Witam

Odświeżam temat, nie chcąc zakładać nowego - z czasem zrobię z tego opis.
Po pierwsze, muszę przyznać, że gatunek ten nie okazał się dla mnie rozczarowujący - mrówy są pod wieloma względami rewelacyjne dla początkującego a bardziej zaawansowanemu mrówkarzowi, dają obserwacje odmienne od tego, co znamy z "własnego podwórka".
Ich uroda to rzecz gustu - gabaryt odrobinkę większy niż w przypadku sporych kolonii Formica fusca, ciałko "na oko" dosyć masywne, ciemnoszare i "aksamitne", okrąglutki tyłeczek zwraca uwagę "mszystym połyskiem". Spokojne w ruchach i pewne siebie - nawet zaniepokojone, nie biegają wariacko a próby ataku na człowieka zakłócającego ich spokój są raczej
"zachowawcze".
Pożywieniem ich w chowie są podobnie jak w przypadku mrówek, które już znamy miodek i martwe owady, dodatkowo, chętnie wcinają kawałki słodkich owoców a i okruszyny pieczywa bywają zagospodarowywane.
Silnie poliginiczny gatunek - kolonie potrafią dzięki temu rozwijać się w duuużym tempie, co niestety jest pewnym minusem w naszych ograniczonych warunkach lokalowych - z czasem potrzeba sporego pomieszczonka dla tych milusińskich, osobiście na chów dużej kolonii (może z 1000 robotnic i coś około 10ciu królowych), przeznaczyłem arenę (zabezpieczaną wazeliną u spodu poziomego rantu)o powierzchni 0,7m2.
Gniazdo nie jest dla nich wielkim problemem - zamieszkają w każdym ciemnym pojemniku z ograniczonym gabarytowo wejściem, oplotą go od wewnątrz nicią wytwarzaną przez larwy i samodzielnie nawilżą wodą pobieraną z poidła - niestety obserwacja tego, co dzieje się wewnątrz gniazda, jest praktycznie niemożliwa - w przypadku tego gatunku pozostaje nam przyglądanie się ich poczynaniom na zewnątrz "kokonu" jaki tworzą z użyciem wszelkiego rodzaju drobnych materiałów (źdźbła trawy, drobne kamyki, okruchy gałązek itp.) i nici larw.
CDN
