Ja od kiedy pamiętam pasjonowałem się hodowlą różnych zwierzaków, które mogłem sam złapać na wolności. Niemal każde wakacje spędzałem na działce w Sokolnikach pod Łodzią i to był główny teren mych łowów. Repertuar moich podopiecznych był bardzo rozległy, od pająków, larw pływaka żółtobrzeżka, poprzez żaby, traszki i ropuchy aż po jaszczurki i padalce. Zdaję sobie sprawę, ze wiele z tych zwierzaków było pod ochrona, ale jako dziecko niestety mało mnie to obchodziło. Na usprawiedliwienie mogę dodać, że po kilku tygodniach hodowli zwracałem moich podopiecznych naturze.
A co do samych mrówek, to prze długi okres nie byłem raczej ich przyjacielem. Każdy dzień na działce zaczynałem od obchodu wszystkich okolicznych pajęczyn, wrzuceniu do każdej po robotnicy pierwszego lepszego gatunku mrówki i napawania się widokiem pająka chwytającego zdobycz. Nie wynikało to może z samej niechęci do mrówek, ale raczej z faktu, że były wszechobecnym i praktycznie niekończącym się rezerwuarem żarcia dla pająków.
Pomysł zrobienia z mrówkami czegoś bardziej konstruktywnego narodził się, gdy na jakimś filmie made in USA zobaczyłem antfarm'a. Był to tylko mało istotny rekwizyt, ale bardzo mnie zaintrygował. Niestety, moja wiedza o mrówkach była nikła, a nie mogłem uzupełnić tych luk, gdyż nie miałem Inernetu

. Porażki zniechęciły mnie na parę lat i zapomniałem o idei hodowania mrówek. Pomysł odżył, gdy Globalna Pajęczyna otworzyła przede mną swoje podwoje. Znalazłem stonkę, której już nie ma, a nazywała się chyba mrowisko.pl czy jakoś tak. Była tam opisana konstrukcja prostego formi ziemnego składającego się ze słoika i wetkniętej od niego puszki (mającej zmuszać mrówki do kopania przy ściankach). Niestety, nie doszukałem się tam dobrego opisu rozpoczęcia hodowli w sposób klasztorny, więc znowu mi się nie udało. "Czemu królowa
L. niger wrzucona do słoika z suchym piachem nie składa jaj, a do tego umiera po kilku dniach?". Teraz to brzmi żałośnie, ale takie rozterki targały mną u wrót przygody z mrówkami. Przełomem okazały się wakacje 2006, kiedy trafiłem w necie na formikopedię i antmanię. Znalazłem tam wszystko, czego mi było trzeba i nareszcie wyprowadziłem pierwsze robotnice z klasztornych królowych (pierwsze były
L. niger i
F. fusca)

. Potem dochodziły coraz to nowe gatunki, moja wiedza rosła i tym sposobem jestem tu, gdzie jestem

.
A czemu mrówki?
Bo żadne inne zwierzę nie jest w stanie zapewnić tylu atrakcji przy tak małym nakładzie kosztów

. Hodując mrówki obserwujesz rozród, rozwój od jaja do imago, polowanie, dzielenie się jedzeniem i inne socjalne interakcje. Jaki inny zwierzak da człowiekowi aż tak wiele? Ponadto wiedza o mrówkach pozawala ze zrozumieniem obserwować i cieszyć się niezwykłym światem, który roztacza się pod naszymi nogami

.