Witam.
Rpnz pisze: pn 11 gru, 2023
spotkałam się z problemem przy hodowli L. flavus
Od kiedy je masz, a od kiedy problem?
Rpnz pisze: pn 11 gru, 2023
Były próby karmienia ich miodem z wodą
Z tym ostrożnie bo to topliwy gatunek, polecam wiele kropelek, a małych, powiedzmy wielkości głowy robotnicy. Gdy kolonia będzie już stabilna to można mniej uwagi na to zwracać. Przy 15 robotnicach, strata każdej sztuki to cios dla kolonii.
Rpnz pisze: pn 11 gru, 2023
pyłkiem pszczelim i krwią z wodą, jednak nie zaobserwowałam żeby były jakkolwiek zainteresowane jedzeniem.
A gdzie białko w postaci robaczków? Mączniki/karaczany/świerszcze/itp... Bez tego się nie obejdzie.

Karmienie pyłkiem i krwią to bzdura. Mrówki to nie pszczoły czy komary, to tylko chwyt marketingowy sklepu :-/ Może coś tam zjedzą, ale nie jako główne źródło białka którego królowa potrzebuje do czerwienia (składania jaj) i larwy do rozwoju.
Na początek dobrze sprawdzają się muszki owocówki. Jeśli inna karmówka, to proponuję zacząć karmić małymi elementami, np 3 segmenty mącznika/przekrojona noga świerszcza... Robaczki oczywiście podajemy uśmiercone, dodatkowo (poza muszkami) przekrojone. Ponadto,
flavus to taki specyficzny gatunek, który początkowo wymaga szczególnej troski, dlatego jedzenie podsuwamy im "pod nos" (śmiało tak z 2cm od tego gdzie siedzą)
Istnieje też opcja że wpadły w stagnację, dlatego pytałem na początku od kiedy je masz/taki stan się utrzymuje. Wtedy będą wymagały przezimowania.
Więc teraz albo dajesz im białka w postaci robali i czekasz powiedzmy z miesiąc na jakiś rozwój (pakiecik jaj/rozwój larw), albo obficie karmisz miodem przez tydzień i do lodówki na jakiś miesiąc-półtora.
Rpnz pisze: pn 11 gru, 2023
Ogólnie nie ruszają się spod waty mimo że jest prawie sucha a w przyłączonej drugiej probówce jest woda.
No to taki specyficzny gatunek, że właściwie może się zdarzyć, że prędzej wyschną, niż się przeniosą. Chociaż tutaj, autorowi jakoś się udało:
https://www.youtube.com/watch?v=oVMsbSBP7uI
Ale też potrzebują na tyle mało wody, że widocznie im wystarcza to co zostało w tej wacie. Z drugiej strony nie ma się co bać użyć "siły" i je przenieść ręcznie do nowej probówki-patyczek do szaszłyków i przenosisz pojedynczo

Chyba że są jaja, to wtedy wymaga więcej precyzji ale również jest to możliwe.
Pozdrawiam