Strona 1 z 1

przekonać żonę

: czw 08 sty, 2009
autor: bysiu
Witam,

Jak widać to mój pierwszy post. Od paru dniu szukam, czytam i zagłębiam się co raz bardziej w temacie hodowli mrówek. Problem (poza okresem zimowym, który trzeba przeczekać, żeby rozpocząć prawdziwą zabawę) pojawił się gdy pochwaliłem się moim nowym hobby żonie. :twisted:

Usłyszałem kategoryczne "NIE" ... bardzo kategoryczne. Żona :twisted: nie uznaje zwierząt których nie da się pogłaskać. Dlatego już wcześniej musiałem się pożegnać z myślą o hodowli ptaszników (ze względu na dietę prawdopodobnie mało lubianych futrzaków na tym forum :p ) a teraz mam blokera na mrówki.

W prawdzie jest jeszcze opcja, że uda mi się małe formi w pracy zainstalować, ale wolałbym się cieszyć mrówkami w domu.

Macie jakieś pomysły jak przekonać szanowną małżonkę :twisted: ? :)

Re: przekonać żonę

: czw 08 sty, 2009
autor: Albert
Ok, to twoja żona czy matka?

Zastosuj zagrywkę: karaluchy czy mrówki?
powiedz że widziałeś karalucha w łazience <czy tam gdzie> i postaraj sie wmówić że mrówki odstraszają karaluchy itd.

Albo po prostu postaw małe formi na szafce i kiedys sama się zorientuje :>

sposoby na matki mam wszelakie, na zony jeszcze nie :P

Re: przekonać żonę

: czw 08 sty, 2009
autor: Scytal
jest jedno zasadnicze pytanie, czy Twoja zona wie, jak wyglada hodowla mrówek, czy tez wydaje jej sie ze beda masowo uciekac, zasiedlac otoczenie itd itp. :roll:
bo jezeli ma zle wyobrazenia, to sprawa prosta - naprostowac :wink:
jezeli jednak jest to nie - bo nie, to juz Ty lepiej wiesz jak ja przekonac :p

Re: przekonać żonę

: czw 08 sty, 2009
autor: bysiu
Albert pisze:Ok, to twoja żona czy matka?
Matka? W wieku 25 lat mam jeszcze jednego kumpla który mieszka z matką... i już ledwo wytrzymuje. Nie Nie... ja teraz już z żoną się męczę :)

OFFTOPIC: Panowie... NIE ŻEŃCIE SIĘ (powtarzam to jak mantrę każdemu :P )
Scytal pisze:jest jedno zasadnicze pytanie, czy Twoja zona wie, jak wyglada hodowla mrówek, czy tez wydaje jej sie ze beda masowo uciekac, zasiedlac otoczenie itd itp. :roll:
bo jezeli ma zle wyobrazenia, to sprawa prosta - naprostowac :wink:
jezeli jednak jest to nie - bo nie, to juz Ty lepiej wiesz jak ja przekonac :p
No pokazałem, wytłumaczyłem i w ogóle, ale Ona nadal trzyma się swojego wyobrażenia, że mrówki będą swobodnie biegać po mieszkaniu.

Poczekamy do kwietnia/maja... jak nie spodoba Jej się wygląd i opieka nad mrówkami w próbówce/opakowaniu po tic-tacach to będę zasiedlał je w formi w pracy. Kumple w pokoju nie mają nic przeciwko :)

Re: przekonać żonę

: czw 08 sty, 2009
autor: ogon__
bysiu pisze:nie uznaje zwierząt których nie da się pogłaskać
Udowodnij żonie, że mrówkę da się pogłaskać, jeśli tylko paluchy nie drżą, przy zachowaniu ostrożności. W przypadku dużych mrówek jak Camponotus czy Formica jest to zupełnie wykonalne. Wykaż też, że mrówki same wzajemnie cały czas się głaszczą, tak więc nie będzie żadnego ryzyka, że pozostaną niedogłaskane.

Odkąd zacząłem stosować teflon do powlekania ścianek, nie miałem prawie żadnych przypadków wypraw mrówek poza formikarium. (wszystkie mam otwarte, bez żadnych pokrywek) To "prawie" wynika jedynie z mojego niedbalstwa, bo zdarzało się, że niedokładnie nałożyłem teflon lub zapomniałem odnawiać po miesiącu. Ale i tak jedna robotnica na zwiadach lodówki nie wyżre, nie?

