Strona 1 z 2

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: ndz 25 lut, 2007
autor: Jeremi
Prawda jest taka, że po co wracać do swojego kraju skoro nie potrafi zapewnić warunków bytu...

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: pn 26 lut, 2007
autor: sokolceltic
widzisz Geremy to prawda ale jednak zawsze szkoda kraju swoich ojcow i gdybym tylko mial mozliwosc zycia na takim samym pozimie jak w Anglii uwiez mi ze wrocilbym do Polski odrazu

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: pn 26 lut, 2007
autor: stoprocent
Ja trochę podziwiam. Nie tyle co zdala od Polski, ale wytrzymać w takim ścieku jak Anglia. Znajomi byli i nikt nie wytrzymał więcej niż 2-3lata ze względu na imigrantów.

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: pn 26 lut, 2007
autor: sokolceltic
Nie mam z tym zadnych problemow,jedyne co to tesknota za domem.

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: pn 26 lut, 2007
autor: stoprocent
Znajomy jest w Angli właśnie i mówi ,że rozwalają ten kraj od środka. W Londynie mówi ,że masakra z tym gorzej podobno niż w Paryżu.

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: pn 26 lut, 2007
autor: Mrówkolew
stoprocent pisze:z tym gorzej podobno niż w Paryżu.
O kurde! To ja się trzymam zdala od Anglii! :shock:

W sumie to teraz każdy z moich znajomych ma kogoś zagranicą, a w szczególności w Anglii, Irlandii i Niemczech. O USA już nie mówię, bo to nihil novi ;)

Pozdrawiam!

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: pn 26 lut, 2007
autor: stoprocent
Mrówkolew pisze:
stoprocent pisze:z tym gorzej podobno niż w Paryżu.
O kurde! To ja się trzymam zdala od Anglii! :shock:

W sumie to teraz każdy z moich znajomych ma kogoś zagranicą, a w szczególności w Anglii, Irlandii i Niemczech. O USA już nie mówię, bo to nihil novi ;)

Pozdrawiam!
Też mam paru znajomych za granicą. Jednak wszyscy wracają, widok gejów w miejscach publicznych, arabów i czarnych na imprezach wymachujących bronią oraz dzielnice pełne imigrantów gdzie mogą cię okraść znajomym zbrzydły. Dodam ,że moi znajomi są tędzy fizycznie szczególnie jeden, który 4 lata ćwiczył tajbox przed wyjazdem a zdarzało się ,że na imprezie się bił z jednym a po imprezie uciekał :]

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: pn 26 lut, 2007
autor: PIOTR
stoprocent pisze:4 lata ćwiczył tajbox przed wyjazdem a zdarzało się ,że na imprezie się bił z jednym a po imprezie uciekał :]
Jakbym słyszał kolegę z Wrocławia - Panowie, a już u nas po imprezie to nie zdarza się drzeć gumy spod lokalu ?? :D :D :D
Zapewniam, że pod tymi względami nie jesteśmy ani lepsi ani gorsi od wyspiarzy czy jakiegokolwiek innego wolnego narodu - w zęby można dostać i na własnym osiedlu/wsi od kola, który stwierdzi po pijaku, że ktoś krzywo na niego z kumpli popatrzył ;)

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: pn 26 lut, 2007
autor: stoprocent
PIOTR pisze:
stoprocent pisze:4 lata ćwiczył tajbox przed wyjazdem a zdarzało się ,że na imprezie się bił z jednym a po imprezie uciekał :]
Jakbym słyszał kolegę z Wrocławia - Panowie, a już u nas po imprezie to nie zdarza się drzeć gumy spod lokalu ?? :D :D :D
Zapewniam, że pod tymi względami nie jesteśmy ani lepsi ani gorsi od wyspiarzy czy jakiegokolwiek innego wolnego narodu - w zęby można dostać i na własnym osiedlu/wsi od kola, który stwierdzi po pijaku, że ktoś krzywo na niego z kumpli popatrzył ;)
Tam Arabowie często sięgają po kolty, kosy a u nas dostaniesz oklep i tyle. Zresztą morda nie szklanka, sam nie daję pospolicie mówiąc w kaszę dmuchać, jednak nie było by miło gdybym dostał z kosy :P

