formikarium i nawadnianie
: sob 24 lis, 2012
Witam,
Sezon dobiega ku końcowi, postów na forum coraz mniej to może pozawracam szanownym forumowiczom głowy swoimi problemami
Od kilku ładnych miesięcy użytkuje formikariów w którym budulcem jest beton lub korek i właściwie od zawsze męczy mnie problem nawadniania tych formikariów. Jeżeli chodzi o korek sprawa jest nieco prostsza bo doskonale widać że jest wilgotny (ciemniejszy kolor) i kiedy część komór "podsycha" zawsze można nieco wody dolać. Większy problem mam z betonem, bo kiedyś gdzieś przeczytałem że niby widać część wilgotną i faktycznie widać ale tylko "przez chwilę". Opiszę nieco dokładniej o co mi chodzi: Testowałem jeszcze nie zasiedlone formikarium, formi kupowane typu: http://allegro.pl/formikarium-betonowe- ... 02309.html Przyszło oczywiście suche myślę ok zaczniemy nawadniać, wlałem jakieś 100ml wody, niektóre komory ładnie "nasiąkły" myślę ok fajnie ale po 30 minutach patrzę a znów wszystko wygląda tak jakby w życiu wody nie widziało no to myślę doleję znowu i chlup kolejna pięćdziesiątka (oczywiście wody do formi a nie wódy do gardła ). Sytuacja się powtórzyła, w ten sam dzień powtarzałem to może z 6-7 razy. Myślę ok beton suchy, duża powierzchnia chłonie wodę jest ok. Wieczorem po takiej dawce wody beton gdzieniegdzie wyglądał na nieco bardziej wilgotny i tak szybko "nie wysychał". Rano wstaje patrzę i znów to samo, sucho, operację powtarzam i powtarzam może kolejnych 150ml wlałem i sobie odpuściłem. Po wodzie nie było śladu formikarium wyglądało na przesuszone. Trzy dni kompletnie nic z tym formi nie robiłem, po prostu sobie stało z odsuniętą górną szybką. Jakie było moje zdziwienie jak po tym okresie w każdym korytarzu na szybie były normalne krople wody zupełnie tak jakby beton zaczął wodę oddawać (pomimo tego że przez 3 dni wyglądał na zupełnie suchy). Na szczęście formi nie było zamieszkane bo mrówy by się poprzylepiały do szyb przy takiej ilości wody, także się teraz wentyluje chociaż wolno to idzie... I tak się sobie zastanawiam skąd mam wiedzieć ile wlewać tej wody do tej komory nawadniającej skoro formi wygląda cały czas jakby było suche a znowu jak przedobrze to znowu będę miał na szybach "powódź". Prosiłbym o jakieś informacje/instrukcje/doświadczenia osób które takie coś użytkowały/użytkują bo naprawdę nie wiem czy mam sobie metodą prób i błędów ustalić np 10ml raz na 2 tygodnie i w razie "podtopienia" niektórych komór to zmniejszać czy jakoś inaczej wybrnąć z tej sytuacji?
Zastanawiam się też nad tym nawadnianiem radissowym formikarii akrylowych, z tego co czytałem to grzybek jest super rozwiązaniem ale tak naprawdę to co on wnosi? Jest to paro centymetrowy okrąg betonu w formi który jest wilgotny. Larwy mrówek potrzebują większej wilgotności do rozwoju prawda? ale jakoś nie kojarzę żadnego zdjęcia na którym bym widział że akurat larwy są przetrzymywane w jak najbliższej odległości od grzybka...także jak to jest z tą wilgotnością w gnieździe? Wystarcza tyle że parę centymetrów dalej jest kawałek wilgotnego betonu? To w takim układzie ja się nie będę bawił w nawadnianie tego swego formikarium przez tą komorę nawadniającą tylko na arenie postawię jakiś pojemnik z wodą albo ze dwie próbówki z wodą i watą i problem będę miał rozwiązany?
