Oglądałem ten program w całości bodajże na National Geografic. Niestety chyba nie podali nazwy gatunkowej lub po prostu nie pamiętam (było to już jakiś czas temu). Taka inicjacja odbywa się w plemionach Ameryki Południowej.
Co ciekawe, zdarza się, że przyjeżdżają na nią nawet ucywilizowane chłopaki, które ostatnie lata spędziły w mieście – jak widać, przywiązanie do tych obrzędów jest bardzo silne.
Aby ukończyć cały proces inicjacji należy kilku lub kilkunastokrotnie przechodzić „wkładanie rękawic” w odstępach kilku tygodni lub miesięcy.
Indianie wiedzą, co robią i nie zdarzały się śmiertelne wypadki, a co najwyżej omdlenia, choć ból, podobno, jest bardzo silny. Widać zatem (szczególnie, że ukąszeń w trakcie obrzędu jest co najmniej kilkadziesiąt), że jad tych mrówek nie jest wyjątkowo groźny dla człowieka (a bynajmniej dla tubylców). Po ukąszeniach zostawały bąble do 1 cm średnicy no i opuchlizna na całych dłoniach.
Z ciekawostek dodam jeszcze, że przed wplataniem mrówek w rękawice są one zanurzane w specjalnym odurzającym je roztworze (widać to na tym urywku), dlaczego chyba nie trzeba mówić

.
Jeszcze jedno, chłopakami po zabiegach opiekują się (bez podtekstów

) koleżanki z plemienia ... czego się nie robi dla kobiet
