Wy kochacie mrówki...
Moderatorzy: slodkie_ciacho, Moderatorzy
a ja się chcę ich pozbyć
Oddam Wam je wszystkie
A tak na serio to po ostatnim remoncie dachu i wymienieniu wszystkich desech pojawiły mi się wielkie mrówki. Z tego co tu się wczytuje to wygląda na to że są to gmachówki! Notabene to one niezłą mają siłę! Przegryzły mi się przez kasetony w suficie... No i teraz wpadają sobie i tymi dziurami i innymi do pokoju... No i problem mam wielki. Jak się ich pozbyć? Nie mogę przecież na nowo ściągać dachu żeby wynaleźć ich gniazdo
Może znacie jakikolwiek sposób co robić?? A te mrówki gryzą?? I czym się żywią? Bo w pomieszczeniach do których wpadają to nie ma kompletnie nic!!! Są to narazie puste pomieszczenia, czego więc one tam szukają??? Z góry dziękuję za pomoc i widzę jeden pozytyw w tych mrówkach a mianowicie że znalazłam tą stronkę i pokazaliście mi drugą stronę uczuć do mrówek. Czyli od nienawiści do miłości jest jeden krok
I do tej pory nie miałam pojęcia że ktoś może być miłośnikiem mrówek!!!! Dzięki śliczne 
Witam!
Na wstępie chciałbym przeprosić Koleżanki i Kolegów Mrówkolubów, gdyż niektóre z przytoczonych tu przeze mnie sposobów mogą być drastyczne.
Na początek chemia: podobno środek zwany "Faratox" należy do najskuteczniejszych. Sposobu zastosowania dokładnie nie znam, jednak jak większość podobnych środków należy go wystawić w miejscach, które są regularnie nawiedzane przez nieproszonych gości. Sam środek jest dostępny m.in. poprzez Allegro.
Inna metoda (poziom brutalności: zero): zakupić ze dwie - trzy probówki szklane. Przygotować je wg. Pierwszego kroku - jednak tu wystarczy sama woda z zatykającym ją wacikiem - i ustawić w miejscach uczęszczanych przez mrówki (najlepiej wybrać te wilgotne i zacienione). Na zachętę należy zostawić w probówkach kilka kropel miodu! Jeśli kolonia trafi na takie miejsca, bardzo prawdopodobne, że się do nich wprowadzi. Jeśli zobaczysz, że w środku są jaja i królowa (większa niż pozostałe mrówki) pozostaje wtedy:
a) wyrzucić do lasu/parku/jak najdalej
b) wysypać do najbliższego otworu prowadzącego do kanalizacji...
c) wystawić w dziale "Bazar" ogłoszenie o sprzedaży kolonii mrówek w probówkach!
To by było na tyle z moich pomysłów. Nie mogę gwarantować 100% skuteczności. W dodatku ten drugi jest bardziej czasochłonny, jednak gdy da się złapać królowa to będziemy mieć pewność, że kolonia się nie odrodzi (no chyba że była poliginiczna - miała wiele królowych...). Może ktoś jeszcze rzuci ciekawym (i ew. bardziej skutecznym) pomysłem.
Pozdrawiam!
Na wstępie chciałbym przeprosić Koleżanki i Kolegów Mrówkolubów, gdyż niektóre z przytoczonych tu przeze mnie sposobów mogą być drastyczne.
Na początek chemia: podobno środek zwany "Faratox" należy do najskuteczniejszych. Sposobu zastosowania dokładnie nie znam, jednak jak większość podobnych środków należy go wystawić w miejscach, które są regularnie nawiedzane przez nieproszonych gości. Sam środek jest dostępny m.in. poprzez Allegro.
Inna metoda (poziom brutalności: zero): zakupić ze dwie - trzy probówki szklane. Przygotować je wg. Pierwszego kroku - jednak tu wystarczy sama woda z zatykającym ją wacikiem - i ustawić w miejscach uczęszczanych przez mrówki (najlepiej wybrać te wilgotne i zacienione). Na zachętę należy zostawić w probówkach kilka kropel miodu! Jeśli kolonia trafi na takie miejsca, bardzo prawdopodobne, że się do nich wprowadzi. Jeśli zobaczysz, że w środku są jaja i królowa (większa niż pozostałe mrówki) pozostaje wtedy:
a) wyrzucić do lasu/parku/jak najdalej
b) wysypać do najbliższego otworu prowadzącego do kanalizacji...
c) wystawić w dziale "Bazar" ogłoszenie o sprzedaży kolonii mrówek w probówkach!
To by było na tyle z moich pomysłów. Nie mogę gwarantować 100% skuteczności. W dodatku ten drugi jest bardziej czasochłonny, jednak gdy da się złapać królowa to będziemy mieć pewność, że kolonia się nie odrodzi (no chyba że była poliginiczna - miała wiele królowych...). Może ktoś jeszcze rzuci ciekawym (i ew. bardziej skutecznym) pomysłem.