Sezon dobiega ku końcowi, postów na forum coraz mniej to może pozawracam szanownym forumowiczom głowy swoimi problemami
Od kilku ładnych miesięcy użytkuje formikariów w którym budulcem jest beton lub korek i właściwie od zawsze męczy mnie problem nawadniania tych formikariów. Jeżeli chodzi o korek sprawa jest nieco prostsza bo doskonale widać że jest wilgotny (ciemniejszy kolor) i kiedy część komór "podsycha" zawsze można nieco wody dolać. Większy problem mam z betonem, bo kiedyś gdzieś przeczytałem że niby widać część wilgotną i faktycznie widać ale tylko "przez chwilę". Opiszę nieco dokładniej o co mi chodzi: Testowałem jeszcze nie zasiedlone formikarium, formi kupowane typu: http://allegro.pl/formikarium-betonowe- ... 02309.html Przyszło oczywiście suche myślę ok zaczniemy nawadniać, wlałem jakieś 100ml wody, niektóre komory ładnie "nasiąkły" myślę ok fajnie ale po 30 minutach patrzę a znów wszystko wygląda tak jakby w życiu wody nie widziało no to myślę doleję znowu i chlup kolejna pięćdziesiątka (oczywiście wody do formi a nie wódy do gardła ). Sytuacja się powtórzyła, w ten sam dzień powtarzałem to może z 6-7 razy. Myślę ok beton suchy, duża powierzchnia chłonie wodę jest ok. Wieczorem po takiej dawce wody beton gdzieniegdzie wyglądał na nieco bardziej wilgotny i tak szybko "nie wysychał". Rano wstaje patrzę i znów to samo, sucho, operację powtarzam i powtarzam może kolejnych 150ml wlałem i sobie odpuściłem. Po wodzie nie było śladu formikarium wyglądało na przesuszone. Trzy dni kompletnie nic z tym formi nie robiłem, po prostu sobie stało z odsuniętą górną szybką. Jakie było moje zdziwienie jak po tym okresie w każdym korytarzu na szybie były normalne krople wody zupełnie tak jakby beton zaczął wodę oddawać (pomimo tego że przez 3 dni wyglądał na zupełnie suchy). Na szczęście formi nie było zamieszkane bo mrówy by się poprzylepiały do szyb przy takiej ilości wody, także się teraz wentyluje chociaż wolno to idzie... I tak się sobie zastanawiam skąd mam wiedzieć ile wlewać tej wody do tej komory nawadniającej skoro formi wygląda cały czas jakby było suche a znowu jak przedobrze to znowu będę miał na szybach "powódź". Prosiłbym o jakieś informacje/instrukcje/doświadczenia osób które takie coś użytkowały/użytkują bo naprawdę nie wiem czy mam sobie metodą prób i błędów ustalić np 10ml raz na 2 tygodnie i w razie "podtopienia" niektórych komór to zmniejszać czy jakoś inaczej wybrnąć z tej sytuacji?
Zastanawiam się też nad tym nawadnianiem radissowym formikarii akrylowych, z tego co czytałem to grzybek jest super rozwiązaniem ale tak naprawdę to co on wnosi? Jest to paro centymetrowy okrąg betonu w formi który jest wilgotny. Larwy mrówek potrzebują większej wilgotności do rozwoju prawda? ale jakoś nie kojarzę żadnego zdjęcia na którym bym widział że akurat larwy są przetrzymywane w jak najbliższej odległości od grzybka...także jak to jest z tą wilgotnością w gnieździe? Wystarcza tyle że parę centymetrów dalej jest kawałek wilgotnego betonu? To w takim układzie ja się nie będę bawił w nawadnianie tego swego formikarium przez tą komorę nawadniającą tylko na arenie postawię jakiś pojemnik z wodą albo ze dwie próbówki z wodą i watą i problem będę miał rozwiązany?