Strona 1 z 1
Moje L.brunneus :)
: wt 20 cze, 2006
autor: AdamM
Dzięki uprzejmości Tommyguna stałem się dziś posiadaczem królowej Lasius brunneus

Przygotowałem dla mróweczki probówkę z wodą i przedziałami korkowymi. Acha, mrówkę dostałem w plastikowej rurce zaczopowanej watą z dwóch stron z jednej wilgotną. Z boku tej plastikowej rurki znajdują się małe okrągłe jajeczka (czy inne coś - nie znam się

). No to tak sobie pomyślałem że nie będę tu niczego dotykał żeby nie uszkodzić, wyciągnąłem suchą watę z rurki plastikowej i wsunąłem tę rurkę do probówki a probówkę zaczopowałem watą. Mrówa trochę chyba przerażona zmianą sytuacji pobiegała po probówce, obiegła przegrody z korka i wróciła do swojej małej rureczki. Zaczęła grzebać w wacie... Na początku myślałem że tam też ma jajka i wygrzebuje je, ale ona chyba jednak wyrywa włoski z waty i chce nimi zablokować wejście do rurki (tej plastikowej). Robić coś z nią tj. podgrzewać tę rureczkę żeby przeniosła się do ostatniej przegrody probówki? Czy może lepiej czekać aż sama stwierdzi że się przeniesie? Aha, nie karmić jej narazie niczym, czy może jednak dać jej tego miodu z żółtkiem?
Re: Moje L.brunneus :)
: wt 20 cze, 2006
autor: Johnbol
Witam!
Póki królowa ma zapewnioną wilgoć lepiej nie przenosić jej do innego miejsca, tylko dać jej trochę spokoju - szybciej może złożyć jaja. Odrobinę mieszanki zawsze możesz podać, nie jest to konieczne ale też i nie zaszkodzi (no chyba że podasz tyle, że się utopi...).
Pozdrawiam!
Re: Moje L.brunneus :)
: wt 20 cze, 2006
autor: AdamM
To jej nie ruszam niech siedzi gdzie siedzi

Niedawno na moich oczach zniosła kolejne jajo

Re: Moje L.brunneus :)
: pn 26 cze, 2006
autor: AdamM
Mrówa zamknęła watą wyjście z małej rurki i nie zauważyłem żeby kiedykolwiek z niej wychodziła. Teraz tak... Jeśli wyschnie jej woda w tej rurce to ona ruszy odwłok żeby poszukać jej w drugim końcu probówki? Nie bardzo wiem czy stresować ją nawadniając to jakoś czy po prostu poczekać aż się przeprowadzi...
Re: Moje L.brunneus :)
: śr 28 cze, 2006
autor: AdamM
Ze strachu o mrówę - jakaś taka mniej rozbiegania, ociężała, czasem potykająca się o swoje nogi - nawodniłem jej ten wacik. Nie wiem czy to z braku wody czy z wysiłku ze złożonych jaj w takim stanie jest. Po nawodnieniu (dziś rano) trochę ożyła - odsunęła jaja bo trochę je podmyło i tak się obraca w kółko myjąc się zdecydowanie częściej niż na początku... To normalne czy czegoś jej trzeba?
Re: Moje L.brunneus :)
: śr 28 cze, 2006
autor: PIOTR
Jest oki - nawadniaj czasami - pozniej robotnice zrobia przeprowadzkę

Re: Moje L.brunneus :)
: śr 28 cze, 2006
autor: AdamM
Uff, to dobrze