Pozdrawiam!
FABRICATI DIEM, PVNC!
A właśnie się dzisiaj zastanawiałem czy nie porozstawiać takich pułapek na ogródku... Mówisz że jest szansa? Trzeba to będzie przemyśleć.Johnbol pisze:Inna metoda (poziom brutalności: zero): zakupić ze dwie - trzy probówki szklane. Przygotować je wg. Pierwszego kroku - jednak tu wystarczy sama woda z zatykającym ją wacikiem - i ustawić w miejscach uczęszczanych przez mrówki (najlepiej wybrać te wilgotne i zacienione). Na zachętę należy zostawić w probówkach kilka kropel miodu! Jeśli kolonia trafi na takie miejsca, bardzo prawdopodobne, że się do nich wprowadzi. Jeśli zobaczysz, że w środku są jaja i królowa (większa niż pozostałe mrówki) pozostaje wtedy: (...)
Wydaje mi się, że sposób ten ma małe szanse powodzenia w wypadku naturalnego środowiska mrówek. Przede wszystkim zostawiając probówki na powietrzu zbytnio się one nagrzeją, także zbyt duże "ilości" światła mogą mrówkom nie odpowiadać... Mrówki raczej pozostaną przy podziemnych gniazdach.
Inna sprawa, gdyby kilka probówek spróbować wkopać płytko w ziemię podczas rójki. Mimo to szanse, że akurat do nich trafi młoda królowa nie są chyba zbyt duże... Jak przy ostrzale katiuszą - gdzie spadnie tam spadnie, a jeśli przy okazji coś trafi to dobrze (jeśli na dodatek będzie to nieprzyjaciel to już wogóle super).
Analogiczna metoda (i w dodatku sprawdzona przez deZOO) była opisywana jakiś czas temu TUTAJ. Co prawda sprawdzona była ona na jednym gat. mrówek, ale nigdy nie zaszkodzi spróbować.
Pozdrawiam!
Inna sprawa, gdyby kilka probówek spróbować wkopać płytko w ziemię podczas rójki. Mimo to szanse, że akurat do nich trafi młoda królowa nie są chyba zbyt duże... Jak przy ostrzale katiuszą - gdzie spadnie tam spadnie, a jeśli przy okazji coś trafi to dobrze (jeśli na dodatek będzie to nieprzyjaciel to już wogóle super).
Analogiczna metoda (i w dodatku sprawdzona przez deZOO) była opisywana jakiś czas temu TUTAJ. Co prawda sprawdzona była ona na jednym gat. mrówek, ale nigdy nie zaszkodzi spróbować.
Pozdrawiam!
FABRICATI DIEM, PVNC!
Zawsze można kombinować z stworzeniem jakiegoś gniazdka odpowiadającego mrówką... Tylko trzeba by mieć trochę wiedzy żeby wiedzieć co im potrzebneJohnbol pisze:Wydaje mi się, że sposób ten ma małe szanse powodzenia w wypadku naturalnego środowiska mrówek. Przede wszystkim zostawiając probówki na powietrzu zbytnio się one nagrzeją, także zbyt duże "ilości" światła mogą mrówkom nie odpowiadać... Mrówki raczej pozostaną przy podziemnych gniazdach.
O, to muszę się przyjrzeć gdzie mieszkają jakieś myrmiceJohnbol pisze:Analogiczna metoda (i w dodatku sprawdzona przez deZOO) była opisywana jakiś czas temu TUTAJ. Co prawda sprawdzona była ona na jednym gat. mrówek, ale nigdy nie zaszkodzi spróbować.
Gatunki z rodzaju Camponotus (bo chyba o te mrówki chodzi) nie są agresywne w stosunku do ludzi. Mimo znacznych rozmiarów nie są w stanie nic człowiekowi zrobić tzn nie żądlą (nie gryząKasia pisze: A a propos czy te mrówki gryzą??
Ja mam u siebie w pokoju L. niger (zalęgły się za krawężnikiem) i się cieszę
. Zamiast je tępić to jeszcze ku złości reszty rodziny je dokarmiam
Pozdrawiam!
Pozdrawiam!
Witam!
Dopiero teraz przestudiowałem do końca ten temat i stwierdziłem, że ja taki sposób również oklepałem
Opisałem go na forum mrowki.info
Sposób jest dośc skuteczny ja złapałem dzięki niemu kolonię T. caespitum i Lasius niger.
Pozdrawiam!
Dopiero teraz przestudiowałem do końca ten temat i stwierdziłem, że ja taki sposób również oklepałem
Sposób jest dośc skuteczny ja złapałem dzięki niemu kolonię T. caespitum i Lasius niger.
Pozdrawiam!
Witam!
