jeśli możesz, to "ujawnij" źródło, z chęcią poczytam
A choćby "Podróż w krainę mrówek", O. Wilsona i B. Hoelldoblera.
można jednak uznać, że jest to zachowanie prowadzące do ograniczenia niebezpieczeństwa nadciągającego z otoczenia. Inaczej mówiąc mają rozwiniętą strartegię przetrwania, w której większe gatunki są nieświadomie wykorzystywane jako- powiedzmy- kasta żołnierzy. Nie oznacza to wcale, że są podległe rygorowi większego gatunku, ani też, że nie jest to zachowanie (jakiekolwiek by ono nie było).
No dobrze, ale to jeszcze nie świadczy o wysokim zaawansowaniu danego gatunku, lecz o tym, że należą do tzw. pierwszej grupy w hierarchii, która broni wyłącznie gniazda. Faktycznie większość gatunków niewielkich należy do grupy pierwszej, kilka do grupy drugiej (broniących gniazda i zasobów pokarmu), natomiast w zasadzie żaden do grupy trzeciej (obrona gniazda, zasobów i terytorium absolutnego) - przynajmniej w naszej strefie klimatycznej (na południu są już takie gatunki, np. Pheidole palliluda). Tak się jednak składa, że wiele średnich/dużych mrówek także należy do grupy pierwszej i drugiej, choćby F. fusca (I), C. fallax (II), F. cunicularia (II) i tak dalej.
Dzięki temu, szczególnie mrówki należące do grupy pierwszej (w ograniczonym zakresie mrówki należące do grupy drugiej), mogą się osiedlać na terytorium dominanta, za co płacą ograniczeniem pola troficznego. Jest o niewątpliwie ciekawe przystosowanie, jednak należy tu zaznaczyć, że nie wynika z zaawansowania ewolucyjnego, lecz przyjętej strategii danego gatunku (oportunistyczne gatunki wystepują zarówno u mrówek prymitywnych, jak P. coarcta, jak i nieco bardziej rozwiniętych, jak M. rugulosa, po mrówki, które żadną modą za prymitywne uznać nie można, jak F. fusca).
podaję tylko przykład niewielkiego gatunku. Jeśli miała bym (lub ktokolwiek inny) się rozpisywać o wszystkich gatunkach, to mogła to by być niezła praca doktorska

Swoją drogą to dobry temat
Jak wyżej.
Ponieważ większość miłośników skupia się na większych gatunkach, pomijając gatunki małe i traktując je tak jakby z "góry". Bawię się więc w obrońcę maluchów :P Jakkolwiek "głupie" by to było. Idzie zaobserwować tendencję do wpajania, "że co większe to lepsze". A w końcu.. to nie rozmiar ma znaczenie.... :P
Ze swojej strony polecam pobawić się w detektywa, wziąć lupę do ręki i pooglądać co dzieje się u tych "mniejszych" gatunków. (granica jest tu zapewne względna)
No cóż - jak pisałem wcześniej, u dużych gatunków łatwiej zaobserwować zachowania społeczne, których zresztą mają więcej - dlatego pod wieloma względami są ciekawsze w obserwacji. Dodatkowo, u gatunków dużych występuje wyraźny polimorfizm i polietyzm kastowy (u niektórych, jak Camponotus sp., bardzo wyraźny, połączony z allometrią kastową), natomiast u małych w naszym klimacie nie występują wcale lub są mało wyraźne. Natomiast powtarzam jeszcze raz, niewielkie gatunki zachowują się naturalniej w formikarium, poza tym ich kolonie w niewoli są zazwyczaj znacznie większe, niż większych kuzynek. Sam bardzo lubię niewielkie gatunki, głównie dlatego, że tylko u nich w warunkach domowych można obserwować konkurencję intra- i intergatunkową, co w przypadku gatunków dużych i średnich jest możliwe wyłącznie w przypadku jednorocznych kolonii, co znacząco wpływa na zachowanie mrówek.
Co do samego podziału: ja stosuję na własny użytek podział na mrówki bardzo małe, małe, średnie i duże (pomijam w zestawieniu pasożyty małych gatunków):
1. Leptothorax sp., Temnothorax sp., Solenopsis sp., Monomorium sp., Tetramorium sp.
2. Lasius sp. (w tym cautolasius i chtonolasius), Myrmica sp., Dolichoderus sp., Tapinoma sp., Ponera coarcta.
3. Formica (serviformica) sp., Formica (coptoformica) sp., Lasius (dendrolasius) fuliginosus, Polyergus rufescens, Camponotus (myrmentoma) sp.
4. Formica sp., Formica (raptiformica) sp., Caponotus sp., Manica rubida.
Jak łatwo zauważyć, gatunki zakwalifikowane do pierwszej i drugiej grupy oddziałują na siebie bardzo intensywnie, natomiast tylko w ograniczonym zakresie na grupę trzecią i czwartą (i vice versa).
Formik: rąbnąłem się, powinno być: parabioza, nie lestobioza. Parabioza powstaje w wielu różnych warunkach, nie do końca wiadomo jakich. Można spekulować, że ma miejsce w przypadku, gdy królowe różnych gatunków założą nieopodal siebie gniazda (np. pod jednym kamieniem), które stopniowo się łączą i zanim dojdzie do agresji zapachy się wymieszają - natomiast raczej mowy nie ma o trzymaniu potomstwa w tych samych komorach, opieką nad potomstwem, etc. - gniazda jednak są rozdzielone, aczkolwiek mrówki korzystają z tych samych szlaków (nie zapachowych, bo każdy gatunek tworzy własne, ale nakładające się na siebie) i wspólnie jedzą.
Inną opcją jest przystosowanie do życia w parabiozie, np. między Dolichoderus debilis i Crematogaster sp., która jest ściślejszą formą parabiozy, gdy mrówki oprócz mieszkania w tym samym miejscu wykazują wobec siebie zachowania społeczne, czyli trofalaksja i wzajemne czyszczenie się (w tym przypadku królowe parabionta szukają gniazda partnera lub rozsrastająca się kolonia wprowadza się do niego).
O, a tu ładne zdjątko parabiozy:
http://www-leec.univ-paris13.fr/album/b ... elysi.html
Co do założenia takiej mieszanej hodowli w domu - cóż, można popróbować. Przede wszystkim, mrówki powinny być oddalone od siebie systematycznie: obawiam się, że próba połączenia np. L. flavus i L. niger skończyłaby się śmiercią królowych, które zostałyby zabite przez robotnice, zapewne faworyzujące własną królową (chodzi o pleometrozję - królowa L. flavus nadal, jak sądzę, uważana byłaby przez L. niger za nadliczbową królową, którą należy usunąć i vice versa). Można byłoby spróbować np. z Myrmica sp. i Lasius sp. - "jakoś" przymusić królowe do wspólnego gniazdowania na ograniczonym terenie i powoli, metodycznie, mieszać ich zapaszki, aż nie wykazywałyby agresji. Natomiast inną sprawą jest fakt, że robotnice dwóch różnych gatunków gotowe by były podżerać sobie wzajemnie potomstwo, więc trzeba by było jakoś oddzielić ich komory lęgowe. Próbuj, może Ci się uda.
Z lestobiozą mamy do czynienia wtedy, gdy jeden gatunek gnieździ się nieopodal drugiego i wyżera mu jaja, larwy i poczwarki (lestobiozę często stosuje S. fugax, który zresztą po rewizji taksonomicznej inaczej się nazywa; zapomniałem jak). My fault.