[Camponotus vagus] dziennik Harnasia
: sob 15 sie, 2009
Wczoraj około godziny 10:00 przyszły do mnie wyczekiwane mrówki. Jak nietrudno się domyśleć zakupione na mrowkoyadzie.
W zeszłym roku miałem zbudowane ładne gniazdo typu Curtus. Gmachówka jest dużych rozmiarów mrówką więc postanowiłem zatroszczyć się o przyszłość kolonii i do budowy formi użyłem akwarium o rozmiarach 40cm X 30cm X 16cm (długość, szerokość, wysokość).
Niestety w tamtym czasie kupno większych mrówek odeszło na dalszy plan. Pierwotnie wkład był złożony z 3 płyt korkowych o wielkości 5mm, w tym 2 wycięte a 1 jako tło. Po dłuższym przemyśleniu tło zostało zamienione na korek grubości 2mm.
Tutaj przedstawiam zdjęcia które robiłem w zeszłym roku wraz z wystrojem:



Aktualnie wkład gniazda wygląda nieco inaczej.
Kiedy rozpakowałem przesyłkę moim oczom ukazała się wielka czarna królowa wraz z orszakiem. Odetchnąłem z ulgą gdyż wszystkie robotnice żyły. Na dodatek żadna nie została uszkodzona pomimo trzydniowej podróży. Gdyby tego było mało czekała na mnie spora kupka larw.
Po konsultacji z Radissem zadecydowałem że nie ma sensu trzymać je w ciasnej probówce lecz od razu przenieść do docelowego gniazda. Zasypałem wszystko piaskiem i... okazał się zawierać w sobie dużo pyłu. Pomimo wcześniejszych płukań przesypałem piasek z powrotem do miski i przemyłem jeszcze parę razy. Po odsączeniu wysypałem całość na tackę i wystawiłem na słońce. Podczas gdy piasek prażył się na słońcu ja zaopiekowałem się moją kolonią. Na kawałku foli aluminiowej podałem im kroplę miodu i mieszanki. Po około godzinie nie było śladu po podanym posiłku. Apetyt mrówek bardzo mnie ucieszył.
Około godziny 17:00 wsypałem piasek i położyłem otwartą probówkę obok wejścia. Na początku nieśmiałe robotnice wychodziły tylko do wylotu probówki ale już po kilkunastu minutach śmiało wędrowały po całym formi. Zadecydowałem, że zostawię je w spokoju. Kiedy wrodziłem za jakieś 2 godziny widok który ujrzałem bardzo mnie zaskoczył. Królowa, część robotnic i większość larw znajdowały się już w najmniejszej komorze gniazda. Pozostałe robotnice zajmowały się przenoszenie potomstwa z probówki do komory z królową. Do wieczora wszystko było wysprzątane a mrówki odpoczywały w swoim nowym domku.
Dzisiaj rano podałem im małą muszkę. Nie chciałem długo czekać na efekty więc położyłem martwego owada tuż przed patrolującą teren robotnicą. Od razu zaatakowała muchę i porwała ją do gniazda. Niestety po drodze coś jej się pomyliło i skręciła nie tam gdzie trzeba. Łaziła po arenie dobre 5 min zanim trafiła do wejścia. Gdy weszła do komory w której znajdowały się jej siostry zaczęło robić zie gwarno. Zaciekawiona królowa ruszyła w stronę zdobyczy i już po chwili trzymała muchę w żuwaczkach. Następnie podzieliła się nią z brygadą tak że każda robo mogła coś skubnąć.
Porcja zdjęć z dnia dzisiejszego:






Dane:
Aktywność: robotnice patrolują arenę, mrówki chętnie jedzą owady mieszankę i miód.
Liczebność: 10 robotnic
Potomstwo: kupka niewielkich larw
Problemy: brak
Wielkość robotnic: 6-7mm
Link do zadawania pytań
W zeszłym roku miałem zbudowane ładne gniazdo typu Curtus. Gmachówka jest dużych rozmiarów mrówką więc postanowiłem zatroszczyć się o przyszłość kolonii i do budowy formi użyłem akwarium o rozmiarach 40cm X 30cm X 16cm (długość, szerokość, wysokość).
Niestety w tamtym czasie kupno większych mrówek odeszło na dalszy plan. Pierwotnie wkład był złożony z 3 płyt korkowych o wielkości 5mm, w tym 2 wycięte a 1 jako tło. Po dłuższym przemyśleniu tło zostało zamienione na korek grubości 2mm.
Tutaj przedstawiam zdjęcia które robiłem w zeszłym roku wraz z wystrojem:



Aktualnie wkład gniazda wygląda nieco inaczej.
Kiedy rozpakowałem przesyłkę moim oczom ukazała się wielka czarna królowa wraz z orszakiem. Odetchnąłem z ulgą gdyż wszystkie robotnice żyły. Na dodatek żadna nie została uszkodzona pomimo trzydniowej podróży. Gdyby tego było mało czekała na mnie spora kupka larw.
Po konsultacji z Radissem zadecydowałem że nie ma sensu trzymać je w ciasnej probówce lecz od razu przenieść do docelowego gniazda. Zasypałem wszystko piaskiem i... okazał się zawierać w sobie dużo pyłu. Pomimo wcześniejszych płukań przesypałem piasek z powrotem do miski i przemyłem jeszcze parę razy. Po odsączeniu wysypałem całość na tackę i wystawiłem na słońce. Podczas gdy piasek prażył się na słońcu ja zaopiekowałem się moją kolonią. Na kawałku foli aluminiowej podałem im kroplę miodu i mieszanki. Po około godzinie nie było śladu po podanym posiłku. Apetyt mrówek bardzo mnie ucieszył.
Około godziny 17:00 wsypałem piasek i położyłem otwartą probówkę obok wejścia. Na początku nieśmiałe robotnice wychodziły tylko do wylotu probówki ale już po kilkunastu minutach śmiało wędrowały po całym formi. Zadecydowałem, że zostawię je w spokoju. Kiedy wrodziłem za jakieś 2 godziny widok który ujrzałem bardzo mnie zaskoczył. Królowa, część robotnic i większość larw znajdowały się już w najmniejszej komorze gniazda. Pozostałe robotnice zajmowały się przenoszenie potomstwa z probówki do komory z królową. Do wieczora wszystko było wysprzątane a mrówki odpoczywały w swoim nowym domku.
Dzisiaj rano podałem im małą muszkę. Nie chciałem długo czekać na efekty więc położyłem martwego owada tuż przed patrolującą teren robotnicą. Od razu zaatakowała muchę i porwała ją do gniazda. Niestety po drodze coś jej się pomyliło i skręciła nie tam gdzie trzeba. Łaziła po arenie dobre 5 min zanim trafiła do wejścia. Gdy weszła do komory w której znajdowały się jej siostry zaczęło robić zie gwarno. Zaciekawiona królowa ruszyła w stronę zdobyczy i już po chwili trzymała muchę w żuwaczkach. Następnie podzieliła się nią z brygadą tak że każda robo mogła coś skubnąć.
Porcja zdjęć z dnia dzisiejszego:






Dane:
Aktywność: robotnice patrolują arenę, mrówki chętnie jedzą owady mieszankę i miód.
Liczebność: 10 robotnic
Potomstwo: kupka niewielkich larw
Problemy: brak
Wielkość robotnic: 6-7mm
Link do zadawania pytań