Wielu ludzi ma instynktowny lęk przed wszystkim, co małe i łazi. To bardzo powszechne, tak jak lęk wysokości czy lęk przed ciemnością. Podobnie, jak tamte lęki, jest to patologiczna, przesilona odmiana naturalnego, atawistycznego lęku - w tym wypadku obrzydzenia do pasożytów. To można zazwyczaj łatwo uleczyć, jednak warunkiem niezbędnym jest, aby pacjent przyznał się, że to jest jego problem, a nie próbował go racjonalizować, udając, że to wcale nie dlatego, że się boi, tylko że ma powody, a bo choroby roznoszą, a bo cukier zjedzą, a bo gryzą. Przekonaj żonę, że to naprawdę nic wstydliwego, że boi się owadów, że wielu ludzi tak ma i że i tak ją kochasz :p A potem wiosną zacznij ją namawiać do brania mrówek na ręce - zacznij od malutkich i pojedynczych, jak Leptothorax, i tak stopniowo - po miesiącu powinna już bez strachu położyć rękę na kopcu rudnic :)

Re: przekonać żonę

: czw 08 sty, 2009
autor: urbanp
U mnie też był problem mrówkami, ale nie tak duży.

Jak się ożeniłem to już miałem sporą kolekcję ptaszników i skorpa więc ich żona przygarnęła w pakiecie ze mną (w sumie wyjścia większego nie miała).

Odnośnie mrówek też było trochę gadania, ale w końcu pewnego dnia przyniosłem pierwszą królową do domu i po sprawie. W lato żona sama szukała mi na spacerkach nowych królowych :)

Większe przejścia miałem jak mówiłem o wężu. Wszystko TAK, ale wąż kategorycznie NIE! I jaki z tego morał? Teraz mamy małą zbożówkę i żonie się podoba, bo sama wybierała.

bysiu postaraj się żonę ogólnie zarazić choć trochę terrarystyką (może jaszczurki, moja jest nimi zachwycona), żeby dostrzegła, że terrarystyka to super sprawa, tylko każdy woli inne zwierzątko :)

Re: przekonać żonę

: czw 08 sty, 2009
autor: killy9999
bysiu pisze:Usłyszałem kategoryczne "NIE"
bysiu pisze:Panowie... NIE ŻEŃCIE SIĘ (powtarzam to jak mantrę każdemu :P )
Rozwiedź się. :roll:

Najlepiej zastosuj metodę faktów dokonanych. U mnie mrówki też wywołały duży sprzeciw ze strony innych domowników i dziewczyny, ale jak już zobaczyli jak to wygląda to nie protestują, a nawet się od czasu do czasu interesują co się dzieje w moich koloniach.

Re: przekonać żonę

: czw 08 sty, 2009
autor: geb88
bysiu pisze:OFFTOPIC: Panowie... NIE ŻEŃCIE SIĘ (powtarzam to jak mantrę każdemu :P )
phi! co to w ogóle ma być?

To tak jak ja bym powiedziała, kobiety nie zwracajcie uwagi na mężczyzn,bo po co :lol:

Baby też hodują!! może jestem jedna czynna, ale pewnie więcej się znajdzie poza tym forum :P

Mrówki są super, a na pytanie czemu mrówki:
-nie brudzą
-nie śmierdzą
-jeszcze resztki zjedzą
-nie trzeba im zmieniać wody/trocin/piasku
-nie gryzą (niedręczone)
-nie sikają po kątach
-nie wydają dźwięków
-nie trzeba się codziennie nimi zajmować
-możesz pojechać na wakacje nawet na 2 tyg., możesz je ze sobą zabrać w małym pojemniku, lub gdy zostaną w domu po tym okresie dalej będą żyć
-gdy będzie ich za dużo, bez problemu możesz je zwrócić naturze bez szkody dla nich

Są BEZPROBLEMOWE I UGODOWE
nawet możesz z nimi rozmawiać jak chcesz i zdradzać im swoje tajemnice :P to wierni przyjaciele ;p

