Z trafianiem to jest różnie... Raz się chodzi codziennie po trzy razy w to samo miejsce przez tydzień, z myślą, że przyniesie się do domu "wiadro" darniowców, a znajduje się jedną Formicę sp.
Innym razem, leżac nad brzegiem rzeki do oka wpadła mi L. fuliginosus (wiem że to głupio brzmi, no ale... miała cela

)
Z kolei spacerując z przyjaciółmi po lesie (pewnie na wyostrzenie apetytu przed grillowaniem

) natknąłem się na królową C. ligniperda... Co ciekawe siedem osób z przodu nie rozdeptało "Jej Wysokości"

A co jeszcze ciekawsze, myślałem, że tego gatunku nie ma w okolicy... Pytałem nawet Devil_'a czy są one w Bieszczadach a tu się okazało, że mam je praktycznie "pod nosem"
Rada jest tylko jedna: Trzeba szukać, szukać i szukać... Trzeba być wiecznie załamanym... Bo tak, mniej - więcej, wygląda osobnik niestrudzenie wpatrzony w chodnik pod nogami
No i trzeba mieć zawsze komplet pudełeczek w kieszeni
Taa... Jak zwykle wieczorem wzięło mnie na pisanie "mądrości"... Pójdę już lepiej spać
