Strona 1 z 1

Słowacki Messor sp.

: pt 05 maja, 2006
autor: Dominik
Witam,

Podczas minionej majówki (pozdrowienia dla Izy i Piotra :wink: ) wygrzebałem na Słowacji z ziemi królową Messor sp. :D Nie znalazwszy w jej bezpośrednim pobliżu robotnic i potomstwa zagarnałem łopatką trochę robo i larw (poczwarek nie było) z okolicznego mrowiska.

Królowa powędrowała do pudełka. Zignorowała miodek oraz kawałek owada (nasionek, tym bardziej mrówczego chleba :wink: , pod ręką nie miałem) i prędko skierowała się do przygotowanej próbówki z dwiema komorami. Do próbówki umieściłem wspomnianych powyżej 20 larw, aby nieco ułatwić messorce start.

Królowa, po "obmacaniu" czułkami, zaczęła właśnie przenosić larwy. Czy posłużą jej jako przyszłe robotnice, czy jako źródło białka, już wkrótce powinno się okazać - dam znać.

Od złapanych robotnic oddzieliłem jedną i być może spróbuję ją dorzucić do matki. Mam nadzieję, że zapach larw pomoże uniknąć zwarcia między nimi.

Re: Słowacki Messor sp.

: pt 05 maja, 2006
autor: Dominik
Po dniu pobytu królowej w otoczeniu larw podrzuciłem odizolowaną wcześniej robotnicę minor. Matka uchwiciła robotnicę w żuwaczki i długo dotykała ją czułkami, jednak po 15 minutach robotnica została wyniesiona z komory z larwami ... niestety w dwóch częściach, głowa osobno i tułów z odwłokiem osobno.
Na szczęście zainteresowanie matki larwami nie ustępuje :D .

Re: Słowacki Messor sp.

: sob 06 maja, 2006
autor: deZOO
Pięknie :) a gdzie dokładnie złapałeś tą messorkę? Interesuje mnie jaki jest północny zasięg tej mrówki na Słowacji.

Re: Słowacki Messor sp.

: ndz 07 maja, 2006
autor: Dominik
W okolicach miasta Nitra, które widać np. na tej mapce.
http://mapy2.atlas.sk/mapviewer/mapviewer.aspx
Nie jest to więc tak daleko od Polski. Co więcej, wg miejscowych, tamtejsze zimy też potrafią być ostre. Nie pamiętam, o jakich temperaturach mówili, ale miasto potrafi przykryć pół metra śniegu.

Re: Słowacki Messor sp.

: ndz 07 maja, 2006
autor: PIOTR
A ostatnia podobno była jedną z ostrzejszych - wg. relacji naszego "holowniczego", pozamarzały nawet auta z silnikami typu diesel, tak więc podejrzewam, iż musiało być dobrze poniżej -20stC co i u nas nie każdej zimy się zdaża. W związku z powyższym, śmiem podejrzewać, iż obecność Messorka na naszym terenie, wymaga jedynie lepszych poszukiwań, niż te, dotychczas przeprowadzane - spoxik - co siem odwlecze / nie zając ;)

Re: Słowacki Messor sp.

: pn 08 maja, 2006
autor: BartTP
No, nie wiem, nie wiem... Równie dobrze mógłbym zadać pytanie: czemu w Szczecinie NIE MA Manica rubida? Nie jesteśmy w stanie określić wszystkich warunków, jakie mają wpływ na mrówki i ich rozwój. Wścieklicy dorodnej w Szczecinie na pewno nie ma - a przecież różnice między Śląskiem a Pomorzem nie są tak wielkie.

Re: Słowacki Messor sp.

: pn 08 maja, 2006
autor: PIOTR
Cóż... Śląsk/Sczecin, to jakoś 2razy większa odległość, niż Śląsk/Nitra - te 550km, może już mieć znaczenie, tym bardziej, że mowa o gatunku wybitnie ciepłolubnym. Z drugiej strony, jeżeli Manica występuje w Żaganiu a u mnie niet - zastanawiającym jest dla mnie, co, poza kwestią klimatu (Żagań jest jakoś w połowie trasy Oleśnica/Szczecin) czy odległości, może tu wpływać na jej rozsiedlenie tych gatunków - z czasem pewnie znajdziemy jakieś wytłumaczenie - w tym roku, mam zamiar kawałek kraju zwiedzić szukając obu (Messor i Manica) ;)

Re: Słowacki Messor sp.

