22 listopada 2009
Mrówki zaczynam przygotowywać do zimowania. Mrówki wylądowały dziś na parapecie gdzie panuje temperatura 20'C w noc spada do 15'C. Za tydzień do temperatury 15'C (w noc nie wiem do ilu spada ale coś w granicach 12-14'C). Potem (kolejny tydzień) mrówki wylądują w lodówce.
Policzyłem dziś mrówki i jest ich mniej więcej 35-37. Trudno je policzyć bo kilka robo siedzi przy wacie (mokrej). No i tu nie ciekawa sprawa bo moim ćmawkom zachciało się bawić w Atta i grzyba hodować

Naprawdę grzyb/pleśń jest już spora. Główną przyczyną jest to, że zapleśniał im tam robak biały i mucha z dawien dawna co było skutkiem zapleśnienia waty.
Najprawdopodobniej wywalę je na arenę (robiłem to już kilka razy więc nie powinno się nic stać ;p) i postawię im czystą probówkę. Już widzę jak będą szalały
Dodam, że mają już od dawna drugą dodatkową arenę ale nie chcą się przeprowadzać, więc chyba im dobrze i tu się zastanawiam, że jeśli wiedzą co dla nich lepsze to może nie ingerować w to? Co mi radzicie. Ale z drugiej strony to paskudnie wygląda i raczej nie wpływa dodatnio na kondycję kolonii bo mrówki raczej trzymają się od tego z daleka, kilka robo od czasu do czasu. Mrówki zazwyczaj siedzą na środku bądź u wylotu probówki.
Po za tym to wszystko idzie bardzo dobrze. Zjadły ostatnio poczwarkę muchy, odwłoki mają wypompowane więc nie ma co czekać na zimowanie
Jedyne nad czym się zastanawiam to nad tym grzybem/pleśnią.
Najprawdopodobniej mrówkom to teraz nie przeszkadza, ale po zimowaniu pewnie nastąpi BOOM i potomstwo może się w jakiś sposób zarazić tym syfem a tego chciałbym uniknąć.
Taka refleksja po kilku miesiącach hodowli tego gatunku:
Mrówki naprawdę ŚWIETNE
Agresywne (ostatnio trochę się drażniłem z robo spacerującymi po arenie ;p),
W miarę szybkie, ale bez przesady,
Niewybredne, jedzą wszystko co im wpadnie do paszczy,
Nieczęsto widuję je na ściankach areny, ogólnie lubią chodzić po równym, nie należą do alpinistów ;p
Widzą rzeczywiście dobrze. Czasami latam sobie palcem nad ich probówkę, wtedy wszystkie tak fajnie podążają za palcem i rozwierają żuwaczki. Oczywiście nie doprowadzam ich do stanu, że pryskają kwasem gdzie popadnie
Na razie to byłoby na tyle
