Losowo. W naturze do 100-300 metrów sie oddalają, ale na początku ok 10 metrów, co jest logiczne, że mała kolonia nie będzie się zapuszczać: mogą ją wykryć inne mrówki.
Nie, nie jest logiczne - bo akurat F. polyctena praktycznie NIGDY nie tworzy małych kolonii. Od razu są duże, bo mrówka jest wybitnie polikaliczna, a nowe filie powstają przez podział. Żadna "inna" mrówka jej "nie wykryje", a nawet jeśli - to nie ma to znaczenia, bo kolonia jest liczna i silna. Natomiast jeśli królowa wniknie do kolonii serviformik - od razu na wiosnę grzmotnie kilka tysięcy jaj, co bez wątpienia starczy na wytyczenie sporego terytorium i wyeksmitowanie wszelkiej maści mrówczej drobnicy, natomiast jeśli królowa ma pecha i wniknie do kolonii serviformik położonej w obrębie terytorium mrówki terytorialnej - to nic jej nie pomoże; bez znaczenia, czy ma terytorium 5 centymetrów czy 5 metrów. Zrozum - mrówki pokroju F. polyctena czy F. truncorum dlatego są pasożytami, by na dzień dobry wyprodukować tysiące robotnic i zająć od razu duże terytorium. Te mrówki są agresywne czy są młodą czy starą kolonią. Jeśli niedojrzała kolonia (czyli taka roczna, powiedzmy) wejdzie na kurs kolizyjny z kolonią dorosłą - to zostanie najpóźniej wczesną wiosną zarżnięta i zeżarta ze względu na niedobory białka. Innymi słowy - kolonia ma w zasadzie szansę WYŁĄCZNIE wtedy, gdy zostanie założona na terenie dziewiczym na którym ma potencjał wytyczyć od razu terytorium na tyle duże, by wyżywić kolonię, gdy osiągnie docelową liczebność. Inaczej rozrastająca się kolonia w końcu dotrze do terytorium kolonii dorosłej, a wtedy trup, baronowo, kryzys i krach.
To, co piszesz jest również nieprawdziwe z tej parafii, że terytoria mrówek często są wytyczane "bez ich wiedzy i zgody", np. przez drogę czy rzeczkę, które ograniczają ich zasięg (i pozwala na duże zagęszczenie kolonii potencjalnie wrogich wobec siebie), bogactwo danego terytorium w żarcie (im go więcej, tym terytorium mniejsze, bo mrówki są, wbrew pozorom, leniwe i jak nie muszą, to nie chodzą daleko), a także kierunki furażerowania (dzięki czemu np. nieopodal siebie mogą stać dwa kopce nie wadzące sobie nawzajem, gdyż mrówki walą w różne strony i sobie wzajemnie nie przeszkadzają; inna sprawa, że zazwyczaj taki pas ziemi niczyjej powstał po walce). Terytoria mrówek to nie są kwadraty 300x300 z kopcem w środku (swoją drogą - w ogóle skąd wziąłeś te liczby, co - aby nie wymyśliłeś?) jak Ci się wydaje - na ich kształt ma wpływ wiele czynników.
Mrówki kopcowe nie nadają się do hodowli dlatego, że tworzą wielkie kolonie i rzeczywiście wymagają sporych terytoriów, natomiast nie śmiałbym autorytatywnie stwierdzać jak duże są one konkretnie. Starczy napisać, że jest to awykonalne w warunkach domowych I TYLE. Fakt, że tworzą wielkie kolonie z dużymi terytoriami już samo w sobie skreśla te mrówki z listy mrówek hodowlanych - a przecież są kolejne argumenty, w tym ich nadpobudliwość, potęgowana irytacją z tego powodu, że w małym pojemniku nie mogą zachowywać się zgodnie z instynktem, szybkość poruszania się i świetny wzrok co łącznie stwarza tendencje do zbiorowego samobójstwa w zamkniętych pojemnikach poprzez zagazowanie kwasem mrówkowym.
Na tematy prawne lepiej się nie wypowiadaj - bo potem ktoś dostanie mandat, a wątpię, aby usprawiedliwienie: "Barciu pisał, że ponoć można" zrobiło wrażenie na, powiedzmy, Straży Leśnej. W skrócie: NIE WOLNO. I tyle musicie wiedzieć, ponieważ ewentualne zdobycie zezwolenia zarówno na przetrzymywanie gatunków chronionych częściowo, jak i całkowicie przekracza możliwości jakiegokolwiek prywatnego hobbysty.
Tyle.