Nie mam jej u siebie jednak
Nie mogę zaprzeczyc, że chyba zaczynam sobie na nią "ostrzyć zęby"
W każdym razie najbardziej zainteresowało mnie w niej to, co podaje E.O.Wilson w "Społeczeństwa owadów", mianowicie wychodzi na to, że nie zawsze potrzebne jest zapłodnienie jaj w celu uzyskania płodnego potomstwa - jako przykład, właśnie ta mrówa została podana - cytat :
"Ledoux (1950) przedstawił prosty, ale rozstrzygający dowód istnienia niegenetycznej determinacji kast samic u mrówki tkacza Oecophylla longinoda. Wykazał on, że z partenogenetycznych, diploidalnych jaj, złożonych przez robotnice, mogą powstawać albo królowe, albo robotnice, a ponadto, że determinacja ta zdaje się zachodzić w ciągu kilku pierwszych dni życia larwalnego.... Pośrednie dane wypływające z pracy Ledoux sugerują, że obecność pełniącej swe funkcje królowej raczej zapobiega rozwojowi larw w tym ierunku."
Idąc dalej w cytatach :
"Podsumowując, w cyklu życiowym Oecophylla longinoda zdaje się występować prawdziwa przemiana pokoleń. Królowe z jaj zapłodnionych wytwarzają tylko i wyłącznie robotnice, natomiast z jaj niezapłodnionych w wyniku haploidalnej partenogenezy powstają samce; z kolei robotnice z jaj niezapłodnionych poprzez partenogenezę apomiktyczną wytwarzają inne robotnice oraz królowe, natomiast z takich samych jaj przez partenogenezę haploidalną produkują samce"
Dalej następuje ciąg porównań z innymi gatunkami, więcej takich przykładów a i doświadczeń przeczących bądź nie do końca potwierdzających opisywane zjawisko, temat jest oczywiście sporo szerzej naświetlany i cytaty są jedynie "esensją" kilkustronicowych rozważań. Moje wnioski po dokładnej lekturze "Społeczeństw owadów" są takie - istnieją w przyrodzie i genetyce pewne "stałe"... jednak mrówek to one dotyczą tak/se/średnio
W każdym razie już kombinuję, że w sumie nawet w przereklamowanej a i taniej gdy idzie o tygodniowy urlop Tunezji, żyją sobie przecież prządki - moje plany na wakacje, zaczynają się klarować
.png)