Strona 1 z 1
Śmierć matek w transporcie
: czw 30 maja, 2013
autor: strasznik
Proszę o podpowiedź co zrobiłem źle. Wybrałem się po fali deszczy w pierwszy pogodniejszy dzień tam gdzie wiedziałem, że się roją jakies kopcówki. Wbrew oczekiwaniom w krótkim czasie można było nazbierać ich całkiem sporo. Trzeba tylko zrozumieć reguły jakimi rządzi się ich podróż czyli, że w powietrzu wyłapują je w locie wysokie drzewa, że będą szukac podobnych warunków jak otoczenie mrowiska macierzystego, ze wiaterek nieco je zwiewa. We fiolkach plastikowych miałem 7, 3 i 1 matkę. Niezależnie od fiolki czy liczebności we fiolce większość zdechła. martwe wyglądały jak zwinięte w mrówczą kulkę. Zdechły jeszcze w lesie zanim doszedłem do pojazdu. Część fiolek była po transporcie innych mrówek. Do jednej przypadkowo dostała się robotnica, która mogła pozostałe kwasem potraktować. W trakcie zaczął padać deszcz. Często otwierałem pojemniki, więc zapas powietrza był. Kto wyjaśni zagadkę?
Re: Śmierć matek w transporcie
: czw 30 maja, 2013
autor: patry090
Tak szybka śmierć spowodowana mogła być tylko kwasem mrówkowym, lub uszkodzeniem przy łapaniu (ale zmiażdżoną np. głowę pewnie być zauważył). Pytanie tylko, po co zbierasz kopcówki

Re: Śmierć matek w transporcie
: czw 30 maja, 2013
autor: barciu
Może królowe się między sobą jakoś pogryzły? Chociaż w to wątpię, bo zakładają kolonię i nawet w kilka matek, zdarza się że więcej. Ja trzymałem dobę 3 królowe Formica rufa/polyctena/inne razem i sie tolerowały, a nawet komunikowały i "wąchały"-na następny dzień wypuściłem w bezpieczne miejsce.
Propo tej robotnicy w jedne z probówek, to obserwowałeś jakąś agresję z jej strony?
EDIT:
patry090-napisaliśmy jednocześnie właściwie

- poza tym zgadzam się z tobą-po co je zbierać? Ja złapałem , ale puśćiłem je wolno, bo by zebrać kokony Formica fusca, musiałbym pujść albo 200-300 m. na wieś, albo 500 m. w las, a i tak mi się nie chce po nie łazić, kiedyś miałem Formica fusca na podwórku, ale niema ich już.
Re: Śmierć matek w transporcie
: czw 30 maja, 2013
autor: strasznik
Robotnica była agresywna wobec mnie, a złapała się raczej przypadkowo. Kiedy·ś ściągnąłem obcą królową formica z mrowiska formica, które chciało ją zjeść razem z jedną z mrówek, które ją rozciągały. Po kilku minutach we współnym więzieniu jednak uspokajały się. Co ciekawe matka sprawiała wrażenie już martwej, a we fiolce odżyła, może ogłuszona kwasem.
Uszkodzeń nie widziałem, jedną podnosiłem palcem inną zakrętką od fiolki różnie. W czasie łowów jeszcze wszystkie były sprawne starając się uciekać po sciance fiolki.
No cóż z dużych wolałbym zbierać campanotus jakieś ale blisko nie mam a dalej jechac to paliwo drogie. Mam nadzieję, ze kiedyś znajdę jakieś blisko domu. Jeśli tylko nie krzywdze chronionych to choćby dla obserwacji zachowań i zbierania doświadczenia. Muszę tylko śmierci unikać. Często coś zbieram i wypuszczam.
Teraz idę na olszyny liczyć gniazda ptaków, obejrze kilka pniaków za gmachówkami, jeśli w ogóle pojawiają się w takich siedliskach.
Re: Śmierć matek w transporcie
: czw 30 maja, 2013
autor: barciu
Propo campo u mnie jest masa: ligiperda i hercuelanus.
Jak byś chciał kiedyś to pisz.
Chociaż gniazdo zostało zlikwidowane, w lesie są jeszcze.
Z dużych są fajne np. Manica.
Mam swoją, ostatnią królową Manicy: ma już ok. 15 jajek i żre co popadnie

.
Re: Śmierć matek w transporcie
: pt 31 maja, 2013
autor: strasznik
Interesują mnie wszelkie duże zapłodnione matki średnio po 25 sztuk z każdego gatunku gmachówek lub łatwych w hodowli kopcówek, ale jak byś znalazł 45 to bym nie narzekał:) Tyle że na tym etapie nie mógłbym ci za nie zapłacić. Z Manicą mam ten problem tylko, że nie wiem na ile są drapieżne, szybkie i agresywne, bo potrzebne mi do konkretnych celów:
viewtopic.php?f=1&t=5306&hilit=pomidorowe. Jeśli jakiś rodzimy gatunek spełnia takie oczekiwania to jestem nim zainteresiony w dużych ilościach.
Re: Śmierć matek w transporcie
: pn 03 cze, 2013
autor: barciu
Manica jest powolna, agresywna i drapieżna.
Miałem kilka rufa/polyctena/pratensis, szkoda żeś nie mówił
Ale może jeszcze złapię to dam znać.