Jeśli ma wstręt i po tym co napisałam, z przekonaniem stwierdzi, że upadłam na głowę :mrgreen: to możesz powiedzieć, że ja także poniekąd mam opory w dotykaniu, ale to się tyczy tylko królowych dużych gatunków (wydało się...) Ale to nie sprawia problemów, w końcu nie musi ich dotykać :D wystarczy oglądać :P

A gdy i to nie wystarczy, możecie pójść na kompromis- gdy coś ucieknie... ma prawo to usunąć- drastyczne, ale to zmusi i ciebie do dbania o pupile, ponieważ zadbane i mające wszystko mrówki nie ruszają się poza obręb przeznaczonego dla nich lokum :)

Re: przekonać żonę

: czw 08 sty, 2009
autor: sodek
powiedz coś na temat zabezpieczeń formikarium :)

Na dobrą sprawę chomiki też mogą uciec z klatki a rybki z akwarium :mrgreen: :lol:

u mnie jeden chomik kiedyś rozwalił kraty w klatce i uciekł do kuchni na kilkanaście godzin :)

a z akwarium to mi glonojad raz wyskoczył w nocy i niestety rano siostra znalazła na podłodze trupa :(

Re: przekonać żonę

: czw 08 sty, 2009
autor: bysiu
ogon__ pisze: ... i tak stopniowo - po miesiącu powinna już bez strachu położyć rękę na kopcu rudnic :)
... mam wątpliwości, czy mi się kiedyś uda tego dokonać, a co dopiero mojej małży :)
urbanp pisze:U mnie też był problem mrówkami, ale nie tak duży.

bysiu postaraj się żonę ogólnie zarazić choć trochę terrarystyką (może jaszczurki, moja jest nimi zachwycona), żeby dostrzegła, że terrarystyka to super sprawa, tylko każdy woli inne zwierzątko :)
tak... jaszczurki, to jest coś od czego można by zacząć... ale myślę, że lepiej będzie jak przemycę gdzieś do domku wpierw małe pudełeczko z upolowaną królową i stopniowo będę Ją oswajał (Żone, nie królową). Szkoda, że te najfajniejsze jaszczurki są w Polsce pod ochroną...


sodek pisze: ...
u mnie jeden chomik kiedyś rozwalił kraty w klatce i uciekł do kuchni na kilkanaście godzin :)
...
ja miałem kiedyś 4 młode szczury ... zostały mi po samcu szczura, który okazał się być w ciąży... jak mi zwiały, to wystarczyło, że złapałem jednego, rano pozostałe 3 spały na klatce, żeby być blisko tego 4. Niesamowite zwierzęta :)
geb88 pisze: ...
-nie śmierdzą
...
nie zgodzę się (mimo, że nie mam jeszcze własnego doświadczenia), ale czytałem już w paru miejscach na forum, że wydzielają specyficzny zapach, tylko trzeba się stachnąć powietrzem z zamkniętego formi :)
geb88 pisze: -nie trzeba im zmieniać wody/trocin/piasku
z tą wodą bym polemizował :)
geb88 pisze: Są BEZPROBLEMOWE I UGODOWE
no psychicznych problemów na pewno nie mają... albo przynajmniej nie mogą się nimi ze mną podzielić, ale same w sobie stwarzają problemy, bądź co bądź trzeba się nimi zajmować :)
geb88 pisze: Jeśli ma wstręt i po tym co napisałam, z przekonaniem stwierdzi, że upadłam na głowę :mrgreen: to możesz powiedzieć, że ja także poniekąd mam opory w dotykaniu, ale to się tyczy tylko królowych dużych gatunków (wydało się...) Ale to nie sprawia problemów, w końcu nie musi ich dotykać :D wystarczy oglądać :P

A gdy i to nie wystarczy, możecie pójść na kompromis- gdy coś ucieknie... ma prawo to usunąć- drastyczne, ale to zmusi i ciebie do dbania o pupile, ponieważ zadbane i mające wszystko mrówki nie ruszają się poza obręb przeznaczonego dla nich lokum :)
wolałbym, żeby wszystkim dobrze się żyło...