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: pn 26 lut, 2007
autor: PIOTR
"Kosa" i "klamka" są i w Polsce na porządku dziennym - nie dziwię się, że emigranci zamknięci siłą rzeczy we własnych enklawach i czujący się w sposób wyobcowany, często swój własny strach obracają w zbędną agresję, jednak tyczy się to także i naszych rodaków - się dałem wciągnąć w offtopa... - jak będzie kontynuacja, trza będzie temat podzielic ;P
I żeby nie było - nie bronię i nie atakuję nikogo - jak komuś dobrze gdzie wyjechał - dobrze Mu tak - mnie jest dobrze tutaj ;)

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: wt 27 lut, 2007
autor: sokolceltic
Przepraszam za ton ale naprwde smiesza mnie co nie ktore wypowiedzi. Byles tu...widziales...bo ja nie uznaje "Byles w Ameryce? Nie ale znam kogos kto byl." NIgdy nie zdazylo mi sie miec problemow z czarnymi arabami czy innymi grupami etnicznymi...a bojki na noze i takie tam zdazaja sie coraz czesciej w Polsce..a dodam tylko ze najbardziej prowokujaca i agresywna grupa cudzoziemcow sa niestety Polacy i to czesto oni sami szukaja problemow a prawda jest taka ze jak szukasz to znajdziesz i dostanie w pysk szybciej niz ci sie wydaje. Dodam tylko ze sam mam znajmowych murzynow i hindusow(nie arabow..mylisz pojecia...nie kazdy muzlumanin to arab) i jakos nie narzekam na nich..a wrecz przeciwnie wiem ze moge na nich liczyc bardziej niz na Polakow. Co to tego twojego kolesia co cwiczyl tajbox...moze to bylo tak ze chcial sie popisac i poprostu dostal w pape i sprawa zamknieta.

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: wt 27 lut, 2007
autor: stoprocent
Mam nadzieje ,że tak nei będzie nigdy w Polsce. Whatever, to nie dyskusja polityczna.

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: wt 27 lut, 2007
autor: Mrówkolew
W ogóle to słyszałem, że w Anglii dyskoteki są do 23 :)
Rodowici Anglicy to najczęściej najwięcej obrywają :D
Polacy zdecydowanie nie są święci :D Słowianie głównie szukają dymu. Zresztą Polaków jest tam podobno najwięcej. Nie trzeba umieć angielskiego żeby sie tam porozumieć. Znajomy, który tam był mówił, że kiedy szedł miastem to słyszał tylko: ,,*****", ,,********", ,,****" i inne ojczyste słowa :D Zresztą ostatnio gadałem z Anglikiem na skypie.
On: Where are you from?
Ja: I from Poland
On: korrrrrva mac! korrrrva mac! Vodka! Vodka! Holera jasna! Ogoorky kishone! ****** angol! ****** angol!
:lol: :wink:

Pozdrawiam!

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: śr 14 mar, 2007
autor: Devil_
Niedlugo Polakow na Wyspach bedzie wiecej niz tubylcow, wystarczy przejechac sie na jakies lotnisko (jezdze mniej wiecej 2 razy w tygodniu) i zobaczyc ile swiezynek codziennie przyjezdza (niektore nawet nawet... :) ) :lol:
Ja "u siebie" nie spotkalem sie jeszcze z wieksza "zadyma" a mniejsze, wiadomo, zdarzaja sie wszedzie. Co do Czarnych i Hindusow, sam znam kilku, jednego Czarnego uwazam nawet za przyjaciela i moge potwierdzic ze mozna na nich bardziej liczyc niz na Polakow. Jeszcze co do ilosci rodakow wokolo, naprawde nie trzeba znac jezyka zeby sie porozumiec w miescie (nie w pracy). Ja tutaj sie czuje jak w Polsce, tylko ze to troche meczy bo od Polski chcialem odpoczac wyjezdzajac tutaj ;) To tyle narazie, jakby co to pytac :P

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: czw 15 mar, 2007
autor: Devil_

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: czw 15 mar, 2007
autor: DAAMOOK
Devil co do wyposazenia ochroniarzy to tak jest i w Polsce.
Mam kumpla który pracuje juz od jakiegos czasu w branzy ochroniarskej i kamizelki kuloodporne i inne ciekawostki sa w normalnym uzyciu.


