Pomoc w analizie sytuacji
: pt 08 kwie, 2016
Otóż zaczne od opisania sprawy.
Wybrałem się wczoraj na poszukiwanie miejsc gdzie w przyszłości mógłbym szukać jakichś świeżych rójkowych królowych. Przygotowałem się również na wypadek trafienia na takową i wziąłem ze sobą jakieś małe puzdereczko od tic-tacow (świadom tego jakie mam szanse o tej porze roku). Mimo moich przewidywań trafiłem na samotnie wspinającą się po drzewie królową, wciąż ze skrzydłami. Moja nikła wiedza o mrówkach naywana miedzy innymi na tym forum z czytania innych wątków mówiła mi że szansa na to że jest zaplemiona jest mała, aczkolwiek istnieje. I tak oto ją złapałem, przed odejściem upewniając się jeszcze czy nie zwinąłem jej akurat sprzed jej własnego gniazda, po prostu sobie spacerującą czy cuś w tej kwesti, jednak w pobliżu żadnych mrówek ani śladu. Trzymam ją teraz w tym pudełku, z wydaje mi sie prawidłowo przygotowanym "krokiem pierwszym". Od momentu jej tam umieszczenia (dzien wczorajszy, godzina ok.18) była trzymana w cichym, stostunkowo ciepłym miejscu (całe pomieszczenie w którym ją trzymie cechuje straszny zaduch wiec wydawało mi sie że temperatura w porządku). Zaglądałem do niej ze 2 razy, przed pójściem spać, racząc ją jak najmniejszą ilością światła i nie tykając nawet puzderka żeby niepotrzebnie nie płoszyć. O ile kiedy ją tam wkładałem przechadzała się po tej małej ilości miejsca jej dostarczonej, tak przy każdym nastepnym oglądnieciu stała nieruchomo w kącie. Dzisiaj rano (o ile 12 w południe to rano) gdy ją sprawdzałem, "wcisnęła" się między zatykającą pudełko watę a szybke przy wyjściu (tą suchą watę, oczywiście) i leżałą tak w miare "ściaśniona". I oto pojawia się moje pytanie:
Czy na podstawie takiego krótkiego opisu jej "zachowania" ktokolwiek tutaj jest mi w stanie powiedziec stwierdzic albo chociaz zgadywac co powinienem z nią zrobic? Aktualnie w planach miałem jeszcze poczekac z dzien czy dwa, ale to wciśnięcie się między watę mnie na tyle zaintrygowało, żeby zapytać się tutaj na forum, a nóż ktoś będzie wiedział co ona robi.
Z góry dziękuje każdemu za przeczytanie tej ściany tekstu i uprzedzam odrazu ludzi którzy będą chcieli mnie upomnieć za jej porwanie (bo moje przeczucie mi mówi że zwinięcie takiej ze skrzydłami to w wiekszości wypadkow zły pomysł) iż sam jestem świadom że szansa na sukces z góry była nikła i tylko mogłem jej zaszkodzić.
Wybrałem się wczoraj na poszukiwanie miejsc gdzie w przyszłości mógłbym szukać jakichś świeżych rójkowych królowych. Przygotowałem się również na wypadek trafienia na takową i wziąłem ze sobą jakieś małe puzdereczko od tic-tacow (świadom tego jakie mam szanse o tej porze roku). Mimo moich przewidywań trafiłem na samotnie wspinającą się po drzewie królową, wciąż ze skrzydłami. Moja nikła wiedza o mrówkach naywana miedzy innymi na tym forum z czytania innych wątków mówiła mi że szansa na to że jest zaplemiona jest mała, aczkolwiek istnieje. I tak oto ją złapałem, przed odejściem upewniając się jeszcze czy nie zwinąłem jej akurat sprzed jej własnego gniazda, po prostu sobie spacerującą czy cuś w tej kwesti, jednak w pobliżu żadnych mrówek ani śladu. Trzymam ją teraz w tym pudełku, z wydaje mi sie prawidłowo przygotowanym "krokiem pierwszym". Od momentu jej tam umieszczenia (dzien wczorajszy, godzina ok.18) była trzymana w cichym, stostunkowo ciepłym miejscu (całe pomieszczenie w którym ją trzymie cechuje straszny zaduch wiec wydawało mi sie że temperatura w porządku). Zaglądałem do niej ze 2 razy, przed pójściem spać, racząc ją jak najmniejszą ilością światła i nie tykając nawet puzderka żeby niepotrzebnie nie płoszyć. O ile kiedy ją tam wkładałem przechadzała się po tej małej ilości miejsca jej dostarczonej, tak przy każdym nastepnym oglądnieciu stała nieruchomo w kącie. Dzisiaj rano (o ile 12 w południe to rano) gdy ją sprawdzałem, "wcisnęła" się między zatykającą pudełko watę a szybke przy wyjściu (tą suchą watę, oczywiście) i leżałą tak w miare "ściaśniona". I oto pojawia się moje pytanie:
Czy na podstawie takiego krótkiego opisu jej "zachowania" ktokolwiek tutaj jest mi w stanie powiedziec stwierdzic albo chociaz zgadywac co powinienem z nią zrobic? Aktualnie w planach miałem jeszcze poczekac z dzien czy dwa, ale to wciśnięcie się między watę mnie na tyle zaintrygowało, żeby zapytać się tutaj na forum, a nóż ktoś będzie wiedział co ona robi.
Z góry dziękuje każdemu za przeczytanie tej ściany tekstu i uprzedzam odrazu ludzi którzy będą chcieli mnie upomnieć za jej porwanie (bo moje przeczucie mi mówi że zwinięcie takiej ze skrzydłami to w wiekszości wypadkow zły pomysł) iż sam jestem świadom że szansa na sukces z góry była nikła i tylko mogłem jej zaszkodzić.