Wybredne się zrobiły?
: sob 06 kwie, 2019
Kolonijka 30 robotnic (+królowa) L. niger. Na początku znajomości (dwa miesiące temu) pojadały rozmrożoną ochotkę, karmę dla kota, próbowały pokarmu podstawowego (mieszanka ze sklepu) i miodu z krwią. Nie ruszały suszonej stynki.
Teraz tylko małe muszki (i larwy moli, ale tego (na szczęście) mam mało). Po większej połażą, ale nie widzę, żeby ją specjalnie jadły. Miód zaprawiony omijają, ochotki ani (rozmrożonego) wodzienia nie biorą, jakichś żuczków (z twardymi pokrywami) czy krocionogów też nie. Tylko małe pajączki i małe muszki.
Żółwia, gdy nie chce jeść różnych pokarmów, można przegłodzić. Ale mrówki? Karmić tym drobiazgiem czy próbować na siłę?
Teraz tylko małe muszki (i larwy moli, ale tego (na szczęście) mam mało). Po większej połażą, ale nie widzę, żeby ją specjalnie jadły. Miód zaprawiony omijają, ochotki ani (rozmrożonego) wodzienia nie biorą, jakichś żuczków (z twardymi pokrywami) czy krocionogów też nie. Tylko małe pajączki i małe muszki.
Żółwia, gdy nie chce jeść różnych pokarmów, można przegłodzić. Ale mrówki? Karmić tym drobiazgiem czy próbować na siłę?