Sam sie powaznie zastanawiam nad wyjazdem. Niestety krew mnie zalewa jak widzę wszedzie naokolo co sie dzieje.
A przede wszystkim jak widzę znajomych ktorzy wyjechali i moga sobie pozwolic na duzo. A tu charujac ledwo co starcza na oplaty.
Jeszcze rok moze troszke wiecej i bede przed wyborem czy zostac czy zgasic swiatlo :wink:

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: pt 16 mar, 2007
autor: Devil_
Bardziej chodzilo mi o to ze Polacy to najbardziej rozrabiajacy narod ktory znam ;)
Gas swiatlo, dlaczego masz sie meczyc nie ze swojej winy? :P

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: pt 16 mar, 2007
autor: Mrówkolew
Ja osobiście wolę zarabiać mniej ale robic to co lubię i mieszkać tam gdzie lubię niż zarabiać więcej ale 1/3 życia pakować szynki do pudełka, albo stęplować piłki do golfa...
Pieniadze szczęścia nie dają Panowie!

Pozdrawiam

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: pt 16 mar, 2007
autor: dzika_mrowka
Mrówkolew pisze:Pieniadze szczęścia nie dają Panowie!
Pozdrawiam
dalszy ciag tego powiedzenia:
"ale milo o tym sie przekonac na wlasnej skorze"

na razie nie masz rodziny na utrzymaniu to mozesz tak mowic, pozniej zmieni ci sie swiatopoglad ;-)

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: pt 16 mar, 2007
autor: Mrówkolew
dzika_mrowka pisze:na razie nie masz rodziny na utrzymaniu to mozesz tak mowic, pozniej zmieni ci sie swiatopoglad
Być może. Narazie wychodzę z założenia, że można żyć na poziomie, robiąc to co się lubi, gdzie się lubi i nie zarabiać więcej niż potrzeba.
Co to są pieniadze? To papierki, które wymieniamy na różne rzeczy, które mają sprawić, że będzie żyło nam się łatwiej. I czy to jest szczęście? Ahh, ta nieznośna lekkość bytu! Czym wygodniej ci się żyje, tym większym kaleką się stajesz.
Po co iść na mrówki, skoro mozesz je sobie kupić?
Po co budować formikarium skoro mozesz je sobie kupić?
Po co robic cokolwiek skoro możesz mieć to bez wysiłku?
Ja chcę w przyszłosci odnosić sukces w zawodzie, w którym będę mógł sie spełniać i być szczęśliwym. Chcę jako stary dziadek, na łożu śmierci powiedzieć sobie: ,,nie zmarnowałem ,żadnego momentu w życiu".

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: pt 16 mar, 2007
autor: DAAMOOK
Pogadasz inaczej po 3 latach szukania pracy.

Swego czasu mialem znajomego.
Najpierw szukaj pracy w zawodzie - 1,5 roku.
Pozniej szukal podobnej do zawodu - 1 rok.
Teraz szuka czegokolwiek - 0,5 roku.

Ma corke na utrzymaniu. Ledwo co na jedzenie wystarcza. Zeby nie jego rodzice to .... nie bede konczyl.

