Strona 1 z 1
Dramat Lasius Flavus
: śr 03 cze, 2020
autor: verth
Witam wszystkich!
Mam problem z moją "kolonią" lasius flavus. Probówkę z Królową i 7 robotnicami zamówiłem pod koniec października 2019. Niestety coś poszło nie tak w transporcie i wata w probówce nie utrzymała wody. Gdy otworzyłem paczkę znalazłem królową, 3 żywe robotnice i 4 potopione. Musiałem działać natychmiast. Zrobiłem starter z innej probówki i za pomocą patyczka do szaszłyków przeniosłem królową i 3 robotnice do nowej probówki. Po 3-4 dniach szoku mrówki zaaklimatyzowały się na nowej wacie. Następnie popełniłem największy błąd jaki mogłem, wylałem kroplę wody zmieszanej z miodem przy końcu probówki. następnego dnia znalazłem utopioną w tej kropli robotnicę

(((( Wszystko to działo się w listopadzie 2019 r. Od tego czasu królowa i dwie robotnice żyły w tej probówce. Królowa złożyła kilka jaj, z czego jedno jest dość duże, dzisiaj osiąga prawie wielkości robotnic. Niestety skończyła się woda w probówce więc zrobiłem nowy starter i połączyłem obie probówki rurką. Oczywiście brak reakcji od dwóch tygodni. Dzisiaj znalazłem jedną z robotnic martwą

I teraz pytanie co mam robić? Mam królową, jedną robotnicę i kilka jaj na prawie suchej wacie. Obawiam się, że jedna robotnica nie będzie eksplorowała otoczenia w poszukiwaniu wody i cała kolonia wyschnie. Co robić? Czy w ogóle jest szansa, że jakoś przejdą i że królowa z jedną robotnicą odchowa drugie pokolenie? Doradźcie coś proszę

Re: Dramat Lasius Flavus
: śr 03 cze, 2020
autor: slodkie_ciacho
Witam.
verth pisze: śr 03 cze, 2020
Niestety coś poszło nie tak w transporcie i wata w probówce nie utrzymała wody.
Tak dzieje się przy zmianach temperatury.
verth pisze: śr 03 cze, 2020
z czego jedno jest dość duże, dzisiaj osiąga prawie wielkości robotnic.
Porównaj z tym:
viewtopic.php?f=1&t=7324
I napisz co tam masz
Flavus ogólnie są niechętne do przenosin, a co dopiero królowa+jedna robotnica, dlatego proponuję je przenieść tak jak za pierwszym razem, tylko delikatnie z jajami.
Kropla miodu taka dosłownie mikro żeby się nie utopiła. Jako białko najlepiej muszki owocówki albo coś tej wielkości, nie mącznik ani nic większego co przypadkiem się nie utopi w jego wnętrznościach jak też czasami bywa.
verth pisze: śr 03 cze, 2020
Czy w ogóle jest szansa, że jakoś przejdą i że królowa z jedną robotnicą odchowa drugie pokolenie?
Z robotnicą powinno się udać, jednak jak i ona padnie to już pewnie się nie uda bez podrzucenia poczwarek ponieważ królowa, gdy już są robotnice traci instynkt opiekuńczy.
Pozdrawiam
Re: Dramat Lasius Flavus
: śr 03 cze, 2020
autor: verth
Czyli wychodzi na to, że mam kilka jaj i jedna prawie larwę.
Nie dam rady przenieść królowej, broni się i trzyma waty jak tylko może. Boję się, że ją uszkodzę. A co gdybym co kilka dni zwilżał watę pipetą kilkoma kroplami wody? Jest szansa, że dotrwam w ten sposób do momentu, w którym będę miał kilka robotnic? Wówczas podjąłbym próbę przenosin do nowej probówki za pomocą łącznika.
Re: Dramat Lasius Flavus
: śr 03 cze, 2020
autor: slodkie_ciacho
verth pisze: śr 03 cze, 2020
jedna prawie larwę.
Nie ma czegoś takiego, jest jajo lub larwa