: pn 08 maja, 2006
autor: deZOO
Najpoważniejszą przeszkodą dla messora są tu najprawdopodobniej góry. Brama orawska jest więc miejscem gdzie być może jest jakaś szansa odkrycia messora bo temperatury są tam wyższe niż w przyległych pasmach górskich a i wysokości względne terenu też mogą tu mieć znaczenie. Ale wątpię żeby messorek był gatunkiem zadomowionym w Polsce, nie wykluczone że pojawia sie efemerycznie ale nie jest zdolny do wytworzenia pokolenia płciowego.

Re: Słowacki Messor sp.

: wt 09 maja, 2006
autor: PIOTR
DeZOO - tak jak z emarginatuskiem "niszowo zasiedlającym stanowiska kserotermiczne" :?: :twisted:
W/g mnie, Messor ma prawo u nas występować a i roić się - inną sprawą, jest kwestia tego, iż na gniazdowanie, wybiera prawdopodobnie specyficzny teren, co jest przyczyną jego małej ekspansywności i przez to, sporadycznego notowania stanowisk - najbliższy sezon, może przyniesie tu jakieś odpowiedzi ;)

Re: Słowacki Messor sp.

: czw 06 lip, 2006
autor: Dominik
Małe uaktualnienie.
Część podrzuconych larw zostało wykorzystane jako pokarm.
Doczekałem się dwóch pierszych robotnic :D i kilku poczwarek, a matka zniosła trochę jaj, z których są już małe larwy.
Wygląda więc, że wszystko idzie w dobrym kierunku :D , teraz tylko pozostaje zaopatrzenie się w jakieś ziarenka ;).
Myślę teraz nad formi. Pierwsza koncepcja tutaj

Re: Słowacki Messor sp.

: czw 20 lip, 2006
autor: Albert
A jakby tak kilka zapłodnionych królowych lub małych kolonii, oczywiście ponadprogramo posiadanych, wypuścić lub tez hodować w ogrodzie?
Może udałoby sie coś wyhodowac?

Re: Słowacki Messor sp.

: czw 20 lip, 2006
autor: Dominik
Szczerze mówiąc, nie sądzę, aby pożyły zbyt długo. Jeśli nawet będą tolerowały klimat, to rodzime rozwinięte kolonie powinny szybko je zlikwidować. Jakoś do tej pory w Polsce messorków się nie widuje, a na pewno do zasiedlenia naszego kraju miały wiele okazji.

Tak, czy inaczej, ja jestem zdecydowanie przeciwny takim eksperymentom - wypuszczanie obcych gatunków do rodzimej fauny i flory może doprowadzić do nieodwracalnych strat i nie wolno nam tego robić nawet jeśli wydaje się nam (bo o pełnym zrozumieniu zależności panujących w środowisku nie może być mowy), że ryzyko jest minimalne lub że go nie ma.

Jeżeli już posiadamy obce gatunki to należy mieć je bacznie na uwadze, aby nie uciekły, a świadome wypuszczenie ich do środowiska jest, bardzo delikatnie rzecz ujmując, nieodpowiedzialne.

Pomimo tego, co napisałem w pierwszym akapicie, nie robiłbym dla messorka żadnego wyjątku - Albert, nie wypuszczaj ich.

Ps. Temat był już swego czasu przedmiotem gorącej dyskusji.

Re: Słowacki Messor sp.

: pt 21 lip, 2006
autor: Albert
Tak, masz racje. Sam chciałem to napisac wcześniej o tym że nie nalezy introdukować gatunków...
tak samo jest z żólwiem czerwonolicym. Mówiłem rodzicom "nie wpuszczac do stawu" ale oni swoje i biedaczka gdzies polazła...