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: pt 16 mar, 2007
autor: dzika_mrowka
Mrówkolew pisze:
dzika_mrowka pisze:na razie nie masz rodziny na utrzymaniu to mozesz tak mowic, pozniej zmieni ci sie swiatopoglad
Być może. Narazie wychodzę z założenia, że można żyć na poziomie, robiąc to co się lubi, gdzie się lubi i nie zarabiać więcej niż potrzeba.Co to są pieniadze? To papierki, które wymieniamy na różne rzeczy, które mają sprawić, że będzie żyło nam się łatwiej. I czy to jest szczęście? Ahh, ta nieznośna lekkość bytu! Czym wygodniej ci się żyje, tym większym kaleką się stajesz.
tiaaa... gorzej jak musisz:
- zaplacic co miesiac czynsz, prad, gaz, wode, telefon(y), internet
- za cos musisz kupic zywnosc na sniadanie obiad i kolacje dla siebie i rodziny
- dziecko to jeden wielki wydatek - jak jest noworodkiem to dziwisz sie, ile musisz kasy wydac meisiecznie na 1 male dziecko, pozniej sie przekonujesz ze te kwoty to byl pikus, bo pozniej to ma wieksze potrzeby

jak masz robote z sensowna pensja to powyzsze da sie wykonac, gorzej jak nie masz roboty lub zarabiasz grosze - kasy nie ma, a powyzsze potrzeby musza zostac zaspokojone.

wiesz, niektorzy kupuja rzeczy zamiast je robic dlatego, ze nie maja czasu na zabawe w amatorskie wykonywanie czegos.
teraz sie uczysz wiec masz czasu pod dostatkiem, jak pojdziesz do roboty to sie przekonasz co to znaczy zycie ;-)
i nauczysz sie cenic swoj czas, bo moze sie okazac, ze ci brakuje czasu na sen, nie mowiac juz o robieniu jakichs formi...
Mrówkolew pisze:Ja chcę w przyszłosci odnosić sukces w zawodzie, w którym będę mógł sie spełniać i być szczęśliwym. Chcę jako stary dziadek, na łożu śmierci powiedzieć sobie: ,,nie zmarnowałem ,żadnego momentu w życiu".
idea sluszna, ale podobno idea komunizmu tez byla sluszna i prawidlowa, tylko wykonanie tej idei juz bylo ch*we, podobnie jak kazdej utopii...

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: pt 16 mar, 2007
autor: Devil_
Pieniadze to nie wszystko ale wszystko bez pieniedzy to ch.j ;)
Od siebie dodam ze nie kazdy pakuje szynke czy cos podobnego, ja np. siedze w pracy przy kompie (np. teraz). Poza tym majac na utrzymaniu dziecko (jak ja) sytuacja zmienia sie diametralnie, bo co z tego ze zarobisz 800zl jak potrzebujesz np. 1200zl ;) Ja jestem zadowolony ze wyjechalem i chociaz pieniadze szczescia nie daja to przynajmniej pozwalaja godnie zyc, nie zalujac sobie na nic. W Polsce 3 dni po wyplacie nie mialem juz kasy, tutaj na polska wyplate musze pracowac smieszne 2 dni, oczywiscie wydaje sie tez wiecej, ale polowa zawsze zostaje, a ile zostaje Ci z polskiej wyplaty?? ;)

