Witajcie
Od niedawna mam małą kolonię lasius Niger i formikarium... Czytałem o mrówkach dużo, przez jakiś czas obserwowałem forum, jednym słowem myślałem że zdobyłem jakąś wiedzę. Kupiłem mrówki i wyrzuciłem je na arenę. Wszystko ok, mrówki przeszły grzecznie do wężyka (łączącego formikarium z areną) mieszkały tam jakiś czas i zaczęły WYMIERAĆ! Padło kilka ok. 5 po czym mrówki zostawiając królową zabrały jajka i poszły do formikarium. Fala śmierci zataczała coraz większe kręgi i gdy zostało już 5 mrówek królowa poszła do formi i była tam wraz z mrówkami przez jakieś 3 dni. Przestały zupełnie zajmować się jajkami i po pewnym czasie przewędrowały wraz z królową spowrotem do wlotu wężyka. Sytuacja ta trwa już z 5 dni. Formi było wilgotne, owady dostawały, karmę+ małe stworzenia (komary, muszki owocówki itp). Co robić? Pomóżcie proszę! Tak mi szkoda tych biednych mrówek!
Problem z l. Niger
Moderatorzy: slodkie_ciacho, Moderatorzy
Może formikarium było jakieś toksyczne? Czasem na przykład zdarzy się że ktoś nieświadomie kupi korek pokryty jakąś substancją pleśniobójczą, która okazuje się również mrówkobójcza. Jeśli się czymś zatruły to chyba już nic nie pomoże - następnym razem zrób formi z czegoś innego.
.png)