Ja od dziecka lubiłem owady, no, może z wyjątkiem much i komarów, a mrówki ciekawiły mnie jako szczególnie tajemnicze. Co one robią w tych swoich dziurach, w których mieszkają ich tysiące? W wieku lat około 10 pierwszy raz zwróciłem uwagę na rójki, zaciekawiły mnie skrzydlate mrówki i sporo czasu zajęło mi dowiedzenie się, co to za jedne - wtedy nie było w Polsce Internetu, a o książki też nie było tak łatwo. W każdym razie pomagałem im startować, widząc, jak ciężko im to idzie

Zacząłem rozpoznawać coraz więcej gatunków, chociaż nie znałem ich fachowych nazw - więc były małe czerwone mrówki, duże czerwone mrówki, zwykłe czarne mrówki, szybkie czarne mrówki, błyszczące czarne itd.. Zawsze też marzyłem żeby mieć mrówki w domu - moi rodzice nie są zamiłowanymi tępicielami wszystkiego, co żyje, więc pewnie by się jakoś z nimi pogodzili, gdybym odpowiednio nalegał, ale, cholera, mrówki właziły do wszystkich sąsiadów, którzy je zwalczali, a do nas nigdy. I jak tu nie traktować poważnie praw Murphy'ego :\ Dopiero parę lat temu zacząłem rozmyślać o mrówkach w sztucznym gnieździe. Mógłbym wprawdzie wpuścić królową np. do doniczki, ale to by mi nic nie dało, bo mrówki na zewnątrz mogłem obserwować w naturze, a mnie chodziło o życie w gnieździe. O sztucznych gniazdach słyszałem, ale sądziłem, że to są drogie i skomplikowane rzeczy, i że królowa nie zechce założyć kolonii w miejscu wystawionym na światło. Dopiero dwa lata temu trafiłem na strony o hodowli mrówek i przeczytałem że to jest bardzo proste... no i pół roku musiałem czekać na okres rójkowy, bo to była zima
Aha, i pamiętam, że pracę pisemną z polskiego na egzaminie na przyjęcie do liceum, temat "moje fascynacje", pisałem właśnie o mrówkach.