No więc ja zacznę ... Na poprzednich wakacjach ( nie tych które były teraz :< ) chcieliśmy z kuzynem pojechać do Wrocławia ( miasto w którym mieszka ) moi rodzice stwierdzili ,iż zawiozą nas dopiero pod koniec tygodnia ,a był wtorek. Nie ma czasu do stracenia ... Następnego ranka spakowani po cichaczu wyruszyliśmy w drogę. Jeśli dobrze pamiętam przeszliśmy ledwo dwa kilometry i już jakaś uprzejma pani podrzuciła nas prawie że pod sam Wrocław. Samochód też był niezgorszy bo w końcu Audi A6. Tematów do omówienia była masa bo pani X usta się nie zamykały ...

. Na tych wakacjach podróżowałem dwa razy. Raz do Jeleniej Góry z 2 kolegów. Tym razem twardo stąpaliśmy około 15 km. Szczęścia tym razem nie miałem trafiło nam się małżeństwo po 50 co za zrzędy ... Ledwo się zmieściliśmy w Reno Clio. Fajnie że podwieźli nas prosto do Jeleniej gorzej że zapach i temperatura w samochodzie nie były najlepsze ... Ostatnia podróż nie była długa zabrałem się sam do Mirska. Ruszamy jakieś 5 kilometrów ... I fart niesamowity bo jedzie moja ciotka xP Szczęśliwie jej Mazda jest wygodna i co najważniejsze chłodna ( ale rym ).
Czy jest jakaś radocha z tego typu podróży ? Jeśli traficie na kogoś miłego w fajnym wózku to pewnie

.