objawów że jest im wilgotno

jest to, że zaczynają się "myć" - żuwaczkami czyszczą czułki i przednie odnóża

JA to np. w masowej skali obserwuję jak uzupełniam wodę - wtedy mam całe gniazdo czyściochów

Re: Moje problemy by Dreake
: pt 05 gru, 2008
autor: Dreake
Jo znów ja i moje problemy po krótkiej przerwie. Mianowicie są jajka są larwy dość dojrzałe ale żadnej nowej mrówki od 2 miechów. Karmię tylko miodem i zastanawiam się czy to nie aby brak pokarmu białkowego powoduje taki zastój, a może one już zimować chcą?
Re: Moje problemy by Dreake
: pt 05 gru, 2008
autor: ogon__
Jedno i drugie - oczywiste jest że mrówki potrzebują pokarmu białkowego, na pochyłe drzewo i Salomon nie naleje, czy coś tam, i z cukru nowych mrówek nie stworzą. Z drugiej strony o tej porze roku kolonie normalnie zimują i mrówki zaprzestają karmienia larw, które przechodzą w stan letargu aż do wiosny.
Re: Moje problemy by Dreake
: pt 05 gru, 2008
autor: Dreake
ogon__ szybszyś od światła. Czyli wrzucę im zaraz coś ubitego białkowego i zacznę stopniowe, ochładzanie mrówków

Dzięki
Re: Moje problemy by Dreake
: pt 05 gru, 2008
autor: Harnaś
Ja bym odradzał wrzucenie teraz "czegoś białkowego" przed zimowaniem mrówki powinno się karmić samym miodkiem. Nie wiem jakie mogą być skutki ale jak mówią to tak robię i tobie tez radze stosować się do porad np. z <a href="http://formicopedia.org/mrowki">formicopedii</a>.

Re: Moje problemy by Dreake
: pn 19 sty, 2009
autor: Dreake
Oka przezimowane wyciągnąłem je z lodówki, karmie miodem ale od tego czasu (3 tyg) ani jedna robotnica się nie wykluła? Jakies sugestie? Wiem, wiem zaraz im dam coś białkowego...
Re: Moje problemy by Dreake
: pn 19 sty, 2009
autor: ogon__
Może spróbuj podgrzać do optymalnej temperatury (25-30 stopni). Najbardziej jednak zalecalbym po prostu cierpliwość. Sam też właśnie przed 3 tygodniami wyciągnąłem kolonię L. niger z lodówki i jak dotąd żadna z przezimowanych larw (a jest ich kilkaset) nie zaczęła robić kokonu - jednak już się obudziły i są karmione, a czasem się poruszą. Królowa też dopiero parę dni temu złożyła pierwsze jajka - i zostały one zjedzone, może nie były jeszcze odpowiednie. W poprzednim roku też czekałem po zimowaniu kilka tygodni, zanim się rozkręciła - potem zaczął się prawdziwy boom i pojawiły się setki nowych jaj, a z zimowych larw powstały nowe mrówki.
Re: Moje problemy by Dreake
: pn 19 sty, 2009
autor: Dreake
Najgorzej bo nie widzę larw a były wysoko rozwinięte, podgrzewać próbowałem ale nie dało to zbyt wiele, jajeczek jest coraz więcej tylko nic nie idzie w kierunku robotnic...
Re: Moje problemy by Dreake
: wt 20 sty, 2009
autor: socolovsky
Zauważyłem, że z
L. niger bardzo często jest właśnie tak, że naprodukują masę larw, które rosną bardzo powoli. Czasem mija nawet kilka miesięcy, zanim zaczną się przeobrażać w poczwarki. Co dziwne, moje
L. niger prawie zupełnie nie interesują się pokarmem białkowym, nawet do mieszanki podchodzą z dystansem, a tymczasem w gnieździe czeka ponad 100 niedożywionych dzieciaków

. Ciekaw jestem, czy w naturalnych warunkach nigerki też się tak zachowują, czy może popełniam jakiś błąd w ich hodowli

