"rewolucja mrówek" reklama
: sob 29 lis, 2008
Niedawno ukazała się ostatnia trzecia część mrówczej trylogii Bernarda Werbera. Przeczytałem tą książkę i muszę na nią ponarzekać! 
Po pierwsze opis książki na okładce jest denny i dlatego podam tu w całości:
Po fenomenalnym sukcesie powieści
Imperium Mrówek i Dzień mrówek Bernard
Werber, powieścipisarz i dziennikarz po-
pularnonaukowy powraca z ostatnim już
tomem trylogii o pracowitych insektach
Nastolatka, Julie Pinson, znajduje w le-
sie Fontaineblau tajemniczą walizeczkę. Jej
ojciec trafia z kolei na przedziwną pirami-
dę ustawioną na samym środku jednej z le-
śnych polanek. Co zawiera owa walizecza?
Jaką rolę pełni piramida?
Imperium mrówek było książką o spo-
tkaniu, Dzień mrówek - książką o kon-
frontacji. Rewolucja mrówek to książka
o zrozumieniu. To fascynująca powieść
przygodowo-filozoficzna, zachęcającą
nas do wkroczenia w rzeczywistość, któ-
ra nie jest być może jedynie produktem
science-fiction.
Ktoś kto to napisał przekartkował książkę zaledwie do 20 stron gdy wszystkiego jest 702 strony!
Teoretycznie opis może jest przewrotny, bo posługuje się powtórzoną w książce kilka razy zawodową mądrością dziennikarza. Jednak nie sądzę żeby tak było - słowa "książka o zrozumieniu" przeczą temu. Ta tekstowa papka o tej książce nie zawiera prawdziwej informacji o tym, że książka jest jedynie dla tych, którzy nie boją się buntów, nie boją się zmian i nie boją się naruszać istniejącego ładu społecznego. Ta część wcale nie jest o zrozumieniu! Wręcz przeciwnie - mamy niezrozumienie wobec tego co mogło się wydarzyć. Symulacje rozwojowe wydają się udowadniać, że da się przewidzieć do tego co może wydarzyć się w przyszłości. Jednak należy brać tutaj pod uwagę taki sam "efekt Motyla" jak w przypadku określania prognozy pogody na wiele dni naprzód. Zrozumienie jest zatem złudne. Opieranie się na czymś złudnym to przecież zwykła pomyłka!
Po drugie to nie jest książka dla dzieci. To jest książka, którą można przeczytać dopiero w 30 urodziny aby zrozumieli co utracili nie dążąc do ideałów albo co zyskali pozwalając na własną ewolucję poglądów o świecie bez podpierania się taką książka jak ta.
Po trzecie - szkół nie należy podpalać koktajlami Mołotowa!
Po czwarte to tłumaczenia albo nawet oryginał to jakiś taki nijaki tekst. Naiwne dialogi i często ich brak bo zostały streszczone do "powiedziała to, powiedziała że tamto...". Krótkie opisy, zbyt prymitywne słowa, jak w powieściach na określoną liczbę słów z których tylko można budować zdania.
Totalnie nie polecam zabierania się do czytania tej książki, ale jak każda mrówka możecie mieć własne zdanie i zrobicie jak chcecie.
Po pierwsze opis książki na okładce jest denny i dlatego podam tu w całości:
Po fenomenalnym sukcesie powieści
Imperium Mrówek i Dzień mrówek Bernard
Werber, powieścipisarz i dziennikarz po-
pularnonaukowy powraca z ostatnim już
tomem trylogii o pracowitych insektach
Nastolatka, Julie Pinson, znajduje w le-
sie Fontaineblau tajemniczą walizeczkę. Jej
ojciec trafia z kolei na przedziwną pirami-
dę ustawioną na samym środku jednej z le-
śnych polanek. Co zawiera owa walizecza?
Jaką rolę pełni piramida?
Imperium mrówek było książką o spo-
tkaniu, Dzień mrówek - książką o kon-
frontacji. Rewolucja mrówek to książka
o zrozumieniu. To fascynująca powieść
przygodowo-filozoficzna, zachęcającą
nas do wkroczenia w rzeczywistość, któ-
ra nie jest być może jedynie produktem
science-fiction.
Ktoś kto to napisał przekartkował książkę zaledwie do 20 stron gdy wszystkiego jest 702 strony!
Teoretycznie opis może jest przewrotny, bo posługuje się powtórzoną w książce kilka razy zawodową mądrością dziennikarza. Jednak nie sądzę żeby tak było - słowa "książka o zrozumieniu" przeczą temu. Ta tekstowa papka o tej książce nie zawiera prawdziwej informacji o tym, że książka jest jedynie dla tych, którzy nie boją się buntów, nie boją się zmian i nie boją się naruszać istniejącego ładu społecznego. Ta część wcale nie jest o zrozumieniu! Wręcz przeciwnie - mamy niezrozumienie wobec tego co mogło się wydarzyć. Symulacje rozwojowe wydają się udowadniać, że da się przewidzieć do tego co może wydarzyć się w przyszłości. Jednak należy brać tutaj pod uwagę taki sam "efekt Motyla" jak w przypadku określania prognozy pogody na wiele dni naprzód. Zrozumienie jest zatem złudne. Opieranie się na czymś złudnym to przecież zwykła pomyłka!
Po drugie to nie jest książka dla dzieci. To jest książka, którą można przeczytać dopiero w 30 urodziny aby zrozumieli co utracili nie dążąc do ideałów albo co zyskali pozwalając na własną ewolucję poglądów o świecie bez podpierania się taką książka jak ta.
Po trzecie - szkół nie należy podpalać koktajlami Mołotowa!
Po czwarte to tłumaczenia albo nawet oryginał to jakiś taki nijaki tekst. Naiwne dialogi i często ich brak bo zostały streszczone do "powiedziała to, powiedziała że tamto...". Krótkie opisy, zbyt prymitywne słowa, jak w powieściach na określoną liczbę słów z których tylko można budować zdania.
Totalnie nie polecam zabierania się do czytania tej książki, ale jak każda mrówka możecie mieć własne zdanie i zrobicie jak chcecie.