Dzięki wszystkim za odzew... na pewno z kilku pomysłów skorzystam, w momencie gdy będzie wymagana poważna i ta mniej poważna argumentacja :)

Na razie zbieram opakowania po tic-tacach... i czekamy do wiosny :)

Re: przekonać żonę

: czw 08 sty, 2009
autor: Harnaś
bysiu pisze: ... mam wątpliwości, czy mi się kiedyś uda tego dokonać, a co dopiero mojej małży :)
Żaden problem. Naprawdę nie ma się czego obawiać. Sam próbowałem.
z tą wodą bym polemizował :)
No w szczególności że woda zatkana watą w probówce wysycha "już" po miesiącu. :mrgreen:
bysiu pisze: Na razie zbieram opakowania po tic-tacach... i czekamy do wiosny :)
Polecam strzykawkę z firmy BD, polfa ma dramatyczną przejrzystość. I pudelko po ferrero takie za 12-16zl. I żona się ucieszy z prezentu w postaci słodyczy.

Re: przekonać żonę

: czw 08 sty, 2009
autor: Orn
Zacznij od Camponotusa.
Camponotus ligniperdus, to całkiem fajne mrówki, mają ciekawe zachowania i są łagodne.
Nimi najlepiej przekonaj żonę, że to niegroźne hobby. Chodzi o to, że są duże i trudniej im nawiać przez nieszczelności. Nie pomoże Ci ucieczka L.niger czy czegoś innego, która się zdarza zawsze chociaż raz!Ewentualnie jakieś Formice, są większe od L.niger. Będziemy sprzedawać po zimie albo od kogoś z okolicy kup teraz. Ludzie mają wstręt do samego słowa „mrówki w domu” jeśli żyli z faraonkami...Może to to?

Zastanów się, może jest coś czego jej zabraniałeś, bo nie pasowało do Twojego schematu, ale jednak mógłbyś to tolerować (np inny kolor ścian :P) byłoby łatwiej na zasadzie wymiany pójść na ustępstwa. Na pewno nie wolno Ci odpuścić, bo każdy ma prawo do szczęścia w partnerskim związku o ile zapewnisz, by mrówki nie były Jej nieszczęściem rzeczywistym(pilnuj ich;] ).
Powodzenia!

Re: przekonać żonę

: czw 08 sty, 2009
autor: Albert
A ja mam pomysł, niech szanowana małzonka napisze na forum swoje obawy a my wystawimy swoje argumenty "za". Na dodatek pozna nasza miła atmosferę i może byc to czynnikiem sprzyjającym. A nóż widelec to ona będzie miała pierwsza mrówki :P

Re: przekonać żonę

: czw 08 sty, 2009
autor: Orn
Nie słuchaj Alberta, to odbijacz żon ;)

Re: przekonać żonę

: czw 08 sty, 2009
autor: geb88
bysiu pisze:geb88 napisał/a:


-nie śmierdzą

nie zgodzę się (mimo, że nie mam jeszcze własnego doświadczenia), ale czytałem już w paru miejscach na forum, że wydzielają specyficzny zapach, tylko trzeba się stachnąć powietrzem z zamkniętego formi :)
przy dobrej wentylacji nie śmierdzą
bysiu pisze:bądź co bądź trzeba się nimi zajmować :)
tak, ale nie w takim stopniu co chomiczkami, świnkami morskimi, szczurami, gadami, rybkami, psami,kotami ite pe :)
Harnaś pisze:Cytat:
z tą wodą bym polemizował :)

No w szczególności że woda zatkana watą w probówce wysycha "już" po miesiącu. :mrgreen:
nie wyraziłam się dość jasno, przyjmuję, że w końcu będziesz miał formicarium. A przy temp. rzędu 20C wysycha w tydzień. To samo z karmą dla niewielkiej kolonii

Re: przekonać żonę

: czw 08 sty, 2009
autor: Albert
Orn pisze:Nie słuchaj Alberta, to odbijacz żon ;)
To że mi się Ciebie udało odbić o niczym nie świadczy :P <wredzioszech>


Gebowa ma racje, wyjechałem na święta, wróciłem 5 stycznia a one nadal zadowolone. przed wyjazdem daj troszkę więcej jedzenia <miodu, ma dłuzsza trwałość> a "żołądek społeczny" spełni swoje zadanie.