Strona 1 z 1
Formica vs. dzięcioł
: wt 04 cze, 2013
autor: strasznik
Dzięcioły m.in. czarny i zielony często "atakują" mrowiska. W ornitologii nazywa się to drapieżnik gniazdowy. Z tego co wiem głównie chodzi dzięciołom wtedy o jaja. Wyczytałem też na forum, że jaja są przemieszczane w kopcu zależnie od pogody i innych czynników. Ciekawy jestem czy królowa-królowe też się przemieszczają. Jeśli dzięcioł rozkopuje kopiec średnio do 20 cm to czy jest w stanie przypadkiem zabić królową. Pewnie u różnych gatunków jest z tym różnie, ale czy ktoś coś wie o tym. Królowa zawsze jest w jednym miejscu czy przemieszcza się? Albo czy kolonie, w których jest wiele matek skupiają je w jednym miejscu czy są rozproszone? Czy dzięcioł może zabić królową w kopcu?
Re: Formica vs. dzięcioł
: wt 04 cze, 2013
autor: BartTP
Równie dobrze mógłbyś zapytać jakie jest prawdopodobieństwo trafienia poruszającej się tarczy z odległości 10 metrów mając zawiązane oczy.
Co do mrówek poliginicznych - zbyt wiele królowych jest w gnieździe, aby dzięcioł mógł wszystkie przypadkiem zabić.
Re: Formica vs. dzięcioł
: wt 04 cze, 2013
autor: strasznik
No cóż do takie tarczy rzuciłbym granat, bo sieje odłamkami ponoć gęsto;)
Ale te królowe u poli z powodu dużej ich ilości siedziałyby tak płytko, że aż w dostępie dla dzięciołowego dzioba?
Re: Formica vs. dzięcioł
: wt 04 cze, 2013
autor: antwito
Gdy tylko mrowisko zostanie zaatakowane sygnał dość szybko trafia do całej kolonii. Królowa (lub królowe) ucieka do jak najdalszej komory, a robotnice za nią transportują całe potomstwo. Co z tego, że wsadziłby do dzioba jedną królową, jak reszta popadłaby w panikę i uciekała? Szanse, że wszystkie królowe zginą jest tak mała, jak "prawdopodobieństwo trafienia poruszającej się tarczy z odległości 10 metrów mając zawiązane oczy" jak to napisał BartTP.
Re: Formica vs. dzięcioł
: wt 04 cze, 2013
autor: strasznik
Spotkam rozkopywane regularnie mrowiska, które nagle pustoszeją czasem.
Re: Formica vs. dzięcioł
: wt 04 cze, 2013
autor: geb88
Podobnie jak część mrowisk naruszanych przez ludzi, czasem jest tak w efekcie podglądania co dzieje się pod kamieniem. Przyznasz, że rozgrzebana dziura w ziemi nie jest najmniej widocznym i najbezpieczniejszym schronieniem.
Ale ale, a propos tego co opisałeś o dzięciołach, idąc ostatnio do pracy zauważyłam wśród wysokiego zielska betonowy "głaz" na którym siedział gawron. Mimochodem mijałam go i co przykuło moją uwagę to masa czarnych rozbieganych w gorączce robotnic Lasius między jego nogami. Spod i na dużym betonowym odpadzie mrówki wybudowaly coś w kształcie kopca, wiecie, takie zakryte tunele na wierzchu nie możliwego do przekopania gruntu (jak L. brunneus na drzewach robi). Wierzch tego pseudo kopca był rozkopany. Wydaje mi się, że sprawcą tego zamieszania był gawron dobierający się do gniazda, który zresztą odleciał niezadowolony moją ciekawością.
Mrówek od tamtej pory tam nie widziałam, muszę wleźć kiedyś w tą trawę i tam się przyjrzeć ;p