Witam.
Mrowiec32 pisze: wt 15 sty, 2019
Wiadomo, zwierzęta w wodzie mają amortyzację i nic im nie będzie, ale na sucho?
Nie wysyła się na sucho bo wtedy zdechną na pewno, mrówki potrzebują wilgoci.
Ja wysyłam w strzykawce z nasączonym na maksa wacikiem, 1-5 minimalnych, milimetrowych kropelek miodu w zależności od wielkości kolonii (żeby się nie utopiły w nim i nie przykleiły jaja/larwy/poczwarki, pakuję w nocy więc do rana pewnie zjedzą lub zarzucą śmieciami/watą), czasami kilka muszek owocówek. Całość owijam 2-3warstwami folii bąbelkowej i do koperty bąbelkowej. Najdłużej po tygodniu dotarły żywe, doświadczeni hodowcy pisali że może do dwóch tygodni dadzą radę.
Padły tylko raz, podczas największych upałów powyżej 30 stopni (w nagrzanym aucie pewnie było ponad 40 stopni). W okresie zimowym pakuję w styropian (ścianka 1,5cm, temp. na dworze ok. 0- -2stopni), również docierały żywe.
Są też specjalne ogrzewacze do przesyłek [link].
Nie powinno się wysyłać w probówce z wodą-podczas drgań jak i zmian temperatury woda może zatopić mrówki. Co do samej probówki to powinna być tak zabezpieczona żeby się nie stłukła, miała jak najmniejsze drgania.
Sprawdzone na mrówkach krajowych, tj. M. rubida, Myrmica, L. niger/flavus/brunneus.
Co do "mobilnego" formikarium to uważam że to przesada

Powinno się im zapewnić minimalny stres, a jazda w bagażniku czy plecaku raczej do takich nie należy.
Co do połamanych nóżek, pancerzyków czy obijanych główek... Nikt nie zgłaszał że cuś się połamało, same mrówki też się nie skarżyły

Są małe i lekkie więc pewnie dlatego nic takiego się nie dzieje, może przy większych gatunkach.
Pozdrawiam