Każdy zapewne zauważył, że tanie, automatyczne aparaciki z krótkim, niewysuwanym obiektywem, łącznie z takimi z telefonów, nie nadają się zbytnio do fotografowania mrówek. Mało kogo stać na wypasiony profesjonalny aparat, ale nie każdy wie, że zupełnie niezłe zdjęcia można zrobić byle czym, jeśli tylko nieco zmodyfikujemy obiektyw. A magicznym urządzeniem wzmacniającym moc naszego aparatu jest... lupa. Po zainstalowaniu lupy przy obiektywie, np. za pomocą taśmy klejącej, możemy fotografować z odległości kilku centymetrów każdym aparatem, nawet tak badziewnym jak mój, uzyskując zupełnie niezłe efekty. Tak właśnie robiłem zdjęcia z mojej galerii
http://formicarium.pl/galeria/index.php?cat=10525
Zdjęcia nie są może super-hiper, wiele brakuje do ideału, ale przynajmniej na każdym z nich widać, że mrówka to mrówka, a nie, dajmy na to, wielbłąd. Robiłem je z użyciem zwykłej lupy, ale wczoraj kupiłem za 5 zł na bazarze lupę trzysoczewkową i efekty są jeszcze lepsze:
Zdjęcie przedstawia robotnicę Lasius niger pierwszego pokolenia. Wszyscy wiedzą, jakie są malutkie - a tu widać jej włoski na pupie.
Do fotografowania niezbędny jest statyw, bo każde drgnięcie ręki przy takim powiększeniu wywołuje zamazanie obrazu. Niestety nie mam żadnego genialnego sposobu na zwiększenie czułości aparatu i tym samym przyspieszenie przesłony - moim sprzętem jestem w stanie zrobić zdjęcie tylko tym mrówkom, które mi zechcą pozować do fotografii.
.png)