Moje pierwsze formicarium wyglądało podobnie

, tyle, że ze szkła. Zdecydowanie odradzam śrubki.
Bardzo proste formicarium to dwie szybki, pomiędzy które wkładasz wydrążony korek ciut mniejszy od szybek. Wszystko dookoła oklejasz silikonem zastawiając jedynie otwór wejściowy. Dobrze jest podczas schnięcia ścisnąć szybki. Po wyschnięciu silikonu (48 godz.) przez otwór wlewasz trochę wody, aby nasiąknął i napęczniał korek. Następnie możesz już coś takiego położyć na arenę i masz formicarium płaskie lub też przykleić do tylniej szybki trójkątną podstawkę i masz formicarium pionowe.
Problemu z nawilżaniem też nie ma, bo zawsze przez silikon można się przebić cienką igłą (a nie szpecimy formicarium jakimiś wacikami itp.).
W przypadku konieczności otwarcia (co zdarza się baaardzo rzadko, jeśli w ogóle) wystarczy przeciąć nożykiem silikon i potem skleić ponownie (oczywiście przy klejeniu należy przetransportować mrówki – opary silikonu są trujące).
Wg mnie jest to idealne formicarium na początek - bardzo tanie, łatwe w wykonaniu (co zajmuje mniej, niż godzinę), a przy tym oferuje mrówkom bardzo dobre warunki przy doskonałej widoczności wnętrza gniazda. Takie formicarium można umieścić na dowolnej arenie, można sprawdzić, jak się sprawuje w pionie i poziomie, zdobyć trochę doświadczenia przed poważniejszym projektem, a to wszystko przy minimum kosztów i małym nakładzie pracy. Co więcej, przy wymiarach około 10 x 10 cm małym gatunkom starcza od bardzo młodych kolonii (a pewno i dla samej królowej byłoby dobre) do już większych kolonii liczących kilkaset robotnic.