Może być ewentualnie "prawie poczwarka" (larwa przed stadium poczwarki robi się biała) lub "prawie robotnica" (poczwarka zmienia barwę z białego na właściwy).
verth pisze: śr 03 cze, 2020
Nie dam rady przenieść królowej, broni się i trzyma waty jak tylko może. Boję się, że ją uszkodzę.
Po prostu cierpliwości i uważnie... Ja robotnice i królową często łapię w słomkę-powoli delikatnie nasuwasz na mrówkę, w końcu zaczyna wchodzić wgłąb. Następnie przenoszę do nowej i jeżeli sama nie chce wyjść to lekko wypstrykam.
Re: Dramat Lasius Flavus
: czw 04 cze, 2020
autor: verth
Królową jeszcze od biedy bym przeniósł, ale jajek nie przeniosę, nie ma szans. Tym bardziej, że są częścowo jakby w wacie i bardzo słabo je widać.
Mam taki pomysł, by poczekać z siłowym przeniesieniem "kolonii" do czasu aż pojawią się nowe robotnice o ile jeszcze nie będzie nowych jaj to przeniosę po jednej mrówce, a do tego czasu będę zwilżał pipetą aktualne gniazdo. Ma to sens?
Re: Dramat Lasius Flavus
: czw 04 cze, 2020
autor: Karol Be
verth pisze: czw 04 cze, 2020
a do tego czasu będę zwilżał pipetą aktualne gniazdo. Ma to sens?
Niby ma ale może to stresować królową za każdym razem.
Re: Dramat Lasius Flavus
: czw 04 cze, 2020
autor: slodkie_ciacho
Ogólnie to z waty łatwiej zabrać niż ze ścianki probówki-moczysz koniec wykałaczki, naciskasz lekko na watę obok jaj by koniec wykałaczki delikatnie się zagłębił, przesuwasz wykałaczkę w stronę jaj by ich dotknęło i jednocześnie odpuszczasz nacisk-jaja się przyklejają, a że wyjmujesz już wykałaczkę to nie rozgnieciesz ich jak np przy próbie przyklejenia ich "z czoła" wykałaczki.
Inna opcja jaka mi przyszła do głowy to danie drugiego, mniejszego wacika jak najbliżej i nawilżanie go-gdy stary wacik wyschnie całkowicie to powinny przenieść się w bardziej mokre miejsce, wtedy wyjmujesz cały wacik, dajesz do nowej probówki i już nie nawadniasz-powinny się przenieść na wacik w nowej probówce. Ale tego nie próbowałem.
Re: Dramat Lasius Flavus
: pt 05 cze, 2020
autor: olaf
Na oporne jednostki które się nie chcą przeprowadzać np. flavusy można jeszcze tak że po eksmisji dorosłych osobników do nowego startera, wyciągamy watę ze starego i używamy jako zatyczkę w nowym. Jeśli te jajka/larwy nie są już wysuszone to mrówki sobie je pozbierają. Z przesypaniem poczwarek raczej nie ma problemu, w razie czego patent z wykałaczką rozwiązuje wszystko.
Re: Dramat Lasius Flavus
: pt 12 cze, 2020
autor: verth
Siłowe przenosiny zakończone. Królowa, robotnica i 4 larwy są już w nowej probówce (tzn około 3 tygodniowej, dlatego już bąbel z powietrza widać).
Teraz pytanie jakie są szanse by te larwy wreszcie przeszły w stadium poczwarek? muszka owocówka co kilka dni o kropla miodu wystarczą, czy powinienem jakoś inaczej suplementować "kolonię"?
Re: Dramat Lasius Flavus
: sob 13 cze, 2020
autor: slodkie_ciacho
verth pisze: pt 12 cze, 2020
Królowa, robotnica i 4 larwy są już w nowej probówce
A jaja?
verth pisze: pt 12 cze, 2020
jakie są szanse by te larwy wreszcie przeszły w stadium poczwarek?
Powinny dać radę jeśli ta jedna robotnica przeżyje.
verth pisze: pt 12 cze, 2020
muszka owocówka co kilka dni
A ta muszka jest wciągana do komory? Ja bym jej nie dawał (komory) w przypadku tak małej kolonii flavus, a muszkę dawał "pod nos".
verth pisze: pt 12 cze, 2020
o kropla miodu wystarczą
Pamiętaj by była minimalna, co się znowu nie utopi...