.
Re: Moje problemy by Dreake
: wt 20 sty, 2009
autor: ogon__
W naturalnych warunkach obecnie wszystkie polskie mrówki śpią snem zimowym. Być może nasze mają jakieś przeczucie, że jeszcze jest zima i nie należy zachęcać larw do przepoczwarzania (gdyby nagle wróciło zimno, poczwarki mogłyby nie przeżyć, a larwom nic nie grozi).
Re: Moje problemy by Dreake
: wt 20 sty, 2009
autor: Dreake
Jak zimowałem to ubiłem i wsadziłem im do gniazda biedronkę, ale nie ruszyły jej, teraz jedzą sam miód. Ile u was wynosi sredni okres od zniesienia jajeczka do wyklucia się robotnicy? Swoją drogą widziałem ostatnio program o mrówach i przynosiły do swojego gniazda kawałki zaschniętej żywicy. Działało to podobno grzybo- i bakterio- bójczo, myślicie że można to zastosować w hodowli domowej?
Re: Moje problemy by Dreake
: wt 20 sty, 2009
autor: Albert
Biedronka to jedyny owad który skutecznie broni sie przed mrówkami a mianowicie śmierdzi :P Dlatego wiekszość mrówek unika biedronek i ich nie zjada.
Co do żywicy to był juz taki temat i o ile pamiętam to żywica zdaje egzamin.
Re: Moje problemy by Dreake
: śr 21 sty, 2009
autor: ogon__
Właśnie dzisiaj zauważyłem w mojej kolonii Lasius niger pierwszy tuzin jaj, a także pierwszy kokon (to zazwyczaj idzie ze sobą w parze). Wyciągnąłem je z lodówki w Nowy Rok, więc mijają akurat 3 tygodnie. Być może to przypadek, ale może ma to jakiś związek z nagłym wczorajszym ociepleniem. Tak więc, jak mówiłem, po zimowaniu wystarczy czekać i nic więcej.
Re: Moje problemy by Dreake
: śr 21 sty, 2009
autor: qń
Moim zdaniem, po wiosennym przebudzeniu, potrzebny jest jeszcze impuls żywieniowy aby produkcja ruszyła pełną parą.

Re: Moje problemy by Dreake
: śr 21 sty, 2009
autor: Harnaś
A ja postanowiłem opisać mój przypadek w tym temacie. Jak pewnie część z was wie byłem w te wakacje w Kanadzie. Przywiozłem z stamtąd 3 królowe formicy sp. Królowe po miesiącu siedzenia w tic-tacu (wtedy jeszcze za granicą) nie zniosły jajeczek. Tłumaczyłem to sobie tym że były w ciągłym ruchu i stresie. Liczne przeprowadzki, wyjazdy, zmiana miejsca pobytu itp. Później po 2-3 tygodniach po przyjeździe (po którym zostały natychmiastowo przeniesione do probówek) sytuacja się nie zmieniła. Postanowiłem je przezimować. Po zimowaniu które zakończyło się 18 listopada jajeczek ani widu. Wtedy zdenerwowałem się naprawdę. Nie miałem poczwarek formicy by im dołożyć "na start". Zacząłem je dogrzewać lampką biurkową. Dzisiaj zrobiłem nowiutką miksturkę i postanowiłem im dać troszkę gdyż były tylko 1 raz karmione od czasu złapania. Ku mojemu zdziwieniu jedna królowa ma parę dużych larw i chyba jedną poczwarkę. Nie chcę ich teraz niepokoić dlatego nie zaglądam do niej. Strasznie się stresuje nawet przy małych zmianach w oświetleniu to może oznaczać że mają dobry wzrok. Jak na moje oko podobne do sanguinei ale nie wiedziałem tej drugiej więc to tylko gdybanie. Tylko dlaczego jedna złożyła jajeczka i te 2 nie? Na 99% zapłodnione gdyż znalazłem je jak łaziły sobie po chodniku bez skrzydełek. Jaki ja cymbał byłem że nie podebrałem wtedy trochę poczwarek. Kurde teraz to bym już wiedział. Człowiek się uczy całe życie.

Czy jest możliwe że mrówka zakładająca kolonie droga pasożytnictwa znosi jajeczka? Może w jakiś wyjątkowych przypadkach?
PS: Jeżeli ktoś ma poczwarki formicy to chętnie odkupię. Dla wiadomych celów.
Re: Moje problemy by Dreake
: czw 22 sty, 2009
autor: Dreake
Z biedronką brałem pod uwagę taką opcję. A cały problem tkwił najprawdopodobniej w temp, u siebie w pokoju mam nocą poniżej 20° C i dlatego mogły być wciąż ospałe, przeniosłem do sąsiedniego i szaleją teraz z radości że im ciepło. Zobaczymy co z tego wyjdzie, byle bym ich tylko nie upiełkł :P
[ Dodano: Sro 15 Kwi, 2009 ]
Po zimowej przerwie, mrówki żyją i mają się dobrze . Jest ich już 11+ królowa. Problem pojawił się następujący karmie je mieszanką jajko-miód i niestety nie chcą tego jeść, a wyglądają na dość zagłodzone... Białko typu żuk jedzą tylko im pokroić trzeba, a tego jak nie chciały tak nie chcą... Jakieś przyczyny? To na bank nie zły skład bo te z dworu, dzikie wszamały całą jaką im zostawiłem.