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: pt 16 mar, 2007
autor: Mrówkolew
DAAMOOK pisze:Swego czasu mialem znajomego.
Najpierw szukaj pracy w zawodzie - 1,5 roku.
Pozniej szukal podobnej do zawodu - 1 rok.
Teraz szuka czegokolwiek - 0,5 roku.
Ok, ale nie wspomniałeś czy ma jakieś wykształcenie, jest w czymś wyspecjalizowany, a to w tym temacie jest kluczowe.
dzika_mrowka pisze: dziecko to jeden wielki wydatek - jak jest noworodkiem to dziwisz sie, ile musisz kasy wydac meisiecznie na 1 male dziecko, pozniej sie przekonujesz ze te kwoty to byl pikus, bo pozniej to ma wieksze potrzeby
Na pewno nie będę miał dziecka jeśli nie będzie mnie na nie stać :D Dzisiaj można sobie zaplanować kiedy chce się miec dziecko :P
Takie podejście mi się nie podoba - nie ma pracy, a ma dziecko
dzika_mrowka pisze:jak masz robote z sensowna pensja to powyzsze da sie wykonac, gorzej jak nie masz roboty lub zarabiasz grosze - kasy nie ma, a powyzsze potrzeby musza zostac zaspokojone.
Jeśli będę się spełniał w swojej pracy, będę równocześniesię rozwijał i odnosił nieunikniony sukces. Na początku będę zarabiał grosze, ale będę miałk ontakt z ludźmi i się wsrót nich obracał co daje mi doświadczenie. Nie jestem również na tyle głupi, żeby zakładać rodzine wiedząc, że mnie na nią nie stać.
dzika_mrowka pisze:wiesz, niektorzy kupuja rzeczy zamiast je robic dlatego, ze nie maja czasu na zabawe w amatorskie wykonywanie czegos.
Rozumiem, ja podałem tylko przykład, który jak widocznie znalazł odzwierciedlenie w Twoim życiu (ja też kupuje formicaria ;) ). Chodzi o to, że np. dziecko w obozie koncentracyjnym dostając kawałek chleba, jest tak samo szczęśliwy jak Donald Trump zarabiając 5 000 000 000 $ Mam nadzieję, że wiesz co mam na myśli ;)
dzika_mrowka pisze:teraz sie uczysz wiec masz czasu pod dostatkiem, jak pojdziesz do roboty to sie przekonasz co to znaczy zycie
Jak ja nie lubię jak ktoś tak mówi! To, że tak mówisz, jest przyczyną wpajania Tobie przez całe życie, że do niczego w życiu nie dojdziesz, że jesteś zerem, że nie znajdziesz pracy, że wszystko jest do pampersa i ogólnie przesrasz sobie życie. Całe społeczeństwo malkontentów nas w ten sposób programuje.
Ja staram się patrzeć na to co przyjmuję do głowy pod kątem tego ,,co mi takie przekonanie da". Po co mam myśleć ,,teraz czujesz się dobrze ale za jakiś czas zobaczysz jakie życie jest bezlitosne i brutalne". Co mi daje życie w takim przekonaniu? A jak dużo mogę zyskać żyjąc w przekonaniu ,,dziś jest dobrze, a jutro będzie jeszcze lepiej!" :D
dzika_mrowka pisze:idea sluszna, ale podobno idea komunizmu tez byla sluszna i prawidlowa, tylko wykonanie tej idei juz bylo ch*we, podobnie jak kazdej utopii...
Patrz Wyżej ;)
Devil_ pisze:Pieniadze to nie wszystko ale wszystko bez pieniedzy to ch.j
Od siebie dodam ze nie kazdy pakuje szynke czy cos podobnego, ja np. siedze w pracy przy kompie (np. teraz). Poza tym majac na utrzymaniu dziecko (jak ja) sytuacja zmienia sie diametralnie, bo co z tego ze zarobisz 800zl jak potrzebujesz np. 1200zl Ja jestem zadowolony ze wyjechalem i chociaz pieniadze szczescia nie daja to przynajmniej pozwalaja godnie zyc, nie zalujac sobie na nic. W Polsce 3 dni po wyplacie nie mialem juz kasy, tutaj na polska wyplate musze pracowac smieszne 2 dni, oczywiscie wydaje sie tez wiecej, ale polowa zawsze zostaje, a ile zostaje Ci z polskiej wyplaty??
Jeśli jesteś szczęśliwy, to świetnie. Szczęście to, jak większość rzeczy, pojęcie względne. Dla mnie szczęście ma inny wymiar.

Pozdrawiam i apeluję o szczyptę optymizmu!

PS: Przypomniał mi się taki kawał.
Pesymista i optymista stoją na cmentarzu. Pesymista mówi:
- Idziemy stąd, tu jest tak strasznie, pełną zmarłych ludzi i w ogóle...
Na co optymista odpowiada:
- Ja tu widzę same plusy! :D

Re: jak to bywa tam, gdzie nas niet...

: pt 16 mar, 2007
autor: dzika_mrowka
Mrówkolew pisze:PS: Przypomniał mi się taki kawał.
tak na szybko (na reszte odpowiem pozniej):
"pesymista widzi czarny tunel przed soba,
optymista widzi swiatelko w tunelu,
realista widzi swiatla pociagu nadjezdzajacego w tunelu,
maszynista pociagu widzi 3 idiotow na torach"