Moja kolonia Messor Barbarus - Błyskawiczna przeprowadzka :D
: ndz 09 wrz, 2018
Przedstawiam moje mrówy Messor Barbarus, to wideo jest z pierwszego, lub drugiego, dnia ich pobytu u mnie. Mam je od początku września, czyli parę dni dosłownie.
https://www.youtube.com/watch?v=woOwaF_nSMI
Stwierdziłam, że jest ich około 25 robotnic, dostały małą arenę (tak jakoś dzień po tym nagraniu), po której bardzo chętnie biegają, są bardzo aktywne i ciekawskie. Miałam dla nich małe gniazdo druk 3d 10x10cm. Jest niewielkie, a messorków jest około 25 + Królowa oczywiście. No i pomyślałam sobie, że podłączę im to gniazdo, ale nie zależało mi mocno na tym by się przeniosły. Prawdę powiedziawszy to mogłyby jeszcze mieszkać w probówce, probówka była szklana, więc niezły widok i do tego czysta, wody dużo. Nie miały powodu, by już się przenosić. Porównując tą sytuację do mojej koloni Lasius niger, to wręcz nie spodziewałam się by tam ktoś zaglądał. Nigerki nie mają już wody, wacik brudny i prawie suchy, brud w probówce, ale za nic nie chcą się przenieść do nowej probówki (zostały mi raptem 4 robotnice, nie wiem dlaczego dwie padły). Coś cienko przędzie ta kolonia nigerków... Tymczasem wracając do messorków, to jak tylko podpięłam im gniazdo do arenki (arena ma 2 wejścia, w jednym probówa, w drugim gniazdo), zaraz poszła mała robotnica, za nią kolejna, ale doszły do końca wężyka, stanęły w progu do gniazda i wróciły się do areny. Nie wiem czy któraś poinformowała większą robotnicę, czy ona sama zauważyła zniknięcie wacika tamującego wyjście z areny, ale żołnierka pobiegła do gniazda, szybciutko obiegła pierwsze parę komór i wróciła na arenę. Po chwili do gniazda pobiegł korowód chyba z 7 robotnic różnej wielkości. Biegały po całym gnieździe, odszukały wilgotne komory i zaczęły ogólnie badać teren. Ale potem wszystko sobie poszło jakby obejrzały co miały obejrzeć i wróciły teraz do zwykłego rozkładu zajęć. Po akrylowym gnieździe szwendały się ze 3 robotnice, ot wszystko. Pomyślałam sobie, że na dziś koniec wrażeń. Wyszłam z pokoju na jakieś dwie godziny. Po powrocie zdejmuję pokrywkę od akrylu a tam cała banda! Królowa i cała jedna komora przy nawilżaniu robotnic! Ściągnęłam szmatkę z probówki, a tam nie ma już larw/jaj itp, jest tylko garstka nasionek i ze 3 robotnice, które wyglądały jakby sprawdzały, czy czegoś/kogoś ważnego nie zostawiły.
Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem tych mrówek. Lasius niger nie zrobiły na mnie aż takiego wrażenia, bo to straszne wypłosze, i prawie nie jedzą, nie wychodzą z probówki. Tak jak pisałam wyżej, boję się, że ta kolonia może nie przetrwać. Dwie robotnice mi padły, a przy ilości 6 robotnic, utrata dwóch jest dosyć bolesna. Karmię je miodem, muchami, mącznikami i świerszczami, mają trochę larw i jajek, ale wszystko u nich stoi w miejscu i nic się nie dzieje.Mam jednak nadzieję, że w końcu kolonia zacznie się rozwijać. Jestem przygotowana do tego by mieć dwie kolonie mrówek, i zależy mi na tm by obie czuły się u mnie OK, ale Lasiusy stale robią problemy.
https://www.youtube.com/watch?v=woOwaF_nSMI
Stwierdziłam, że jest ich około 25 robotnic, dostały małą arenę (tak jakoś dzień po tym nagraniu), po której bardzo chętnie biegają, są bardzo aktywne i ciekawskie. Miałam dla nich małe gniazdo druk 3d 10x10cm. Jest niewielkie, a messorków jest około 25 + Królowa oczywiście. No i pomyślałam sobie, że podłączę im to gniazdo, ale nie zależało mi mocno na tym by się przeniosły. Prawdę powiedziawszy to mogłyby jeszcze mieszkać w probówce, probówka była szklana, więc niezły widok i do tego czysta, wody dużo. Nie miały powodu, by już się przenosić. Porównując tą sytuację do mojej koloni Lasius niger, to wręcz nie spodziewałam się by tam ktoś zaglądał. Nigerki nie mają już wody, wacik brudny i prawie suchy, brud w probówce, ale za nic nie chcą się przenieść do nowej probówki (zostały mi raptem 4 robotnice, nie wiem dlaczego dwie padły). Coś cienko przędzie ta kolonia nigerków... Tymczasem wracając do messorków, to jak tylko podpięłam im gniazdo do arenki (arena ma 2 wejścia, w jednym probówa, w drugim gniazdo), zaraz poszła mała robotnica, za nią kolejna, ale doszły do końca wężyka, stanęły w progu do gniazda i wróciły się do areny. Nie wiem czy któraś poinformowała większą robotnicę, czy ona sama zauważyła zniknięcie wacika tamującego wyjście z areny, ale żołnierka pobiegła do gniazda, szybciutko obiegła pierwsze parę komór i wróciła na arenę. Po chwili do gniazda pobiegł korowód chyba z 7 robotnic różnej wielkości. Biegały po całym gnieździe, odszukały wilgotne komory i zaczęły ogólnie badać teren. Ale potem wszystko sobie poszło jakby obejrzały co miały obejrzeć i wróciły teraz do zwykłego rozkładu zajęć. Po akrylowym gnieździe szwendały się ze 3 robotnice, ot wszystko. Pomyślałam sobie, że na dziś koniec wrażeń. Wyszłam z pokoju na jakieś dwie godziny. Po powrocie zdejmuję pokrywkę od akrylu a tam cała banda! Królowa i cała jedna komora przy nawilżaniu robotnic! Ściągnęłam szmatkę z probówki, a tam nie ma już larw/jaj itp, jest tylko garstka nasionek i ze 3 robotnice, które wyglądały jakby sprawdzały, czy czegoś/kogoś ważnego nie zostawiły.
Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem tych mrówek. Lasius niger nie zrobiły na mnie aż takiego wrażenia, bo to straszne wypłosze, i prawie nie jedzą, nie wychodzą z probówki. Tak jak pisałam wyżej, boję się, że ta kolonia może nie przetrwać. Dwie robotnice mi padły, a przy ilości 6 robotnic, utrata dwóch jest dosyć bolesna. Karmię je miodem, muchami, mącznikami i świerszczami, mają trochę larw i jajek, ale wszystko u nich stoi w miejscu i nic się nie dzieje.Mam jednak nadzieję, że w końcu kolonia zacznie się rozwijać. Jestem przygotowana do tego by mieć dwie kolonie mrówek, i zależy mi na tm by obie czuły się u mnie OK, ale Lasiusy stale robią problemy.