No i stało się...
: czw 19 maja, 2005
Witam.
No i stało się ...fosa wyschła. Naturalna bariera dla Dolichoderus zniknęła. Mrówki jednak nie rozbiegły się po mieszkaniu. Ok. 20cm od formicarium leżała strzykawka z jedzonkiem dla nich. Te zmyślne stworzenia urządziły sobie ścieżke z formicarium do strzykawki i spowrotem. Widać pakt o nieagresji działa (pakt nie zawierał klauzuli co w przypadku braku fosy
:D ), jedzonko było - było co prawda i na szybce kamnikowej i w strzykawce, jednak mrówki wybrały strzykawkę. Niestety fosa została uzupełniona o brakującą wodę co spowodowało, że 3 robotnice zostaly odcięte od domu. Będąc litościwy ostrożnie przeniosłem je na arenę. Jak na razie strat inwentażu nie odnotowałem. Ciąg dałszy przygód z mrówkami z natępnym odcinku
.
No i stało się ...fosa wyschła. Naturalna bariera dla Dolichoderus zniknęła. Mrówki jednak nie rozbiegły się po mieszkaniu. Ok. 20cm od formicarium leżała strzykawka z jedzonkiem dla nich. Te zmyślne stworzenia urządziły sobie ścieżke z formicarium do strzykawki i spowrotem. Widać pakt o nieagresji działa (pakt nie zawierał klauzuli co w przypadku braku fosy