Urlop, wolny czas i ....
: śr 29 mar, 2006
Od 3 dni jestem na przymusowym urlopie. Jako, że pogoda dopisuje, od rana do gdzieś tak 17:00 świeci ładne słonko wiec jeżdże w teren. Odwiedzam stare miejsca, głównie wędkarskie miejscówki i patrze cóż to się tam zmieniło po zimie. W auto spakowałem plecak, aparat, dobry wojskowy nóż i siekierkie - tak na wszelki wypadek. Niestety zapomniałem o saperce ( jak brak saperki się zemścił o tym na końcu).
Dzis wybrałem się nad rzekę pstragową - Radunię. Jako iż nad rzeką jest kilka miejsc na myrmice i te rude kąśliwe co budują wielkie kopce to postanowiłem sobie wsio pooglądać. Jako iż jestem bardzo ciekawski odgarnolem trawę wokół drzewa. Oczom moim ukazała się samotna mrówka o wyglądzie królowej. Nauczony doświadczeniem w plecaku miałem pare pudełek po kliszy.
Oto co złapałem.



Z klucza wychodzi mi, że to Lasius Flavus ale ja głowy za to nie dam.
Pomóżcie oznaczyć mi moje znalezisko.
PS. Brak saperki.
Uradowany zdobyczą postanowiłem zmienić miejsce. Po 2km stanołem na fajnej nasłonecznionej bocznej leśnej drodze. Jako iż po 30 minutach szukania znalazłem tylko rudnice to i postanowiłem wrócić do domu. Z wrodzonego lenistwa postanowiłem nie wycofywać auta tyłem spowrotem na asfalt ale zawrócić na polance. No to był poważny błąd. Niby śnieg wygladał ładnie ale nie przewidziałem jednego. Na wyjeżdzie z polanki jest dołek zakryty przez miekki śnieg. Wpadłem w dołek aż po podwozie. Próby wyjechania spowodowały iż pod przednimi kołami utworzyły się śliczne dołki unieruchamiając auto na amen. Po 40 minutach walki nadjechało inne auto jako iż polanka jest zaraz przy asfacie to gość zaraz wiedział o co chodzi. Zatrzymał się wyjoł linke i w 30 sekund mnie uwolnił. Gdybym miał saperke wyjechał bym pewnie samodzielnie - a tak...
Dzis wybrałem się nad rzekę pstragową - Radunię. Jako iż nad rzeką jest kilka miejsc na myrmice i te rude kąśliwe co budują wielkie kopce to postanowiłem sobie wsio pooglądać. Jako iż jestem bardzo ciekawski odgarnolem trawę wokół drzewa. Oczom moim ukazała się samotna mrówka o wyglądzie królowej. Nauczony doświadczeniem w plecaku miałem pare pudełek po kliszy.
Oto co złapałem.



Z klucza wychodzi mi, że to Lasius Flavus ale ja głowy za to nie dam.
Pomóżcie oznaczyć mi moje znalezisko.
PS. Brak saperki.
Uradowany zdobyczą postanowiłem zmienić miejsce. Po 2km stanołem na fajnej nasłonecznionej bocznej leśnej drodze. Jako iż po 30 minutach szukania znalazłem tylko rudnice to i postanowiłem wrócić do domu. Z wrodzonego lenistwa postanowiłem nie wycofywać auta tyłem spowrotem na asfalt ale zawrócić na polance. No to był poważny błąd. Niby śnieg wygladał ładnie ale nie przewidziałem jednego. Na wyjeżdzie z polanki jest dołek zakryty przez miekki śnieg. Wpadłem w dołek aż po podwozie. Próby wyjechania spowodowały iż pod przednimi kołami utworzyły się śliczne dołki unieruchamiając auto na amen. Po 40 minutach walki nadjechało inne auto jako iż polanka jest zaraz przy asfacie to gość zaraz wiedział o co chodzi. Zatrzymał się wyjoł linke i w 30 sekund mnie uwolnił. Gdybym miał saperke wyjechał bym pewnie samodzielnie - a tak...