Przed chwila, troche z nudow, troche z ciekawosci, postanowilem zajrzec pod kamienie, ktorymi oblozone mam oczko wodne na podworku. Poniewaz niedawno zniknelo stamtad troche chwastow i zielska wiec moglem zajrzec pod kamienie, do ktorych dostep mialem wczesniej utrudniony.
I tak pod jednym z kamieni dokonalem wiekopomnego odkrycia!
Oprocz szwedajacych sie tam kilku robotnic L. niger zauwazylem jedna bardzo dziwna mrowke... Chuda, dluga, a biegajac pomiedzy grudkami ziemi wygladala jak autobus przeglubowy jezdzacy zygzakiem

Pierwsza mysl jaka przyszla mi do glowy to
Ponera, ale po chwili stwierdzilem, ze moze i mam szczescie do znajdywania nie tak czesto spotykanych mrówek ale
Ponera coarctata na podworku pod domem to juz chyba za duzo szczescia by bylo. Tak wiec zabralem znalezisko do domu, wygooglowalem kilka fotek, przeczytalem kilka opisow i jestem w 100% pewien, ze to
Ponera coarctata 
Niestety jest to najprowdopodobniej robotnica wiec pozytku z niej raczej nie bedzie, ale skoro jest jedna robotnica to bedzie rowiez i gniazdo

A jak bedzie gniazdo to dlaczego nie mialoby byc ich wiecej
