Lasius flavus udaje gmachówkę?
: wt 01 sie, 2006
Zdarzyło mi się obserwować ścieżkę gmachówek - może Camponotus varus albo jakiś inny Camponotus - te akurat miały mrowisko w ziemi, a nie w drzewie, choć na pewno ten sam gatunek widziałem w innych stronach tego samego podwórka w gnieździe drzewnym (w starej gruszy konkretnie) W każdym razie gmachówka jak gmachówka, czarna, błyszcząca, duży łeb. Mrówki miały autostradę od mrowiska do pastwiska mszyc, całą zapchaną robotnicami idącymi w obie strony. No i co w tym było najciekawsze:
Co pewien czas wśród nich przemykała mrówka zupełnie innego gatunku, prawdopodobnie L. flavus, ale tylko prawdopodobnie, bo trochę większa, prawie - ale nie całkiem - tak duża jak gmachówki. Paszcza mi opadła, bo nigdy nie spodziewałem się zastać tego zwierza na powierzchni ziemi, w innej roli jak ochrona rozpłodowców przy rójce. Te najnormalniej uważały się za gmachówki, z pełnym zrozumieniem tamtych, chodziły razem z nimi, właziły do ich mrowiska, macały się czułkami itp. Wszystko wskazuje na to, że gmachówki jakoś zaadoptowały larwy "żółtków" i wychowały na swoje. To może też tłumaczyć też ich nieco większe rozmiary, pewnie są inaczej karmione. Nie wiedziałem, że one robią coś takiego. W końcu gmachówki to nie amazonki, zresztą "żółtki" stanowiły nikłą część populacji i nie miały jakiegoś większego znaczenia dla ich gospodarki. Czy widzieliście takie coś? To się normalnie zdarza czy byłem świadkiem jakiejś mrówczej dewiacji?
Co pewien czas wśród nich przemykała mrówka zupełnie innego gatunku, prawdopodobnie L. flavus, ale tylko prawdopodobnie, bo trochę większa, prawie - ale nie całkiem - tak duża jak gmachówki. Paszcza mi opadła, bo nigdy nie spodziewałem się zastać tego zwierza na powierzchni ziemi, w innej roli jak ochrona rozpłodowców przy rójce. Te najnormalniej uważały się za gmachówki, z pełnym zrozumieniem tamtych, chodziły razem z nimi, właziły do ich mrowiska, macały się czułkami itp. Wszystko wskazuje na to, że gmachówki jakoś zaadoptowały larwy "żółtków" i wychowały na swoje. To może też tłumaczyć też ich nieco większe rozmiary, pewnie są inaczej karmione. Nie wiedziałem, że one robią coś takiego. W końcu gmachówki to nie amazonki, zresztą "żółtki" stanowiły nikłą część populacji i nie miały jakiegoś większego znaczenia dla ich gospodarki. Czy widzieliście takie coś? To się normalnie zdarza czy byłem świadkiem jakiejś mrówczej dewiacji?