Niezwykłe mrówki i człowiek ;)
: pt 25 sty, 2013
Witam,wszystkich chciałem wam opowiedzieć jak się zaczęła moja przygoda z mrówkami.Historia którą zaraz napiszę jest prawdziwa i naprawdę interesująca,więc dziękuje wszystkim którzy ją przeczytali.
Historia zaczyna się w roku 2010?Wraz z całą rodziną jak co rok przyjechałem na całe wakacje na wieś.Wraz z tatą postanowiłem zrobić ognisko co z tym się łączy zbudowanie własnej prymitywnej szopy.Na następny dzień miałem o tyle szczęścia,że wujek z domku obok ścinał swoje choinki ponieważ były chore.Poprosiłem go o danie mi tych gałęzi do szopy oczywiście się zgodził.Choinki były na tyle chore,że od razu w mojej szopie spadły z nich igły.Po miesiący paląc z kuzynami ognisko,nagle zaczęło po mnie coś chodzić.Okazało się,że są to mrówki,a że bardzo się ich bałem to na następny dzień postanowiłem,je zniszczyć.Był one na tyle wytrwałe,że trwało to coś ok3dni.Były to mrówki które właśnie robią gniazda z igieł,Po 3dniach okrucienstwa w strone mrówek zniknęły.Wakacje się skończyły,zaczął się rok szkolny więc wyjechałem.Długo na następne wakacje nie trzeba było czekać więc znów przyjechałem z rodzicami na wieś.Gdy dojechaliśmy na miejsce nie mogłem uwierzyć przed moimi oczami pokazała się malutki kopiec w tym samym wieku.W tedy zrozumiałem,że są to naprawde ciekawe owady i nie należy im robić krzywdy.Zacząłem im pomagać w życiu codziennie dostawały kawałki jedzenia z obiadu.W niedługim czasie mrówki się tak powiększyły,że musiałem im dawać połowę obiadu.Na wsi żyły również koty które często zostawiały myszy,które podawałem mrówka i zjadały ją w 30min.Pewnego razu znajdując szczura pod domem zdechłego oczywiście też postanowiłem go dać.Mrówki intensywnie pracowały nad nim przez 3 dni i zjadły go 7/10,lecz takie
już tam zaczęło robactwo i smród się na nim osiadać,że trzeba było go wyrzucić i zakopać.Wracając do mrówek,po miesiącu inne stado tych saamych mrówek zaczęło atakować "moje" stado.Przez 2tygodnie szukałem ich kopca,lecz okazało się,że mieszkają one 2 metry od siebie na drzewie.Wojna mrówek była bardzo okrutna ponieważ na początek brały siebie w buzie poczym oddalało od gniazda i tam jedna musiała polec.Jaja z mojego gniazda zostały wyniesione te wielkie,a te mniejsze zostawiły sobie na sam koniec do wzięcia.Pod koniec wakacji 3 stado mrówek tego samego gatunku mrówek zamieszkały z 2 strony szopy i o dziwo zaczęły atakować na wrogów mojego stada,a do moich się nawet nie zbliżały.Pod koniec wakacji wyjechałem do miasta i wróciłem w pazdzierniku na wieś i chodzące mrówki widziałem tylko na drzwie i to były te wrogie...Więcej na wsi jeszcze nie byłem,więc dalsza cześć nastąpi gdy zaczną się kolejne wakacje
Ps.Wie ktoś co to są za gatunki mrówek i jeszcze w dodatku czemu te moje nie gryzły a wrogie tak? Dziękuje za odpowiedzi.
A po za tym były to niezwykłe mrówki gdzyż dawałem im naprawdę posolone ziemniaki i wszystko to co jadłem i ani jednej zdechłęj mrówki po tym nie widziałem ; )

Historia zaczyna się w roku 2010?Wraz z całą rodziną jak co rok przyjechałem na całe wakacje na wieś.Wraz z tatą postanowiłem zrobić ognisko co z tym się łączy zbudowanie własnej prymitywnej szopy.Na następny dzień miałem o tyle szczęścia,że wujek z domku obok ścinał swoje choinki ponieważ były chore.Poprosiłem go o danie mi tych gałęzi do szopy oczywiście się zgodził.Choinki były na tyle chore,że od razu w mojej szopie spadły z nich igły.Po miesiący paląc z kuzynami ognisko,nagle zaczęło po mnie coś chodzić.Okazało się,że są to mrówki,a że bardzo się ich bałem to na następny dzień postanowiłem,je zniszczyć.Był one na tyle wytrwałe,że trwało to coś ok3dni.Były to mrówki które właśnie robią gniazda z igieł,Po 3dniach okrucienstwa w strone mrówek zniknęły.Wakacje się skończyły,zaczął się rok szkolny więc wyjechałem.Długo na następne wakacje nie trzeba było czekać więc znów przyjechałem z rodzicami na wieś.Gdy dojechaliśmy na miejsce nie mogłem uwierzyć przed moimi oczami pokazała się malutki kopiec w tym samym wieku.W tedy zrozumiałem,że są to naprawde ciekawe owady i nie należy im robić krzywdy.Zacząłem im pomagać w życiu codziennie dostawały kawałki jedzenia z obiadu.W niedługim czasie mrówki się tak powiększyły,że musiałem im dawać połowę obiadu.Na wsi żyły również koty które często zostawiały myszy,które podawałem mrówka i zjadały ją w 30min.Pewnego razu znajdując szczura pod domem zdechłego oczywiście też postanowiłem go dać.Mrówki intensywnie pracowały nad nim przez 3 dni i zjadły go 7/10,lecz takie
już tam zaczęło robactwo i smród się na nim osiadać,że trzeba było go wyrzucić i zakopać.Wracając do mrówek,po miesiącu inne stado tych saamych mrówek zaczęło atakować "moje" stado.Przez 2tygodnie szukałem ich kopca,lecz okazało się,że mieszkają one 2 metry od siebie na drzewie.Wojna mrówek była bardzo okrutna ponieważ na początek brały siebie w buzie poczym oddalało od gniazda i tam jedna musiała polec.Jaja z mojego gniazda zostały wyniesione te wielkie,a te mniejsze zostawiły sobie na sam koniec do wzięcia.Pod koniec wakacji 3 stado mrówek tego samego gatunku mrówek zamieszkały z 2 strony szopy i o dziwo zaczęły atakować na wrogów mojego stada,a do moich się nawet nie zbliżały.Pod koniec wakacji wyjechałem do miasta i wróciłem w pazdzierniku na wieś i chodzące mrówki widziałem tylko na drzwie i to były te wrogie...Więcej na wsi jeszcze nie byłem,więc dalsza cześć nastąpi gdy zaczną się kolejne wakacje
Ps.Wie ktoś co to są za gatunki mrówek i jeszcze w dodatku czemu te moje nie gryzły a wrogie tak? Dziękuje za odpowiedzi.
A po za tym były to niezwykłe mrówki gdzyż dawałem im naprawdę posolone ziemniaki i wszystko to co jadłem i ani jednej zdechłęj mrówki po tym nie widziałem ; )

