- nawilżanie przez dokładanie probówek z wodą i liczenie na wydajność mrówek
- wentylacja: jeśli nie wystarczy przez otwarcie na arenę to nie problem zamiast jednej probówki na dole i jednej na górze zainstalować metalowe sitko i jest komin wentylacyjny, przy odrobinie sprytu z regulowanym ciągiem i ew wspomaganiem za pomocą wymuszonej konwekcji.
- wahania temperatury podałem sam, rozumiem, to wymagałoby pomieszczenia przeznaczonego specjalnie na formi, czy wogóle na zwierzaki, jest to niemały problem [czy nie rozwiążą go same mrówki? jak mi sie
wydaje im większe formi tym większy byłby problem, ale też więcej mrówek mogłoby próbować regulować mikroklimat?]
- mgiełkę mogłaby, ale nie musiała rozwiązać wentylacja jak wyżej.
Myślę, że z podobnymi problemami wiąże się każde dotychczas przeze mnie widziane rozwiązanie formi. Gniazdo prawie zawsze jest za szybką, więc skondensowana para wodna utrudnia obserwację, wentylacja niewielka chyba w większości rozwiązań, nawilżanie rozwiązywane w ten czy inny sposób jak i w tym przypadku. Stabilność temperatuty jest realnym wg mnie rzecz jasna, czyli teoretyka, zagrożeniem. Z założenia formi sterylne powinno dać maksymalne możliwości obserwacji i kontroli tego co wchodzi do gniazda i z niego wychodzi, przy możliwie małym dyskomforcie mieszkańców. Tak to widzę przynajmniej
Osobiście jestem za bardziej naruralnymi formi, może nawet ziemnymi, ale ciekawość popycha mnie w kierunku takich eksperymentów

Jeśli będę miał odpowiednie warunki to spróbuję i opiszę wyniki. Tak sobie myślę, że w moim nowym domku jest garderoba, jest to tak jakby wydzielona ścianką działową przestrzeń z sypialni. Może nie jest jakas przestronna, ale spokojnie można tam sobie usiąść i jedną z półek mógłbym poświęcić na lokację takiego formi. Ze względu na to że w zasadzie jest to szafa nie będa mi się tam plątać koty, ani dzieciaki odwiedzające domek, a co wazniejsze wydaje mi się że to będzie wyjątkowo stabilne temperaturowo i wilgotnościowo pomieszczenie [brak okna, grzejnika, niewielka stała wentylacja, maleńkie zawsze prawie zamknięte drzwi]. Jeśli tylko żona nie urwie mi głowy po wyjawieniu jej mojego planu to po przeprowadzce i zakończeniu jakiś prac remontowych zajmę się tym projektem. Myślę, że przy oświetleniu zimnym światłem całość powinna mieć ręce i nogi
Tak więc czekam na druzgocząca krytykę tego pomysłu

póki co od realizacji w najlepszym wypadku jest jakieś półtora-dwa miesiące więc spokojnie jest czas na dociągnięcie szczegółów albo rezygnację przy bezcelowości.