Pomysł z probówkami utrwalił mi się w pamięci, jednak nie wiem skąd go zaczerpnąłem. Oczywiście nie roszczę sobie praw autorskich do pomysłu, ale nawet na torturach nie przypomnę sobie skąd go znam (posty na mrówki.info oczywiście też czasem czytuję)... Takie rzeczy "niosą się" łączami internetu i trudno ustalić kto pierwszy rzucił hasło. Jeśli jednak ktoś czuje się urażony, że przedstawiłem jego pomysł bez notki o autorze (za co przepraszam - tłumaczę to niepamięcią), to może spokojnie się pod nim podpisać.
Znajomy całkiem przypadkiem odkrył sposób dość podobny: w zimie powiesił na kaloryferze mokre skarpety do wyschnięcia. Po jakimś czasie sprawdził czy wyschły i okazało się, że są pełne mrówek, które go dręczyły od dłuższego czasu! Zwabiły je wilgoć i ciepło (szwedzka zima je przypiliła), choć sam zapach już ich nie odstręczył... W każdym razie wystarczyły dwie "tury skarpetowe" i pozbył się całej kolonii (kończąc dość brutalnie, bo wyrzucając skarpetę za każdym razem na mróz). Może i ten pomysł pójdzie w "eter" i po jakimś czasie sam przeczytam go w jakimś innym poście, na jakimś innym forum...
Pozdrawiam!
Pomysł z probówkami utrwalił mi się w pamięci, jednak nie wiem skąd go zaczerpnąłem. Oczywiście nie roszczę sobie praw autorskich do pomysłu, ale nawet na torturach nie przypomnę sobie skąd go znam (posty na mrówki.info oczywiście też czasem czytuję)... Takie rzeczy "niosą się" łączami internetu i trudno ustalić kto pierwszy rzucił hasło. Jeśli jednak ktoś czuje się urażony, że przedstawiłem jego pomysł bez notki o autorze (za co przepraszam - tłumaczę to niepamięcią), to może spokojnie się pod nim podpisać.
Znajomy całkiem przypadkiem odkrył sposób dość podobny: w zimie powiesił na kaloryferze mokre skarpety do wyschnięcia. Po jakimś czasie sprawdził czy wyschły i okazało się, że są pełne mrówek, które go dręczyły od dłuższego czasu! Zwabiły je wilgoć i ciepło (szwedzka zima je przypiliła), choć sam zapach już ich nie odstręczył... W każdym razie wystarczyły dwie "tury skarpetowe" i pozbył się całej kolonii (kończąc dość brutalnie, bo wyrzucając skarpetę za każdym razem na mróz). Może i ten pomysł pójdzie w "eter" i po jakimś czasie sam przeczytam go w jakimś innym poście, na jakimś innym forum...
Pozdrawiam!
FABRICATI DIEM, PVNC!
Ja absolutnie nie myślę, że go sobie ,,przywłaszczyłeś"
chciałem po prostu powiedzieć, że ja wpadłem na coś podobnego 
Pozdrawiam!
Pozdrawiam!
Jak najbardziej rozumiem, że nie chciałeś wskazać siebie, jako wyłącznego autora pomysłu i mi przypomnieć o tym. Jednak wiem, że gdy ktoś korzysta z naszej "twórczości" bez wspomnienia o autorze, możemy czasem odczuwać lekki niesmak z tego powodu. Gdybym wiedział, kto jest autorem pomysłu (znam go od m.w. pół roku), z pewnością oddałbym mu "honor" i zamieściłbym stosowną adnotację wraz z jego nickiem. Nawet w tym samym wątku zamieściłem odnośnik do pomysłu deZOO, gdyż byłem pewien, że był on zamieszczany na forum. Tak więc uroczyście oświadczam (tadaam!): w żadnym wypadku nie będę na forum zamieszczać cudzych dzieł, aby świadomie i w złej wierze podpisywać się pod nimi!
Abstrahując (bardzo niecenzuralne słowo!) od kwestii legalności i dobrych obyczajów, wydaje mi się, że wstępnie możemy uznać Mrówkolwa za autora pomysłu na "probówkowe odławianie". No chyba, że trafi się ktoś, kto wcześniej na niego wpadł (a jak na razie, przynajmniej w literaturze, nie trafiłem na ślady podobnych koncepcji). Mam nadzieję, że nikt nie dopatrzy się cienia ironii z mojej strony w powyższych stwierdzeniach (bo jej tam nie ma!).
Pozdrawiam!
Abstrahując (bardzo niecenzuralne słowo!) od kwestii legalności i dobrych obyczajów, wydaje mi się, że wstępnie możemy uznać Mrówkolwa za autora pomysłu na "probówkowe odławianie". No chyba, że trafi się ktoś, kto wcześniej na niego wpadł (a jak na razie, przynajmniej w literaturze, nie trafiłem na ślady podobnych koncepcji). Mam nadzieję, że nikt nie dopatrzy się cienia ironii z mojej strony w powyższych stwierdzeniach (bo jej tam nie ma!).
Pozdrawiam!
FABRICATI DIEM, PVNC!
.png)